Karnawał blogowy, sierpień 2011

by 1.9.11 3 komentarze
Trochę przystopowałyśmy z częstotliwością umieszczania notek (co nie znaczy, że ich nie piszemy - piszemy, tylko nie kończymy :D), ale życie poza internetem trochę nas zaaferowało. W tej odsłonie karnawału blogowego proponuję 7 interesujących wpisów. Wybór jak zwykle eklektyczny.

1. Dwanaście prac Wawrzyńca Podrzuckiego? agrafka; bardzo ciekawa odpowiedź na pytanie, czy SF powinna być recenzowana tylko z literackiego, czy również z naukowego punktu widzenia.

2. Jednak nie dla mnie drakena; wpis trochę podobny do poprzedniego - zawsze przed Polconem napada mnie chęć sprawdzenia, o czym dyskutują fani fantastyki. A dyskutują o powieści M. Johna Harrisona "Nova Swing" (której nie czytałam, ale kupiłam oczywiście, bo "Światło" jest moją drugą ulubioną powieścią w serii Uczta Wyobraźni), która jest jednakowoż tylko pretekstem do rozmowy o literaturze SF z punktu widzenia czytelnika i krytyka. Draken linkuje do pozostałych dyskutantów, warto się zapoznać również z ich stanowiskami.

3. Day 247 - Director's Commentary Commentary (pt. 3) Lawrence'a; tytuł posta nie zachęca, prawda? Tak naprawdę wybrałam ten wpis, bo jest zabawny i zawiera zdjęcie Stanleya Tucciego, a polecić chciałabym cały blog. Lawrence postanowił obejrzeć film Nory Ephron "Julie&Julia" 365 razy w ciągu roku, tak jak Julie Powell postanowiła wykorzystać w ciągu jednego roku wszystkie przepisy z książki Julii Child. Jeśli nie wiecie, kim jest Julie Powell, nic nie tracicie (jej książka, na podstawie której nakręcono film, bardzo mnie rozczarowała); jeśli nie wiecie, kim była Julia Child, najwyższy czas uzupełnić braki w wiedzy. Wracając do Lawrence'a: jego pomysł jest absolutnie szalony, bo film to gniot (zadziwiająco zły jak na Norę Ephron) i nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby się nim torturować - czekam na ostatni dzień projektu, kiedy to nasz blogger rytualnie zniszczy DVD, by uwolnić frustrację. A do tej pory będę czytać bloga, bo jest muchos zabawny.

4. F. Scott Fitzgerald PIĘKNI I PRZEKLĘCI zaczytanej: recenzja książki jednego z moich ulubionych autorów, której jeszcze nie czytałam, jak zwykle o bohaterach, których trudno polubić, a jednak nie sposób nie czuć do nich sympatii (jak on to robił, nigdy chyba nie uda mi sie odkryć...) Chyba powinnam zrobić sobie jakąś wishlist, bo ostatnio poczułam również przemożną chęć poczytania twórczości Juliana Barnesa.

5. Ożenki i zamążpójścia Anglisty, czyli poprawna polszczyzna a małżeństwa jednopłciowe. Mnie w ogóle to do głowy nie przyszło....

6. Najpiękniej wydana książka kucharska ... ever? Anny Marii; chyba się zakochałam, a nawet nie jestem tak wielką fanką stylu vintage jak np. Cyd. Lubię za to pięknie wydane książki, a "The Vintage Tea Party Book" zdecydowanie do nich należy. Oprócz pięknych zdjęć i ciekawych przepisów znajdują się tam ciekawe wskazówki, jak osiągnąć retro look. Lubię, gdy wpisy na blogach pokazują mi nowe rzeczy, które mogę fangirlować. :D

7. Glee: historia potknięcia czy upadku? zwierza w wydaniu serialowym; dokładnie to samo myślę o "Glee", oprócz tego, że ja na pewno wracam na trzeci sezon, bo jest mój absolutnie ulubiony serial i mimo jego wad (a imię ich legion) oraz faktu, że najciekawszy bohater jest traktowany przez scenarzystów po macoszemu ciągle nie tracę w niego wiary.

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.