Mumford and Sons + KONKURS

by 6.4.12 16 komentarze
Miesiąc szekspirowski na naszym blogu rozpoczęty, a ja postanowiłam trochę pooszukiwać w ramach urozmaicenia jego zawartości - no bo ile można omawiać coraz to kolejne adaptacje - i napisać o czymś, co nie jest mocno z związane z Szekspirem, ale co osobiście bardzo lubię. Innymi słowy, używam pretekstu, by fangirlować zespół Mumford and Sons.

Mumford and Sons powstał pod koniec roku 2007 w Londynie, gdy czterech muzyków-multiinstrumentalistów, znających się z różnych innych zespołów, postanowiło napisać razem kilka piosenek. Już w lutym 2008 pojechali w pierwszą trasę koncertową, a w czerwcu tego samego roku pojawili się na Glastonbury. W roku 2009 nagrali album "Sigh No More", który dzięki genialnemu singlowi "Little Lion Man" szybko wspiął się na szczyty list przebojów, a z zespołu uczynił gwiazdy światowej sławy. Aktualnie muzycy pracują nad drugim albumem.

Ja sama odkryłam ich dosyć późno, dokładnie 6 kwietnia 2011 roku (dziś mija rocznica tego wydarzenia), co na moim prywatnym blogu jest zilustrowane tym oto gifem:


Napisałam też, że głupia byłam, nie zacząwszy słuchać ich wcześniej, gdy tylko zaczął się hype (ale ja jestem przekorna i często staję okoniem wobec popularnych trendów) oraz podsumowałam ich styl jako, i tu cytuję, "It as if Bellowhead and DMB had this bastard child who is more fucked up than both of them. I love it so much and I can't stop listening to them! Love the vocals, the melody, the folky vibe and the lyrics." O słowach będzie potem, najpierw jednak chciałabym się ustosunkować do wyrażenia "folky vibe"; minął co prawda dopiero rok od czasu, gdy to napisałam, ale nie jestem pewna, czy wrzucanie Mumford and Sons do jednego worka z Bellowhead (choć Marcus Mumford zdecydowanie zachowuje się na koncertach podobnie jak członkowie tego zespołu, co zresztą tworzy cudowną atmosferę i jej częścią ich niesamowitego uroku - podobnie zresztą wspomniany już Dave Matthews, który zawsze na koncertach opowiada mnóstwo anegdotek) jest słuszne; ich muzyka jest bardzo świeża, a jednocześnie trochę retro, jakbym słuchała irlandzkiej poezji. Podobne wątpliwości mają zdaje się ludzie, którzy nominowali "Sigh No More" do Billboard Music Awards jednocześnie w dwóch kategoriach: Top Rock Album oraz Top Alternative Album (w obu zresztą nagrody wygrał). Trudno też mówić w ich przypadku o alternatywnej muzyce (alternatywnej w stosunku do czego?) Część fanów uważa, że Mumford and Sons są zespołem chrześcijańskim, bo w słowach swoich piosenek często zwracają się do Boga, ale to też swego rodzaju nadużycie, choć faktycznie poruszaja problem wiary. Uznajmy po prostu, że są klasą samą w sobie. :D



Fan-made zwiastun do "Shell Shocked", filmu, w którym Sherlock jest wytworem wyobraźni Johna Watsona cierpiącego na PTSD wykorzystuje utwór "Awake My Soul".

Dlaczego jednak piszę o nich w trakcie miesiąca szekspirowskiego? Po pierwsze dlatego, że chcę. A po drugie, ponieważ w słowach swoich piosenek używają bezpośrednich cytatów ze sztuk Szekspira - co widać już po tytule albumu, który został wzięty z omawianego przeze mnie wcześniej w interpretacji Kennetha Branagha "Wiele hałasu o nic". W tytułowej piosence cytat ten jest rozszerzony. W oryginale brzmi tak:

"Sigh no more, ladies, sigh no more,
Men were deceivers ever,-
One foot in sea and one on shore,
To one thing constant never."

