Pani na Buckshaw

by 9.11.12 29 komentarze
Naprawdę, naprawdę chciałabym być porządnym blogerem: takim, który publikuje dwie dobrze skonstruowane notki w tygodniu, promuje się na fejsbuniu, wie, o czym pisze i ma stałą bazę wiernych czytelników, którzy składają mu wyrazy wdzięczności w wyważonych komentarzach. W rzeczywistości jednak nigdy nie wiem, o czym będzie moja następna notka, czy jednak nie będę wolała spędzić czasu reblogując teenwolfowe fanarty na tumblrze zamiast mozolnie stukać w klawiaturę (zwłaszcza teraz, gdy mój prawy nadgarstek odmawia posłuszeństwa) i czy nie usnę w połowie pisanej notki lub nie uznam, że lepiej zająć się pieczeniem pierniczków.

Ale o Flawii de Luce zawsze będę pisać. Moja obsesja na punkcie tej serii Alana Bradleya to fangirlizm czystej wody. Weźmy na przykład ostatni tom, "Tych cieni oczy znieść nie mogą", który miał premierę na Targach Książki w Krakowie: ja widzę, że ta książka jest źle skonstruowana, morderstwo zostaje popełnione dopiero po dobrych 150 stronach (z 278) i właściwie zostaje rozwiązane bez żadnego dochodzenia (CSI Buckshaw ^_^), ale zupełnie o to nie dbam.

Bo jest Flawia, jak zwykle wścibska i samotna, nadal jedenastoletnia, ciągle produkująca trucizny (ale i materiały wybuchowe!) w swoim laboratorium, w dodatku tym razem zamknięta na czas świąt Bożego Narodzenia (wraz z większością mieszkańców pobliskiej wioski oraz sporą ekipą filmową) w "czterech" ścianach Buckshaw z powodu śnieżycy - czyli mamy pierwszą zabawę z klasyką gatunku, czyli książkami Agathy Christie, bo czyż nie tak właśnie wygląda scena zbrodni w "Dziesięciu murzynkach"? (BTW, wolę angielski tytuł "And Then There Were None"). Choć nie, pierwszym nawiązaniem jest oczywiście sam tytuł, czyli cytat z "Pani na Shalott" lorda Tennysona, w tłumaczeniu mojego nieocenionego teścia, który popełnił owe na potrzeby innej książki Christie, "Zwierciadło pęka w odłamków stos".

I może Bradley, choć zaczął nieźle, nie pisze wybitnych kryminałów, z każdym tomem serwując czytelnikom coraz to prostszą zagadkę i właściwie nie wgłębiając się w psychologiczny portret mordercy, skoro tak naprawdę czyta się te książki dla innych elementów. Ja osobiście dostaję wszystko, co lubię: angielską wioskę, w której wszyscy się znają, nieoczekiwaną śmierć, małą dziewczynkę w roli detektywa, plejadę oryginalnych postaci oraz bogate tło obyczajowe. W "Tych cieni oczy znieść nie mogą" dostajemy zaplecze przemysłu filmowego w połowie ubiegłego wieku, ale również mocne, choć subtelnie wplecione nawiązania do II wojny światowej (zapamiętać: obejrzeć w końcu "The Bletchley Circle"). Poza tym Flawia przygotowuje zmyślną pułapkę na świętego Mikołaja; aż dziw, że wszystko to mieści się w spójny sposób w tak cienkim tomiku.

No i styl autora, proszę, oto kilka cytatów:

"Proch strzelniczy przyrządziłam sama z saletry potasowej, siarki, węgla drzewnego i radości w sercu. Kiedy pracuje się  z materiałami wybuchowymi, radość w sercu jest najważniejsza." str. 144

"Trzeba ci wiedzieć, że u starszych pań periodyczna wymiana tlenu następuje dokładnie co dwanaście godzin i niech diabli porwą entuzjastów kultury fizycznej! To prawa zwykłej hydrostatyki." str. 204

"Była kimś więcej niż odważną kobietą - szepnęła. - Była Angielką!" str. 210

"Płaczą tylko obcokrajowcy", powiedział kiedyś tata, a ja nie chciałam zdradzać naszej drużyny, mażąc się bez potrzeby." str. 252

"Może kiedyś, kiedy napiszą ostateczną historię naszej wyspiarskiej rasy, znajdzie się w niej rozdział poświęcony tym wszystkim wspaniałym scenom, które rozegrały się tylko i wyłącznie w głowach Brytyjczyków, a nie w rzeczywistości." str. 266

Ja akurat swój egzemplarz "połknęłam" na raty w pociągu, ale tak naprawdę jest to książka idealna na czytania na jeden zimowy wieczór z herbatą, ciastkami i ciepłym kocem. Jeśli jednak jeszcze nie znacie Flawii, polecam rozpoczęcie znajomości od pierwszego tomu.


Tytuł: Tych cieni oczy znieść nie mogą. Flawia de Luce 
Autor: Alan Bradley
Wydawnictwo: In Rock Music Press
Rok wydania:  2012

Ola Cholewa

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.