Alfabet na półce: A-Z, część trzecia

by 19.2.13 29 komentarze
Od czasu ostatniej części cyklu Alfabet na półce minęło już sporo czasu, ale jakoś trudno mi było się za niego ponownie zabrać, zupełnie nie wiem, z jakiego powodu. Zdążyło mi przybyć kilka pozycji na opisywanych wcześniej półkach: "The Final Solution" Chabona, zakupione z rekomendacji Sherlockisty, które chwilowo stoi obok reszty Sherlocka Holmesa, ale może trafi na opisywany dzisiaj regał, koło reszty Chabona, się zobaczy po przeczytaniu. "Listy do córki" F. Scotta Fitzgeralda (zakup zainspirowany spektaklem teatralnym), "Middlesex" Jeffreya Eugenidesa, bardzo dobra książka, więcej takich proszę, "Jak być kobietą" Caitlin Moran, "Miracle on Regent Street" Ali Harris, które było tanie na awesomebooks, a ponieważ trzeba było do zamówienia dołożyć jeszcze dwie książki, to padło na "Notes from a Small Island" Brysona (przegapiłam wszystkie rozdawajki tego tytułu z okazji Światowego Dnia Książki) oraz "The English" Jeremy'ego Paxmana, bo Kate Fox z nim polemizowała i chcę się dokładnie dowiedzieć, w jakich kwestiach się różnią, poza tym ta książka o tym, co Imperium dało Brytyjczykom jest nowością, w związku z tym kosztuje chwilowo zbyt drogo. Beryl zaś podarowała mi dwa tomy przygód Horacego Lyle'a w ślicznych, twardych okładkach. Podczas spotkania autorskiego mojego męża skusiłam się też na "Wiersze dla dzieci" Juliana Tuwima z wydawnictwa Wilga z naprawdę pięknymi ilustracjami. Co jeszcze? Po Bożym Narodzeniu miejsce na półkach znalazła najnowsza Rowling, trzecia część "Poczytaj mi, mamo", "Ludwik Kern dzieciom" - rewelacyjna książka, potomek ją uwielbia, plus dwie pozycje bibliofilskie: ilustrowana przez Yerkę "Królowa śniegu" i "Pinokio" z genialnymi ilustracjami i zmasakrowanym tekstem; kupiłam też biografię Eugeniusza Bodo, kryminał Olgi Rudnickiej oraz "The Perks of Being a Wallflower", tylko po polsku, "Feed" Miry Grant (polecam!), a od Beryl wróciły "Rivers of London" Aaronovitcha i "Ostatni wilkołak" Duncana. Wygrałam też "Operację 'Argo'", a od Anneke dostałam antologię "Pożądanie". Kupiłam również kolejną książkę Madonny dla dzieci, takie guilty pleasure. I to chyba tyle, staram się ograniczać zakupy książkowe.

No to jedziemy z regałem. Stoi na nim mnóstwo polskiej fantastyki, dlatego tak go w myślach nazywam. Ale na najwyższej półce stoi przede wszystkim 14 tomów Eddingsa (Belgariada, którą mój mąż uwielbia, oraz to drugie, że Sparhawkiem - z tych książek pochodzi mnóstwo cytatów, używanych przez nas w życiu codziennym), dwa pierwsze tomy Llewelling w dwóch różnych językach, tetralogia "Przybysz" C.J. Cherryh (pierwszy tom super, potem się człowiek orientuje, że czyta cały czas to samo), trzy różne "Demony" Tanith Lee (które zaczęłam kupować z powodu tego fanartu, a okazały się być przezabawną lekturą i w efekcie mam kota o imieniu Bisuneh), "Czas Kalibana" Tada Williamsa, "Ostatni jednorożec" Beagle'a, "Zguba elfów" Mercedes Lackey (budzi we mnie ta książka sporo sentymentów), trylogia o Marze ("Sługa imperium" itd.) duetu Raymond E. Feist/Jenny Wurts (bardzo dobra, a w ogóle nie wznawiana, musiałam jeden tom kupić po angielsku EDIT: Spriggana mówi, że owszem, wznawiana) i "Snow Queen" Joan Vinge.

Poniżej są trzy tomy "Hiszpańskich żebraków" Nancy Kress, świetne socjo-SF, Bujoldowa od "Strzępów honoru" do "Civil Campaign" (mam dwie kopie "Ethana z Athos", po polsku i po angielsku, huh) i "The Spirit Ring" tejże, to chyba fantasy. Potem stare wydanie "Maszyny różnicowej" i zaraz obok sam Gibson: "Neuromancer", "Graf zero", "Mona Lisa Turbo" oraz "Johnny Mnemonic" i ta trylogia z "Idoru". "Obcy brzeg" C.S. Friedman, jedyne, co byłam w stanie tej autorki przeczytać, bardzo lubię, "Wróbel" i "Dzieci boga" Mary Dorii Russell, które polecam bardzo, bo tak powinno się pisać postaci (SF o pierwszym kontakcie niekoniecznie), "Kantyczka dla Leibowitza" i "Dzikokonna" Waltera M. Millera Jra zamykają tę półkę.

