Rowan Atkinson Live

by 5.10.11 2 komentarze
(Wpis dedykowany Beryl, bo jej opowieści z oglądania "Czarnej żmii" zainspirowały mnie do ponownego obejrzenia skeczy.)

Mój teść twierdzi, że fakt, iż nie znoszę whisky oznacza tylko tyle, że jeszcze nie dorosłam do jej smaku - a próbowałam już wielu rodzajów, z różnych gorzelni w Irlandii i Szkocji, starszych i młodszych, blended malt i single malt, czystych i w drinkach, i jakoś ciągle mi nie podchodzi. Będę jednak dalej próbować - powody zaś wyjaśniam poniżej.

Cudowna, jeszcze ejtisowa plansza tytułowa.
Podobnie mogło być z brytyjskim humorem, gdy bowiem dziecięciem byłam, jego głównymi przejawami w polskiej telewizji był "Benny Hill" oraz "Jaś Fasola"; dla bardziej wyrobionych widzów emitowano jeszcze "Monty Pythona" wieczorową porą, ale jestem pewna, że wtedy bym go nie doceniła - co nie znaczy, że doceniam go teraz... Jak pomyślę, że prawie nie wyszłam poza "Rowan Atkinson=Mr Bean", to mnie zimny pot oblewa; już pal licho te wszystkie epizodyczne i cholernie charakterystyczne rólki w różniastych filmach, ale "Blackaddera" mogłam nigdy nie zobaczyć! Tym bardziej jestem wdzięczna mojemu mężowi, że prawie dekadę temu pokazał mi po raz pierwszy kolekcję skeczy Atkinsona sfilmowanych podczas jego występów w Boston University Theatre w 1991 roku. "Rowan Atkinson Live" zawiera 13 monologów, skeczy i pantomim, których autorami są oprócz Atkinsona scenarzyści Richard Curtis (obaj panowie znają się jeszcze z czasów studiów) i Ben Elton. Spektakl wyreżyserował Thomas Schlamme, Amerykanin, ale z brytofilskim zacięciem. Każda z trzynastu części prezentuje nieco inny poziom - są takie, które sprawiają, że turlam się ze śmiechu po podłodze, a są takie, które uważam za nieco niesmaczne, ale oczywiście de gustibus i każdy powinien je obejrzeć, by wyrobić sobie własną opinię na ich temat - co trudne nie jest, bowiem wszystkie skecze znajdują się na youtube.com, czasem nawet z polskimi napisami.

Program zaczyna się od bardzo mocnego w mojej opinii skeczu zatytułowanego "Warm Welcome". Atkinson gra w nim diabła witającego duszyczki w piekle, w sposób zmanierowany do bólu, prawie jak dobry polski kaowiec. Monolog zawiera mnóstwo żartów z Niemców, Francuzów, prawników oraz "tradycyjnych" grzeszników, a więcej językowych dwuznaczności upchnięto chyba tylko w "No One Called Jones".

The Devil: The French, are you here? If you'd just like to come down here with the Germans, I'm sure you'll have plenty to talk about.

Toby, diabeł, który postanowił się ubierać jak Chrestomanci...
Zaraz potem w programie umieszczono mojego absolutnego faworyta (był czas, gdy znałam ten skecz na pamięć, a do dziś posługuję się w rozmowach z mężem cytatami z niego), choć zdaje się, że jako nauczyciel powinnam się trochę mojej obsesji na punkcie tego skeczu wstydzić. "Fatal Beatings" to rozmowa pomiędzy dyrektorem prywatnej szkoły z internatem dla chłopców (Atkinson) a ojcem jednego z uczniów (Deayton) na temat chłosty. Okazuje się bowiem, że do roku 1986 w brytyjskich szkołach zgodnie z obowiązującym prawem nauczyciel mógł bez konsekwencji uderzyć ucznia. Wracając do skeczu - akurat w tym konkretnym wypadku kara zakończyła się tragicznie. Atkinson wspina się tutaj na wyżyny aktorstwa, zaciąga zgłoski po "północnemu", a jego mimika... To po prostu trzeba zobaczyć.

Headmaster: Quite frankly, Tommy is in trouble. Recently, his behavior has left a great deal to be desired.
Tommy's Father: Oh dear.
Headmaster: He seems to take no interest in school life whatsoever, he refuses to "muck in" on the sports field, and it's weeks since any master has received any written work from him. Quite frankly, if he wasn't dead, I'd have him expelled.
Tommy's Father: I beg your pardon?
Headmaster: Yes, EXPELLED. 


Trzeci skecz to znowu monolog zatytułowany "And Now From Nazareth The Amazing", gdzie Atkinson wciela się w rolę księdza czytającego fragment Ewangelii o weselu w Kanie Galilejskiej w trakcie mszy. Prawdopodobnie jest to jednak apokryf, bowiem Jezus jest to magikiem - chociaż jego "sztuczki" zapowiadają jedynie przyjście prawdziwego prestidigitatora... Niezłe, choć nie tak dobre jak dwa pierwsze fragmenty.

"Invisible Man" to pierwsza z pantomim - z offu puszczona jest narracja prowadzona przez Niewidzialnego Człowieka, który opowiada, jak najbardziej lubi spędzać dzień, męcząc pasażerów w metrze. Jest to zabawny skecz, ale zupełnie nie jest to humor, który mnie bawi.

