Królik Baskerville'ów

by 9.1.12 25 komentarze
Narzekałam ostatnio na to, że "The Game of Shadows" nie zapewniło mi odpowiednio intertekstualnej rozrywki przy seansie, wyrażając przy tym nadzieję, że Moffat w niedzielę lepiej się w tej materii wykaże. I proszę, moje oczekiwania zostały spełnione - oprócz tego, że nie Moffat, a Gatiss (następnym razem sprawdzę scenarzystę, zanim zacznę pisać posta, obiecuję).

Kradnąc wyrażenie zwierza, SPOILERY JAK STĄD DO BAKER STREET.

Po pierwsze primo: czy tylko ja widząc Toveya stojącego we mgle pomyślałam o tych wszystkich scenach w "Being Human", gdzie biegał nago po lesie? I jak mówię wszystkich, to mam na myśli Pilota oraz początek pierwszego odcinka, bo dalej nie byłam w stanie oglądać. Poczucie humoru Gatissa jest dosyć subtelne i jeśli dzięki tej króciutkiej scenie chciał mi zasugerować, że Henry Knight jest wilkołakiem, to udało mu się to w 100%.

"Meduza Baskerville'ów"
Na szczęście potem było już bardziej klasycznie. Gatiss robi opowiadaniom ACD to, do czego usiłowano mnie przymusić na studiach, a ja stawałam okoniem - close reading, czyli analiza każdego pojedynczego zdania. Jako fanka kanonu od razu wiedziałam, że coś się kroi, gdy Sherlock wspomniał o świecącym w ciemnościach króliku. Czasy się jednak zmieniły i tak jak dwór Baskerville'ów został zamieniony na wojskową placówkę badawczą ("Brilliant!", można by wykrzyknąć parafrazując naszego ulubionego socjopatę/Aspergerowca - czy to pewna diagnoza?), tak fosfor musiał ustąpić genowi fluorescencji wyekstraktowanemu z meduzy. Ale na szczęście został Klub Diogenesa oraz "seven-percent-solution", choć użyte trochę bez sensu w odniesieniu do papierosów.

Rozśmieszył mnie niesamowicie Sherlock czytający maile do dziewczyn Johna w ramach rozrywki - jestem w stanie uwierzyć, że to robi, choć trudno mi sobie wyobrazić po co.

Trochę mi było żal porzucać Londyn, zwłaszcza że pani Hudson właśnie postanowiła popełnić przestępstwo (to mogło być ciekawe!), ale zaraz potem widoki mi to wynagrodziły. Chociaż jednak Sherlock powiewający płaszczem na skałach Dartmoor był niezwykle malowniczy (czemu John mu nie wypomniał wtedy również pozerstwa, tylko dopiero przy okazji stawiania kołnierza? I kości policzkowe wspomniane już w dwóch odcinkach drugiego sezonu, hmm), ale znacie mnie, piszczałam z radości dopiero przy domu Henry'ego - podobało mi się wszystko, od "sylwetkowych" obrazków przez kamionkowe kubki po werandę, na której ukrywają się Weeping Angels (...no co? psychic paper był, Alonso był, "Are you my mummy?" było, to i anioły mogą być, deal with it...) - oraz oczywiście przepięknych dachach gospody w Grimpen. Które przypomniało mi wioskę z "Hot Fuzz", wiecie, tę, która wygrywała rokrocznie tytuł najpiękniejszej wioski w Anglii. Co ładnie prowadzi nas do teorii spiskowych, które w tej historii odgrywają rolę niebagatelną. Bardzo to amerykańskie i przez moment zalatywało mi nawet "Archiwum X", gdy major Barrymore sarkastycznie opowiadał o parze kosmitów trzymanych w tajnym laboratorium.

Gatiss pisze też genialne dialogi, mój ulubiony to chyba ten pomiędzy Sherlockiem a doktorem Franklandem:

"I'd love to tell yo but then I'd have to kill you."
"That would be tremedously ambitious of you."

- no a poza tym poczciwy doktor powiedział prawdę (ja stawiałam na początku na panią psychoterapeutkę, szczerze mówiąc, a doktor Stapleton to była dosyć oczywista zasłona dymna). Potem rury robiące "thud" na środku wrzosowiska, alfabet Morse'a (alfabet Morse'a, do teraz chichoczę na myśl o "alfabecie Morse'a"!), mgła zalegająca na dnie jaru i właściwie rozwiązanie zagadki było podane jak na tacy. Wystarczyło zastosować "brzytwę Ockhama", tak jak Spock Sherlock i voila! Mamy happy end, moja potrzeba zabaw z oryginalnym tekstem została zaspokojona, mogę odetchnąć z ulgą i zapomnieć o koszmarnym CGI w jednej ze scen.

No, prawie. Bo mamy też Moriarty'ego. Zamkniętego przez jakąś organizację rządową, wypuszczonego na rozkaz Mycrofta. Dlaczego? Tego dowiemy się za tydzień. Mogę poczekać, już się przyzwyczaiłam.

Ola Cholewa

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.