Pozdrowienia z Planety Pedałów, czyli niekonwencjonalna fantastyka

by 18.8.11 20 komentarze
Klasyczne science fiction kojarzone jest raczej z dosyć tradycyjnym podziałem ról społecznych oraz modelem seksualności, prawdopodobnie ze względu na to, że pierwotnie grupą docelową (oraz autorami) były przede wszystkim heteroseksualne samce. Gatunki takie jak heroic fantasy czy hard SF przede wszystkim utrwalają bardziej tradycyjne wzorce, ale z biegiem czasu nawet i one zaczęły ewoluować. Epoką, która przyniosła w tym zakresie chyba największe zmiany wydają się być lata 60-te ubiegłego wieku. Wtedy to na coraz większą skalę postacie, których orientacja, rola społeczna czy też płeć odbiegają od przyjętej tradycyjnej heteroseksualnej normy zaczynają trafiać do szeroko pojętej fantastyki. Przykładem tego typu literatury jest m.in. napisany w 1986 roku "Ethan z planety Athos" Lois McMaster Bujold.

Szeroko pojęta fantastyka zawsze była dla mnie fascynująca ze względu na to, że jest to gatunek, który wychodząc od teoretycznie bardzo tradycyjnego modelu postrzegania wszechświata tak naprawdę jest dużo bardziej otwarty na nowe pojęcia niż wiele innych. Nie dotyczy to oczywiście każdego fana, autora czy podgatunku, ale ogólny trend wydaje się bardziej sprzyjać nowatorskim ideom, choć niekoniecznie formom (niektórym zaakceptowanie społeczności działającej na zupełnie niezwykłych zasadach przychodzi zdecydowanie łatwiej niż np. dużej ilości neologizmów i nowatorstwa w różnych dziedzinach językowych). Wątki feministyczne czy też homoseksualne początkowo znalazły swoje miejsce w fantastyce jako egzotyka, kolejny przykład odmienności obcych czy przyszłych kultur. Wraz ze zmianami w społeczeństwie rola tego typu wątków rosła coraz bardziej, często trafiając na karty książek czy czasopism jako celowy zabieg społeczny czy też rozwinięcie pewnych teorii psychologicznych (kto wiedział, że autorka "Shelter", jednego z pierwszych oficjalnych przykładów slashu, czyli męsko-męskiego fanfika, jest z wykształcenia psychologiem, a także aktywistką społeczną? Opowiadanie można znaleźć w internecie bez problemu, aczkolwiek uprzedzam, że jest tylko dla dorosłych czytelników; prześledzenie tego, jak do tekstu trafiają pewne pozostałości freudowskich teorii, uzasadniając zachowanie Spocka, było dla mnie naprawdę fascynujące, nie mówiąc już o tym, że płakałam ze śmiechu nad opisami vulcańskiej anatomii). Stopniowo postacie o seksualności innej niż heteroseksualna zaczynają się wysuwać na pierwszy plan. Przykładów powieści i cykli, w których homo czy biseksualiści są głównymi bohaterami, mimo wykorzystania raczej tradycyjnych schematów z SF czy fantasy mogę podać kilka - wspomniany wcześniej "Ethan", trylogia "Ostatniego Maga Heroldów" Mercedes Lackey czy "Szczęście w mrokach" Lynn Fleweling. Prawdę mówiąc, zwłaszcza jeżeli chodzi o pierwszą i trzecią z wymienionych pozycji, jestem troszkę zdziwiona tym, że zostały przetłumaczone i wyszły na polskim rynku, który podejrzewałam o dużo większy konserwatyzm.

Schemat "Ethana z planety Athos", gdyby nie pewne detale, o których wspomnę potem, byłby dosyć typowy - mieszkaniec znajdującej się na obrzeżach cywilizowanego wszechświata planety Athos, która raczej unika kontaktów z ogólnogalaktyczną kulturą, wyrusza na zupełnie nieznaną mu Stację Kline z misją ratowania przyszłości swojej ojczyzny. W podobny sposób książkę opisuje również polska Wikipedia (aczkolwiek mimo wszystko są pewne aluzje, nie przebija to jednak w żadnym wypadku wyszperanej przez Rusty recenzji "I love you Philip Morris", w której ani razu nie padło słowo gej czy homoseksualista). Wszystko to prezentowałoby się dosyć standardowo, gdyby nie to, że Ethan pochodzi z miejsca w innych częściach Galaktyki nazywanego "Planetą Pedałów" ze względu na całkowicie męską populację, która uważa kobiety za zło wcielone, izoluje się od pozostałych kultur, rozmnaża tylko i wyłącznie przez replikatory maciczne, a dodatkowo oferuje swoim obywatelom (niejako z konieczności) jedynie związki męsko-męskie. Mieszkańcy mogą się też zdecydować na rezygnację z jakichkolwiek relacji na tle seksualnym, w tych kwestiach panuje wolny wybór.