Spadek formy był jednak tylko chwilowy: "The Good Loser" opowiada historię rozgrywającą się na ceremonii wręczenia nagród dla najlepszego aktora teatralnego, do której nominowani są Al Pacino, Kenneth Branagh oraz dwóch artystów występujących w tej samej sztuce: John Daniels oraz David Forbert. Nagroda zostaje przyznana Danielsowi, ale w imieniu nieobecnego kolegi przyjmuje ją skwaszony przegraną Forbert. Błędem prowadzącego jest poproszenie go o krótką przemowę. Jak się łatwo domyślić, jest ona jadowita jak dziobak.

"Elementary Dating" jest zabawnym skeczem, gdzie Atkinson jest mimem prezentującym pożądane i niepożądane zachowanie w trakcie randek, a porady czyta Deayton. Jest to zdecydowanie lepszy fragment niż "Invisible Man" - zwłaszcza kawałek dziejący się w restauracji.

W restauracji rozgrywa się również kolejny skecz zatytułowany "Guys After the Game". Atkinson gra Hindusa (Pakistańczyka?), jednocześnie właściciela restauracji, do której wchodzi grupa pijanych kiboli, by zamówić więcej alkoholu i jedzenia. Jest to niezły fragment, ale z jakiegoś powodu szybko wypada z głowy; myślę też, że byłby lepszy, gdyby fani futbolu faktycznie zostali zagrani przez grupę aktorów.

Potem zaliczamy dołek w postaci "It Started With A Sneeze"; jest to typowy skecz z Jasiem Fasolą, który usiłuje uczestniczyć w mszy, niestety kicha, a nie ma chusteczki. Zupełnie nie moja broszka i zwykle ten kawałek przewijam; jak już wspomniałam, fanką Mr Beana zdecydowanie nie jestem.


Dołek był na szczęście chwilowy, bo cierpliwy widz (lub, w moim wypadku, mniej cierpliwy) zostaje nagrodzony "With Friends Like These". Są to trzy krótkie scenki z narracja z offu, które popsuły wesele pewnego pana młodego. Pierwszy jest ksiądz odpowiadający na pytanie, jakie jest stanowisko Kościoła wobec fellatio, pogryzając przy tym hostię i zapijając ją winem; potem drużba wygłasza swoją mowę, improwizując i przy okazji ujawniając nieco zbyt wiele szczegółów z  życia, które pan młody wolałby jednak zachować w tajemnicy; i wreszcie ostatni gwóźdż do trumny przybija krytycznie nastawiony do zięcia teść.

"Pink Tights And Plenty Of Props" to znowu popis duetu Atkinsona jako mima, który jako aktor szekspirowski (czyli oczywiscie ubrany w rajstopy) ilustruje wykład o teatrze elżbietańskim czytany przez Deaytona. Zawsze przy tym skeczu turlam się ze śmiechu!

Nauczyciel z dziennikiem.
Wobec "No One Called Jones" mam ambiwalentne odczucia: z jednej strony doceniam upchnięcie takiej ilości żartów językowych opartych na przekleństwach w jednym skeczu i podziwiam Atkinsona, że jest w stanie wygłosić ten monolog z poważną twarzą; z drugiej zaś uważam, że całość wygląda na skierowaną do nastoletnich chłopców. Jest to po prostu skecz mocno osadzony w brytyjskiej tradycji żartowania z seksu, genitaliów oraz wypróżniania się i chyba trzeba być koneserem tego rodzaju humoru, by w pełni docenić ten fragment.

"Thomas, Richard and Harold" to anegdotka, mowa wygłoszona na pogrzebie trzech tragicznie zmarłych nieszczęśników. Trudno mi powiedzieć o tym skeczu coś więcej bez zdradzania kluczowych informacji, dodam więc tylko jeszcze, ze jest to kawałek absolutnie przeciętny i równiez bardzo często przeze mnie przewijany - bo po prostu się na nim nudzę.

"A Final Bash" to absolutnie cudowna pantomima, gdzie ruchy Atkinsona "grającego" na niewidzialnej perkusji są zsynchronizowane z dźwiękami prawie tak dobrze, jak Shinji i Asuka walczący z siódmym aniołem.

Atkinson: People think because I can make them laugh on the stage, I'll be able to make them laugh in person. That isn't the case at all. I am essentially a rather quiet, dull person who just happens to be a performer.

Cały program zdecydowanie jednak polecam - Rowan Atkinson pokazuje w nim, że jest komikiem elastycznym, o wiele twarzach, zdolnym do różnorodnych form humoru. Warto obejrzeć te skecze jako dopełnienie seansu Johnny'ego Englisha 2, by ostatecznie się przekonać, że Jaś Fasola to tylko jedna  z twarzy tego wyjątkowo utalentowanego człowieka.

Rowan Atkinson Live (1992)
Reżyser: Thomas Schlamme
Scenariusz: Rowan Atkinson, Richard Curtis, Ben Elton
Gwiazdy: Rowan Atkinson, Angus Deayton
Więcej informacji: IMDB

Ola Cholewa

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.