Spider-Man, Spider-Man, robi wszystko, co poprzedni Spider-Man

by 9.7.12 17 komentarze
Na początek recenzja Beryl: "Piotruś Parker pięknie lata nad Nowym Jorkiem, nawet bez wróżkowego pyłku, w okularach wygląda przerażająco jak Wojewódzki, jego kobieta ma wszystko cudowne oprócz imienia, a wszystko, co się zdarzyło jest od początku do końca winą Tony'ego Starka..."

***

A teraz ja.

Petera Parkera chyba nigdy nie udało mi się polubić (może oprócz jednego komiksu, czytanego w latach 90-tych, historia była z Venomem i deszczem i nawet mi się podobała). Ale hej, spoko, nie jestem jego targetem, całkowicie to rozumiem. Sam Raimi starał się jak mógł w dwóch częściach swojej trylogii, by mnie do niego przekonać, ale choć filmy były całkiem fajne (oprócz trójki, trójka była koszmarkiem), to wyniosłam z nich tylko i wyłącznie uwielbienie dla Alfreda Moliny. 

Do reboota byłam dosyć negatywnie nastawiona, bo choć dobry pomysł na reboot nie jest zły (patrz Star Trek), to nie trawię "500 Days of Summer", z którym "The Amazing Spider-Man" dzieli reżysera oraz uznałam, że film jest skokiem na kasę: ostatnia część trylogii ukazała się w 2006 roku (podczas gdy ostatni ST film oparty na TOS w 1991).

I miałam rację. Film, choć ogląda się przyjemnie, nie wnosi absolutnie nic nowego świata przedstawionego wcześniej. Peter Stalker Parker (rewelacyjny Andrew Garfield, ale to wiedziałam od dawna) jest wyszczekanym nastolatkiem (ukłon w stronę Ultimate Universum), zamiast Mary Jane Watson jest Gwen Stacy (czyli powrót do źródeł), właściwie nikt nie jest całkowicie zły, a śmierci bohaterów pozostawiają widza obojętnym - a może ja jestem już stara i cyniczna. Zachwyceni recenzenci wskazują na "świeżość" filmu, a ja wróciwszy z kina zamierzałam obejrzeć "Spider-Mana" z Maguire'm w celach analizy porównawczej (ale usnęłam niestety), bo naprawdę mam wrażenie, że te filmy są bardzo, bardzo do siebie podobne. Pewnie, technika poszła trochę naprzód i tylko w jednej scenie CGI mnie zabolały, ale np. zachwalane 3D wcale nie było rewelacyjne (lepsze widziałam w piątej części przygód Harry'ego Pottera). I może Spider-Man jest takim bohaterem zwyczajnym, dla ludu pracującego (temu miała służyć scena z dźwigami, prawda?), ale gdy ja idę do kina na film o superbohaterach, to naprawdę nie to chcę zobaczyć.

Więc może pozostałe uwagi w punktach, hmm?

1. Peter/Flash: I ship it. Właściwie, shipuję Flasha z kimkolwiek. Chłopak pojawił się na ekranie w kilku scenkach i jest lepiej skonstruowaną postacią niż ojciec Gwen. Go figure.

2. Nie poznałam Rhysa Ifansa. Tak, wiem, powinnam się wstydzić, naczelny Walijczyk w kinie (oprócz Catherine Zeta-Jones). Ale za to poznałam Irrfana Khana (trzymam za niego kciuki, to bardzo dobry aktor i fajnie, że to właśnie on, a nie np. Shah Rukh Khan robi karierę w Hollywood), Martina Sheena i Sally Field.

3. Ze wszystkich dotychczasowych cameos Stana Lee w filmach marvelowskich to jest najlepsze. Serio, uśmiałam się jak norka. Drugim takim momentem było pytanie: "Czy ja wyglądam na burmistrza Tokio?"


SPYAIR - 0 GAME from Riuki on Vimeo.

4. W scenie po napisach był Green Goblin, prawda?

5. Głupimi tekścikami oddano ducha postaci Spider-Mana.

6. Muzyka w filmie mi przeszkadzała, zwłaszcza pretensjonalny fortepian w scenie, gdy Gwen chowała się w szafie. Nie powinno tak być.

7. Przejścia między scenami były takie sobie. Dotyczy to zwłaszcza wprowadzenia kapitana Stacy'ego do fabuły i jego komentarzy na temat sytuacji policja vs Spider-Man.

8. Ładne fanshoty pośladków Garfielda, doceniam, ale w "Avengersach" zrobili to o wiele lepiej.