Gdyby nie specyficzne i bardzo mocno podszyte religią podejście do kobiet oraz skala wykorzystania replikatorów macicznych do rozmnażania, planeta nie wyróżniałaby się jakoś bardzo na tle pozostałych znajdujących się w universum Lois McMaster Bujold. Na innych planetach mamy modyfikacje genetyczne, klony, hermafrodytów... W niektórych miejscach dostępne jest praktycznie wszystko, na co danego klienta stać i zdziwieni są generalnie tylko mieszkańcy bardziej konserwatywnych planet. Co zabawniejsze, do ich gronach można zaliczyć także Athos. Nazwa prawdopodobnie pochodzi od wzgórza Athos w Grecji, na którym znajduje się męski klasztor, do którego bardzo długo żadne kobiety nie były dopuszczane zgodnie z teoriami każącymi nam wierzyć, że grzech i większość zła wszelakiego pochodzą właśnie od kobiet. W tym sensie planeta Athos jest bardzo konserwatywna i moim zdaniem jest to naprawdę wspaniałe przetworzenie pewnego typu spojrzenia na świat, który ciągnie się za nami jeszcze od czasów średniowiecza. Podobnie jak dla wielu religijnych tradycjonalistów, dla przeciętnego athosańczyka kobieta zajmująca jakiekolwiek stanowisko naukowe czy wojskowe jest ideą raczej szokującą, ze względu na to, że każda kobieta to istota zła, kusicielska i wszeteczna. Samo słowo "kobieta" jest na rodzinnej planecie Ethana używane jest jako wulgaryzm albo termin ściśle techniczny.

Styl życia athosańczyków jest nastawiony przede wszystkim na wychowywanie i utrzymanie dzieci powstających w replikatorach, a posiadanie potomka świadczy o nobilitacji i odpowiednio wysokiej pozycji społecznej. Dzieci mogą mieć tylko ci, którzy swoim postępowaniem udowodnią, że są tego obowiązku warci, m.in. poprzez zebranie odpowiedniej ilości tzw. punktów socjalnych, które uprawniają zarówno do ojcostwa, jak i opieki nad dziećmi. Potomków najczęściej wychowują wspólnie osoby pozostające w związku lub np. członkowie rodziny. Bycie rodzicem to zarówno nobilitacja, jak i odpowiedzialność. Sposób funkcjonowania tego społeczeństwa staje się jednocześnie źródłem problemów i zalążkiem głównej intrygi. Do rozmnażania niezbędne są bowiem prawidłowo funkcjonujące kultury jajników, które z konieczności trzeba zamawiać z innych planet. Kiedy okazuje się, że przylatujący raz na rok statek galaktyczny zamiast kultur zamówionych w stosunkowo tanich laboratoriach koncernu Bharaputra przywiózł tylko organiczne odpadki, władze zmuszone są wysłać poza planetę kogoś, kto będzie mógł dochodzić ewentualnych roszczeń i złożyć nowe zamówienie.

Tym kimś okazuje się doktor Ethan Urquhart - młody, ale jednocześnie bardzo odpowiedzialny i odnoszący sukcesy specjalista od rozmnażania się przez replikatory, który całej tej misji od początku jest raczej niechętny. Kierowany obowiązkiem decyduje się jednak wyruszyć w nieznane i trafia na zupełnie mu obcą Stację Kline. Pierwszy kontakt ze zdjęciem przerażających i potwornych istot zwanych kobietami ma dopiero w czasie lotu, a pierwszą kobietę spotyka (początkowo nie rozpoznając płci) od razu po wyjściu ze statku. Jako wychowanek bardzo konserwatywnego społeczeństwa podchodzi do nowego zjawiska, jakim jest komandor Elli Quinn, z pewną obawą i dużą dawką sceptycyzmu, ale bez lęku i agresji, które wydawałyby się bardziej typową reakcją na coś, co od dzieciństwa prezentowano mu bardzo negatywnie. Mimo pochodzenia z tak konserwatywnego środowiska i początkowych obaw, doktor Urquhart okazuje się być osobą otwartą na zmiany i tolerancyjną. Jest to jedna z jego cech, która sprawiła, że szybko odczułam do niego sympatię. Bujold po raz kolejny pokazuje, tym razem z nieco ironiczną zmianą pewnych tradycyjnych zasad rządzących światem science fiction, że tworzone przez nią postacie świetnie radzą sobie w nowych i nieznanych środowiskach.