Wreszcie oczekiwana polska fantastyka. "Chochoły" i trzy "podhalańskie" tomy (ilustrowane przez Małgorzatę Pudlik) Wita Szostaka, antologia "Smok urojony", wydana z okazji Euroconu 2010, nie można jej kupić i "Śmierciowisko" Anny Głomb, 2 i 3 tom "Pana Lodowego Ogrodu" Grzędowicza, R. Dębskiego space opera jakaś, "Gambit" Cholewy (no co?), jakaś militarna książka z Warbooka, "Zaksięgowani" Jakuba Małeckiego, "Kameleon" Rafała Kosika, "Opuścić Los Raques" Żerdzińskiego, które wygrałam kiedyś na spotkaniu autorskim, wieki temu, "Miasta pod skałą" Huberatha, w których autor oprotestował dedykację, trzy antologie tematyczne, "Karaibska krucjata" Marcina Mortki, którą uwielbiam, moje egzemplarze mają całe mnóstwo dopisków na marginesach, "Wicked" Maguire'a, "Związek żydowskich policjantów" i "Gentlemem of the Road" Chabona, 2 tomy przygód Matthew Swifta autorstwa Kate Griffin, "Wyprawa" Stephena Baxtera (czyli facet potrafi pisać samodzielnie, no proszę), "Czarne" Ani Kańtoch i dwa tomy Petera Wattsa (jest też "Ślepowidzenie", ale akurat pożyczone znajomej i właściwie stoi koło reszty Uczty Wyobraźni na innym regale).

Potem jest półka dla znajomych: 3xBrzezińska, 3xBiałołęcka (bardzo lubię "Tkacza iluzji"), 2xBrzezińska/Wiśniewski. Potem dwie książki Macieja Guzka, którego akurat nie znam, ale twórczość bardzo lubię i ciągle czekam na "Czyste dobro", pierwszy tom "Opowieści z meekhańskiego pogranicza" Roberta M. Wegnera, "Opowieści z Dzikich Pól" Jacka Komudy (kiedyś grałam, imię wszak zobowiązuje), "Punkt Omega" Michała Protasiuka, zakupiony z okazji wyzwania czytelniczego, "Perfekcyjna niedoskonałość" Jacka Dukaja i "Księga dziwów miejskich" Krzysztofa Piskorskiego. I znowu znajomi: cały Kłamca Jakuba Ćwieka (pierwsze tomy podwójnie, bo z osobnymi dedykacjami), 2x "Liżąc ostrze", potem cała Ania Kańtoch (znowu częściowo podwójnie).

Niżej jedna z najpiękniejszych w mojej opinii książek, jeśli chodzi o wydanie, same trzymanie jej w rękach sprawia mi niewypowiedzianą przyjemność, a jest jeszcze treść, czyli "Damy z Grace Adieu" Susanny Clarke i tejże "Jonathan Strange i pan Norrell" (stare wydanie). Obok "Miasto szaleńców i świętych" Jeffa Vandermeera z rysunkiem kota (poznałam Jeffa i Ann kilka lat temu w Czechach, oboje przesympatyczni, a  Jeff ma w dodatku taką samą obsesję na punkcie Angeli Carter jak ja), "Fizjonomika" Jeffreya Forda, ciekawy eksperyment, który jakoś mnie nie zachwycił, "Rok naszej wojny" Steph Swainston i prawie cała Naomi Novik (brak ostatniego tomu). Potem "Tajemna historia Moskwy" Ekateriny Sedii, "Magia dla początkujących" Kelly Link (lubię niektóre z jej opowiadań) i kolejna książka Tada Williamsa (część jakiegoś cyklu) - nigdy jej nie przeczytam, ale głupio się jej pozbyć, bo są w nim osobiste podziękowania od autora zamiast dedykacji (damn him). Dalej cały Gaiman prozaiczny (oprócz "Wilków w ścianach", hm) plus antologia "Dark Alchemy".

Teda Chianga "Historia twojego życia" - niby rewelacyjne opowiadania, a treści żadnego z nich nie pamiętam, "Małe duże" Crowleya i tegoż genialne "Późne lato", tej książki nigdy się nie pozbędę. Potem cały China Mieville (bardzo lubię "Bliznę" i "Miasto i miasto"), antologia "Kroki w nieznane 2005-2011" (kupowałam ze względu na teksty Konrada Walewskiego, such fun...) oraz "Wędrowiec" Cola Buchanana.

Całą najniższą półkę zajmują słowniki języka angielskiego.

A następnym razem regał wstydu.

P.S. Trochę zaniedbałam fanpejcz, bo zwykle ciekawostki wrzucam na community FGttG - bardziej podoba mi się ta forma, bo każdy może tam umieszczać posty.

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.