a u słowach piosenki wyrzucono słowo "ladies" z pierwszego wersu oraz dosłownie zacytowano trzeci. Oprócz tego pierwsza zwrotka rozpoczyna się od, często mylnie cytowanego, "Serve God, love me and mend," (Marcus ma bardzo ciekawą barwę głosu, ale również tendencję to ucinania pewnych dźwięków, czasami z lenistwa, a czasami po prostu ich nie "wyrabia" - w tym przypadku nie słychać wyraźnie końcowego "d"). I jest tam też mój ulubiony cytat z Benedicka, który bardzo często pojawia się jako mój opis w komunikatorach sieciowych, czyli "Oh man is a giddy thing" - proste słowa, które niosą ze sobą głęboki przekaz.

Idźmy dalej. Utwór "Roll Away Your Stone" korzysta z "Makbeta". W oryginale, w pierwszym akcie, tytułowy bohater wypowiada te oto dwie linijki: "Stars, hide your fires, / Let not light see my black and deep desires." Mumford trochę je zmienił na potrzeby piosenki, zamieniając drugi wers na "And these here are my desires", ale ich wydźwięk pozostaje ten sam - pewne rzeczy z naszych dusz nie powinny nigdy ujrzeć światła, hm, dziennego. Zastanówmy się jeszcze, czy tytuł tej konkretnej piosenki nie jest aluzją do Syzyfa; osobiście uważam, że jest, bowiem nie jest to jedyne odniesienie do antyku w ich twórczości. Utwór "The Cave" pełnymi garściami czerpie z platońskiej metafory jaskini, łącznie z odniesieniem do poznania prawdy (idei): "So come out of your cave walking on your hands / And see the world hanging upside down". W tej samej piosence jest też nawiązanie do "Odysei": "So tie me to a post and block my ears" (w dalszej części utworu padają również słowa "siren's call"), bowiem Marcus studiował przez pewien czas literaturę klasyczną, która jest dla niego niewątpliwą inspiracją.

Ale przede wszystkim jest nią życie. "Little Lion Man" opowiada podobno autentyczną historię: Marcus zrobił coś głupiego znajomemu i do dziś się tego wstydzi. Osobiście uważam, że trzeba mieć jaja, by napisać o czymś takim i śpiewać utwór na koncertach; przychodzi mi na myśl jeszcze tylko Tori Amos z "Me and a Gun", chociaż to oczywiście nie ta skala traumy.


"Little Lion Man" jako ilustracja relacji Steve Rogers/Tony Stark.

Marcus Mumford, mimo młodego wieku, uczy również innych, jak lepiej pisać. Coś w tym jest: piosenki zespołu między innymi zdobyły taką popularność, bo są mądre i błyszczą na tle sieczki serwowanej w radiu, która zamiast prawdy promuje bzdurne teksty o miłości. Za każdym przesłuchaniem (a ich ilość liczy się u mnie w dziesiątkach tysięcy, bo "Sigh No More" od roku jest stale wgrany do mojego playerka) odkrywam w słowach Mumforda coś nowego. Ciągle też będę ten album polecać, nawet jeśli kolejny nie okaże się być aż tak dobry, pozostanę wierną fanką zespołu. Bo Mumford and Sons nauczyli mnie sporo o emocjach.



KONKURS: Do wygrania książka Billa Brysona (znanego z lekkiego pióra i satyrycznego zacięcia) pod tytułem "Shakespeare" (wersja oryginalna, czyli angielska).

Zasady są proste:
1. należy dodać nasz blog do obserwowanych
2. odpowiedzieć w komentarzu na następujące, nieco podchwytliwe pytanie: Kto łączy, oprócz Szekspira, Mumford and Sons z "Doctorem Who"? 

Anonimowych komentatorów proszę o podpisanie się przynajmniej nickiem i pozostawienie adresu mailowego. Czas macie do 21 kwietnia, wtedy też nastąpi losowanie.

Ola Cholewa

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.