Podsumowanie roku 2012

by 26.12.12 22 komentarze
Bo już prawie minął. A ja mam ochotę ignorować święta (na razie wychodzi mi to świetnie, życzeń nie składam, nic nie gotuję, i nawet choinki nie ubrałam, ha!). EDIT: Przy okazji, pamiętacie o naszym fanpejdźu na G+? No więc dołożyłam mu Community do pary i teraz każdy może umieszczać posty, pod warunkiem, że do nas dołączy.

W tym roku podaruję sobie podawanie statystyk. Po pierwsze: są nudne (nie dla mnie, ja uwielbiam statystyki, ale rozumiem, że nie wszyscy muszą mieć na ich punkcie taką obsesję jak ja), po drugie: w tym roku bardzo zaburzył je wpis o "Monster High", który generuje mnóstwo wejść na bloga i nawet jednego wściekłego anonima (co oznacza przeskok do wyższej klasy blogowej, wszystko, co chciałam dostać na Gwiazdkę :D). Myślałam przez chwilę o urządzeniu, wzorem Hihnta, głosowania na wasz ulubiony wpis, ale jestem zbyt leniwa (jak pierogi, tylko nie te świąteczne, z grzybami i kapustą, wiecie, te inne) i nie chce mi się układać ankiety dla prawie setki wpisów, które wyprodukowałyśmy. Więc będzie trochę inaczej, bardziej na luzie, a potem Cydienne wróci (juhu!) z zapowiedziami kinowymi na rok 2013. Lub recenzją "Hobbita". Albo wcale nie wróci.


Najlepszy film



Attack the Block by =AlessiaPelonzi on deviantART


Problemem w tym roku było to, że najlepszy film obejrzałam w styczniu, zaraz na początku. Pewnie się teraz zastanawiacie, jak to możliwe, że widziałam "Avengersów" trzy miesiące przed premierą, ale śpieszę was powiadomić, że choć bardzo lubię Whedona wyprawę na terytorium Marvela, to jednak jest to film dosyć odtwórczy, a nie tak oryginalny jak mój faworyt z roku 2012. Mam na myśli "Attack the Block", debiut reżyserski Joe Cornisha, brytyjski film o młodych chłopakach z niższych warstw społecznych, mieszkających w londyńskim bloku, walczącymi z kosmitami. W dodatku, jakby to nie wystarczało, w filmie występuje Nick Frost. Nie było szans, bym nie pokochała tego filmu całym moim serduszkiem.


Najlepsza książka

Tu mam problem i chyba muszę zdecydować się na ex aequo pomiędzy "Czarnem" Ani Kańtoch (nadal nie rozumiem, dlaczego autorka uważała, że książka mi się nie spodoba...) i "Poczuciem kresu" Juliana Barnesa, z którego recenzji nie pisałam, bo FGttG jest blogiem głównie popkulturalnym. Inna sprawa, że tempo czytania spadło mi na łeb na szyję, bo gdy tylko otwieram książkę, przychodzi potomek z jedną z własnych lektur (osobliwie lubi wiersze Brzechwy z obrzydliwymi ilustracjami) i żąda "citania".



Najlepszy serial telewizyjny


Zgadniecie, jaki serial telewizyjny najbardziej mi się w 2012 podobał? To łatwe pytanie, zwłaszcza, jeśli ktoś zagląda na mój tumblr :D. W zeszłym roku udało mi się wyprodukować 7 wpisów, w których użyłam taga "Teen Wolf" (pardon, jedna z notek jest autorstwa Cydy). Malutki serialik produkcji MTV jest jedną z moich największych od lat popkulturowych obsesji (ostatnio mnie chyba tak trafiło przy "DW" i "Sherlocku", ale to są brytyjskie produkcje, więc tak jakby nie do końca się liczą), którą staram się zarażać wszystkich dookoła. Ciekawe postaci, rewelacyjna obsada i skrzące się od sarkazmu dialogi, czegóż chcieć więcej? Oczywiście przystojnych, półnagich mężczyzn! I "Teen Wolf" ma również ich w mocno niepokojących ilościach! :D



Najlepsza miniseria TV

Kategoria mocno naciągana, ale po prostu nie mogłam nie wspomnieć o "Black Mirror" Charliego Brookera, zwłaszcza, że będzie druga seria! Są to właściwie trzy godzinne filmy kinowe o tematyce SF z bardzo dobrą obsadą (m. in. Rory Kinnear i Lindsay Duncan, opowiadające o zagrożeniach płynących z technologii. Brooker jest ekspertem od mediów i to, co ma do powiedzeniana ten temat, jest na pewno warto zobaczenia. Na mnie zrobiło mocne wrażenie.


Najlepszy program telewizyjny

Chciałam tu umieścić linka do recenzji trzeciego sezonu "Face Offa", ale się zorientowałam, że nigdy jej nie napisałam (a to był rewelacyjny sezon, najlepszy z dotychczasowych). Recenzja pewnie już nie powstanie, zwłaszcza, że w styczniu rusza sezon czwarty, ale to wcale nie znaczy, że nie był to najlepszy program telewizyjny, jak widziałam w tym roku. Inna sprawa, że oprócz niego nie oglądałam telewizji (programy dekoratorskie się nie liczą, prawda?)



Najlepsza płyta


Rozczarowało mnie trochę "Babel" Mumfordów i inni moi ulubieńcy (np. Paloma Faith, Scissor Sisters, Lao Che, The Smashing Pumpkins, Adam Lambert i The Killers) i właściwie już miałam się decydować na ex aequo "Roman Re-Loaded" Nicky Minaj (hej, to bardzo dobra płyta!) i "Born to Die" Lany Del Rey, ale na szczęście przypomniałam sobie, że Jack White wydał "Blunderbuss". I nie dość, że Jacka White'a uwielbiam od lat, tytułowego utworu mogę słuchać w kółko (jak swego czasu całego "Icky Thump", który jest jedną z moich ulubionych płyt evah), to jeszcze cały album idealnie wpisuje się w ten feel Route 66, który mnie opanował podczas oglądania "Aut" i nie puszcza aż do dzisiaj (zobaczycie, wykluje się z tego roadtrip za rok lub dwa, już zbieramy lektury na temat). W każdym bądź razie Jack White rządzi i wymiata.



Ulubiony wpis

Wiecie, drodzy czytelnicy bloga, że bardzo was wszystkich lubię, czytam z przyjemnością i w ogóle (nawet jeśli ostatnio rzadko komentuję - trudno mi ostatnio zebrać myśli i przelać je w spójną wypowiedź, lepiej będzie na wiosnę, obiecuję), ale mimo to pojąć nie mogę, dlaczego mój wpis o dwóch kinowych ekranizacjach Śnieżki nie ma więcej komentarzy. Serio, w tym roku nie napisałam nic lepszego. Winię panujący wtedy upał, bo wspięłam się na wyżyny blogerstwa, a wisienką na torcie jest Bettelheim. A śmietanką Angela Carter. I jest interpretacja oryginalnej baśni. Idźcie czytać, polecać i nie grzeszcie więcej. :D

Jeśli zaś chodzi o wpisy innych blogerów, nie jestem w stanie zdecydować, więc po prostu polecę tag "Karnawał blogowy", bo jest tam większość wpisów, która przyciągnęła moją uwagę w 2012 roku.

A jak tam wasze podsumowania? A może macie jakieś popkulturalne postanowienia noworoczne? Ja zapisałam się na dobry początek do II edycji "Projektu Kino" (link jest w prawym panelu) - a potem wygrały kategorie, które przy głosowaniu omijałam szerokim łukiem. Będzie ciekawie. :D

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.