9. Tony Stark najwyraźniej zatrudnił wszystkich dobrych ochroniarzy w mieście, bowiem do laboratoriów Oscorp jest się w stanie dostać absolutnie każdy. I już widzę, jak tłum biologów na raz bierze tydzień wolnego - bo żaden z nich nie ma akurat ważnego eksperymentu w toku, ha ha ha.

10. Ciotka May wie, prawda?

11. Sceny z małym Peterem wskazują na zdecydowanie lepszy film niż to, co ma później na ekranie miejsce.

12. Ja wiem, że wujek Ben miał taki być, ale on wygłasza ze trzy kazania ot tak sobie. I to krążenie wokół zdania "With great hair power comes great responsibility", rany, jak mnie to irytowało.

13. Lizard miał być, jak rozumiem, niejednoznacznym bohaterem. FAIL. Lepszy był pod tym względem Dr Octopus, że nie wspomnę o Lokim. Tom Hiddleston powiedział kiedyś, że jednym z najgenialniejszych posunięć Marvela jest to, że każdy z ich bohaterów ma jakąś wadę, a każdy z ich wrogów jest bohaterem, i jest to prawda, tylko tutaj jest taka trochę meh.

13a. Nie chwytam zupełnie motywacji Lizarda: najpierw dostajemy przeciętnego naukowca bez ręki, słabego moralnie, potem silną jaszczurkę, która chce powstrzymać Rathę, potem szalonego naukowa, który chce przenieść ludzkość na wyższy poziom ewolucji, potem wracamy do początkowych ustawień, trochę to niezrozumiałe.

14. Scena z dźwigami+podniosła muzyka=patos jak u Baya. U Baya to część konwencji, tutaj trochę to niestrawne było.

15. Peter Parker ma dokładnie taki sam telefon jak ja! Zamieniłam bondowskiego Sony Ericssona na Xperię 10 Mini Pro i teraz nie wiem, czy to był taki dobry pomysł. Ale wreszcie wiem, jak w prosty sposób dostać się do poczty głosowej. :D

16. Fajnie, że Spider-Man "poluje" za pomocą pajęczyny (choć po co robi przy tym zdjęcia, skoro Daily Bugle jest "wspomniane" tylko raz?), ale przy Lizardzie już trochę dano ciała, jeśli chodzi o inspirację gatunkiem (ale hej, to ekranizacja komiksu, czemu ja się czepiam).

17. Co się stało z doktorem Rathą? Po walce na moście zniknął, by się więcej nie pojawić.

18. Skąd w NY tłumy jaszczurek? Mako ma teorię, która mówi, że to bardzo hipsterskie miasto i szczury są so last century...

19. Skąd Peter Parker wziął tyle bioliny? Ukradł z Oscorp? Czy oni ją sprzedawali normalnie, w cenie akceptowalnej dla nastolatka z przedmieść, wychowywanego przez wujostwo z klasy robotniczej?

20. Jak już zadaję niewygodne pytania, to w filmie pojawia się nagłówek gazety, sugerujący, że rodzice Petera zginęli w katastrofie lotniczej, a rodzina zdaje się ciągle wierzyć, że oni żyją (Peter nawet przypomina wujowi w kłótni, że ojciec nigdy nawet nie zadzwonił przez te wszystkie lata).  Mam taką teorię, że pojechali odwiedzić swojego drugiego syna w Gotham City...

21. Co się stało Peterowi w spidey sense? Czasami działa, a czasami nie, jakby  jego "tingling" było regulowane przez narrativum. Oh wait.

22. Aligator w kanałach w Nowym Jorku!!! No, prawie.

23. Jedyny zarzut do Garfielda, jaki mam, to sprawa jego puppy eyes: gdy próbuje uskuteczniać ten look, wychodzi mi smolder jak w Flynna Rydera. Jak teraz o tym myślę, to Flash miał na imię Eugene, hmm, podejrzane.

25. Lizard przypominał mi Abomination...

No, wyrzuciłam to z siebie, teraz idę nadrabiać braki w filmografii Garfielda. Ktoś wie, gdzie mogę dostać "Red Riding"?

EDIT: Dziękuję stokrocie85 za maila, dzięki któremu mogłam zakupić "Wilcze prawo" na allegro. Sama w życiu bym się nie domyśliła, że to ten sam serial.



Tytuł: The Amazing Spider-Man (2012)
Scenariusz: James Vanderbilt, Alvin Sargent, Steve Kloves
Reżyseria: Marc Webb
Występują: Andrew Garfield, Emma Stone, Sally Field, Rhys Ifans, Martin Sheen, Irrfan Kahn


Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.