Spojrzenie na kulturę, w której akceptacja kobiet jako rodziców i pełnoprawnych członków społeczeństwa jest normą z punktu widzenia osoby, której od dzieciństwa wpajano zupełnie inne zasady, jest naprawdę fascynujące. Odwrócenie pewnych schematów zostało tu przeprowadzone w sposób wielce umiejętny i bardzo dla czytelnika przyjemny. Nie oznacza to jednak, że sama konwencja i gra z obowiązującymi rolami społecznymi są jedynymi godnymi zauważenia punktami tej książki. Kolejną bardzo pozytywną cechą jest bowiem to, że mimo zmian wprowadzonych do schematu autorce udaje nam się wciągnąć w szaloną sciencefictionową intrygę -  po przybyciu na Stację Kline Ethan odkrywa bowiem, że zamówione kultury jajników są obiektem zainteresowania wielu dziwnych ludzi. W tym raczej złowrogiego mieszkańca silnie zmilitaryzowanej Cetagandy Ghem pułkownika Millisora, tajemniczego Terence Cee i samej Elli Quinn, która okazuje się być agentką wywiadu pewnej floty najemników, którą możecie znać z innych książek Bujold. Ethan trafia w świat zupełnie dla niego obcy pod względem nie tylko społecznym, ale i jakimkolwiek innym. Jedną z pierwszych rzeczy, które przytrafiają mu się po kontakcie z resztą galaktycznego społeczeństwa, okazuje się być porwanie i tortury mające na celu wyciągnięcie z niego informacji zupełnie mu nieznanych. Potem robi się tylko coraz bardziej skomplikowanie, gdyż okazuje się, że standardowe zamówienie na kultury jajników zostało podmienione na specjalne zamówienie realizowane przez wiele miesięcy przez koncern Bharaputra. Przesyłka przybyła na Stację Kline, ale na Athos dotarły tylko odpadki - zmodyfikowane kultury, których poszukuje teraz wiele dziwnych i przerażających dla Ethana osób, w dziwny sposób zaginęły, a Ethan z konieczności musi nauczyć sobie radzić w nowych warunkach, a także odkryć, co właściwie się stało.

Fabuła jest naprawdę wciągająca - jak większość tworów Bujold ma zarówno ciekawe postacie, całą masę niesamowitych wydarzeń oraz bardzo sensownie rozwiniętą i rozwiązaną intrygę. Z przyjemnością wracam do "Ethana z planety Athos" co jakiś czas, zarówno dlatego, że jest to wciągająca i dobrze napisana powieść, jak i z powodu odwrócenia wielu obecnych w science fiction schematów. Książka jest częścią większego cyklu pisanego przez tą autorkę (Barrayar), często przewijają się w niej postacie znane z innych tomów, ale powieść skupia się przede wszystkim na Ethanie i jego reakcji na kontakt z zupełnie nowymi realiami.

Do niewątpliwych zalet należy także to, że Bujold ma lekkie pióro i świetny warsztat i doskonale się w tej książce tymi cechami popisuje. Zamiana ról i oczekiwań daje duże podłoże do lekkich humorystycznych wstawek, mimo tego że teoretycznie tego typu zabiegi kojarzy się raczej z bardziej poważnym typem literatury. Książka jest więc lekka i wciągająca, a przy okazji bardzo interesująca ze względu na sprawnie przeprowadzoną grę stereotypami i konwencjami.



Ethan of Athos
Ethan z planety Athos
(1986)
Lois McMaster Bujold
(polskie wydanie pochodzi z 1996 roku i czasem trafia się na Allegro)

Henna Illu

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.