I know!

by 26.12.11 11 komentarze
Będzie o dwóch świątecznych odcinkach. Ze spoilerami oczywiście.

Najpierw "Downton Abbey".

No, panie Fellowes, zaskoczył mnie pan. Po dosyć pretensjonalnym drugim sezonie wrócił pan do formy, miło, miło. Bates i Anna oczywiście jak zwykle mdli, ale nawet w ich wątku znalazłam dwie fajne rzeczy: po pierwsze, bardzo ładnie pokazany proces (szkoda tylko, że Anna, będąc świętą, musiała prawie od razu wybaczyć pani Hughes i O'Brien, a lordowi nawet zeznań za złe nie miała), po drugie prison warden mający mimikę mojego znajomego, hi hi, prison wardena z okolic Nottingham. Taki zabawny zbieg okoliczności. Wolałabym też, żeby Batesa skazano, ale ITV chyba nie stać na przeniesienie wątku do Ameryki - bo akurat Fellowes nie boi się wykańczać postaci, co udowodnił niejednokrotnie. Edith dostała albo zamknięcie starego wątku, albo wreszcie coś sensownego na trzeci sezon - plącze się dziewuszka po wydarzeniach na razie jak ból po kościach, a w sumie najbardziej ją z wszystkich sióstr lubię. Trochę też nie bardzo pojmuję wątek małżeństwa Rosamund, choć jego puenta jest bezcenna. Pani Patmore jak zwykle pokazuje, kto tu rządzi, ale Daisy też się wyrabia i właściwie jej wątek najbardziej mi się w tym Christmas specialu podobał - ładny, mądry, pokazujący, że każdy może mieć rację. Przez krótką chwilkę myślałam również, że Thomas the evil footman znowu będzie evil, ale się rozczarowałam. Czy miło, to się jeszcze zobaczy, na razie fajnie, że się chłopakowi coś w końcu udało.
Najlepsza kwestia odcinka.
Co do motoru napędowego odcinka, czyli czworokąta miłosnego, to przyznam szczerze, że była to niespodzianka spora, że wreszcie Lord Grantham się dowiedział, co tak naprawdę stało się z tureckim dyplomatą (Cora kontroluje swojego męża w sposób popisowy) - choć z drugiej strony chyba już wszyscy, włącznie z widzami, mieli dosyć tej tajemnicy poliszynela. Do końca się jednak nie spodziewałam, że Matthew się oświadczy, nawet, gdy Lawinia objawiła swą wolę z zaświatów za pomocą tabliczki ouija, choć oczywiście wierzę, jak wszyscy widzowie i połowa obsady, że Mary i Matthew muszą być razem. Żal mi bardzo sir Richarda, bo go bardzo jako postać lubiłam, był miłą odmianą po tych wszystkich ludziach ze srebrnymi łyżeczkami w ustach, mam nadzieję, że pojawi się ktoś równie ciekawy w trzecim sezonie, którego doczekać się nie mogę - podobnie jak "Titanica".

Na szczęście oba pojawią się w przyszłym roku, czego niestety nie można powiedzieć o siódmym sezonie "Doktora Who". Ninedin właściwie ładnie podsumowała moje własne odczucia, ale mam też kilka własnych refleksji (choć niewiele). Po pierwsze, jak już pisałam, zawiódł mnie Bill Bailey - rólkę miał mocno epizodyczną i nieco pretekstową, trochę jakby z innej bajki. Znaczy się Moffat zawsze wrzuca mnóstwo motywów do jednego odcinka (vide zeszłoroczny Christmas special, gdzie był retelling Dickensa z rekinem na deser), ale trochę tutaj przegiął - choć wyszły z tego piękne zdania typu "Twoja matka właśnie pilotuje statek kosmiczny do domu na święta przez time vortex, mając w głowie cały las" (gdy mówił to Matt Smith, brzmiało zdecydowanie lepiej). Podobała mi się gra słów oparta na mothership i sama postać Madge (oraz jej broszki, właśnie wykupuję z allegro vintage'ową biżuterię), mocno feministyczny wydźwięk całego odcinka, dzieci "pożyczone" z rodziny Addamsów i disneyowskiego "Piotrusia Pana", kwestia dialogowa z lewej, spotkanie Doktora z Amy i Rorym i pokój dzieci. Ach, i oczywiście wszystkie cytaty z "Opowieści z Narni", z "What do they teach in schools these days?" na czele. Ale po zeszłorocznej "Christmas Carol" trudno było zrobić coś lepszego - było nieźle, ale nie wybitnie; na plus należy zaliczyć jednak to, że tegoroczny odcinek mocno skupił się rodzinnym aspekcie świąt Bożego Narodzenia (choć szczerze mówiąc, wolałabym brak szczęśliwego zakończenia...).

No, to tyle ode mnie. Zmykam zbierać wiadomości o "Bunraku" (2010).

P.S. Założyłam, po długiej wewnętrznej walce, tumblra. Nie oceniajcie mnie, proszę, zbyt surowo.

P.S. 2 Gdybyście jednak postanowili nie zaglądać na moją kolekcję obrazków, polecam ciekawy artykuł o Doktorze i jego kompleksach.


Ola Cholewa

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.