Pożądanie? Nie sądzę (antologia Powergraphu)

by 24.2.13 35 komentarze
To nie tak, że czekałam z utęsknieniem na tę antologię, bo na pewno tak nie było. Po prostu któregoś dnia przeczytałam jej opis na Esensji (link w lewym panelu), pośmiałam się nad tytułami opowiadań (jestem człowiekiem z niskim poczuciem humoru), a potem Cyda rzuciła hasło: "Przeczytaj i zrecenzuj". No to przeczytałam i piszę własną opinię na temat.

Ale najpierw disklejmer. Na erotyce nie znam się jakoś wybitnie, za to całkiem nieźle na pornografii (tony fanfików, Anaïs Nin - BTW, WTF, wikipedio? bibliografia jest, ale ani słowa o uprawianym gatunku prozy, FAIL, Anne Rice, do magisterki czytałam de Sade'a, a w nastolęctwie Lewandowskiego - wolę się przyznać zawczasu, bo i tak wyjdzie w którymś z kolejnych postów na jaw moja czytelnicza przeszłość) i właściwie powiem szczerze, że właśnie pornografii po antologii oczekiwałam. No ale okładka, mocno wpisująca się w nurt literatury po-"50 Shades of Grey", zupełnie odbiegająca od tych, które zwykle promują Powergraph, mi to zasugerowała. Na okładce blurb powiada: "Oto dwanaście tekstów współczesnych polskich pisarzy – o miłości, cielesności i zmysłach. O zaspokojeniu i nienasyceniu. O naszej seksualności i odkrywaniu jej tajemnic, czasem najbardziej zaskakujących dla nas samych. O poszukiwaniu dopełnienia w drugim człowieku. O przełamywaniu tabu. Odważnie i bez cenzury. O różnych obliczach pożądania." i ja wiem, że blurby mają przede wszystkim zachęcić do zakupu książki, a nie mówić prawdę, ale ten po prostu ordynarnie kłamie. Może i autorom zadano temat, ale większość z nich porwała go w łapki i uciekła do własnego kącika, by przerobić go we własnym stylu. Efekt jest o tyle kuriozalny, że erotyki czy tytułowego pożądania jest w tym tyle, co kot napłakał. Co nie znaczy, że nie ma w nim dobrych tekstów. Jednak z większości z nich wynika dosyć jasno, że napisanie prawdziwie podniecającego tekstu wymaga sporo talentu (i chyba wyjścia poza tzw. "comfort zone").

Rozpoczyna dosyć mocno Wit Szostak „Koźlętami gazeli”, który może wybitnym kawałkiem prozy nie są, ale jak wszystko tego autora powoduje u mnie uczucie "czemu ja tak nie potrafię pisać?". Styl, oszczędny, ale jednocześnie pełen gracji, zarysowuje historię niezbyt sympatycznego (moje odczucia) wykładowcy akademickiego i jego wakacyjnego zauroczenia. Miło się to czyta i faktycznie jest w nim trochę leniwego, letniego pożądania.

Milo Manara
Anny Kańtoch „Człowiek nieciągły” jest chyba najmocniejszym tekstem w całym zbiorze, bo niejednoznacznym i wychodzącym poza standardową heteronormatywną dialektykę - i nadal opowiada ciekawą historię, poza tym można próbować interpretować "nieciągłość" jako dochodzenie do ładu z własną seksualnością. Tylko zamiast pożądania jest obsesja.

„Zimno, gdy zajdzie” Jakuba Nowaka jest za to kuriozalne. Nieźle napisane, ale pożądanie jest tu reprezentowane li i jedynie przez prawie niekończącą się erekcję narratora. No ale facet ma lat czternaście i jak mawiał Xander z "Buffy": "I'm 17. Looking at linoleum makes me wanna have sex." Tylko że nie do końca jest to prawda, bowiem jest to świat, w którym ludzie po śmierci wracają, tylko do innego ciała. Główny bohater ginie w wypadku samochodowym wraz z czternastoletnim synem i wraca, ale do ciała własnego dziecka. To jeszcze jestem w stanie pojąć, ale ów bohater po tej całej traumie usiłuje utrzymać małżeństwo, we wszystkich jego aspektach. Czyli z punktu widzenia żony jej mąż oczekuje, że będzie uprawiać seks z nim, zamkniętym w ciele jej czternastoletniego syna. Czyli nie tylko kazirodztwo, ale również pedofilia, lecz opiekująca się bohaterem terapeutka nie protestuje. Żeby jeszcze skomplikować sprawę, narrator raz po raz zwraca się do swojego syna, którego "czuje" gdzieś w sobie. Nie wiem jak wy, ale ja nie czuję się komfortowo po lekturze.

„RP Productions” Michała Cetnarowskiego najpierw mnie rozśmieszyło próbą wypisania w tekście absolutnie wszystkich metafor określających masturbację i seks, potem skręciło mocno w stronę pornoli z cycatą nauczycielką (w sumie nie dziwota, główny bohater to aktor porno, taki z powołania), potem rozśmieszyło ponownie polskimi produkcjami erotycznymi, a potem skręciło w zbyt długi, metafizyczny fragment i zakończyło, nie spełniając pokładanych w nim nadziei. Już w tej chwili prawie nie pamiętam tego tekstu, ale na plus należy autorowi zaliczyć fakt, iż nie postanowił obchodzić szerokim łukiem istoty antologii, tylko wziął się z nią za bary z werwą właściwą poloniście z zacięciem językoznawczym (...powinnam tu wstawić gif z żartem o "cunning linguits" z "ST: Voyager", ale pozwolę wam samodzielnie go wygooglać...)

Trochę wstyd się przyznać, ale musiałam z powrotem zajrzeć do książki, by przypomnieć sobie, o czym jest „Dziś mam na imię Agata” Jakuba Małeckiego i już wiem. To bardzo płytki psychologicznie portret kobiety opiekującej się sparaliżowanym kochankiem. Na plus należy zapisać jedno ciekawe rozwiązanie stylistyczne, ale ogólnie jest meh.

Podobało mi się kolejne opowiadanie, „Wywiad” Bernadety Prandzioch (erm), oprócz tego, że nie bardzo jestem w stanie pojąć, dlaczego znalazło się w zbiorze, bo nie ma w nim ani erotyki, ani seksu, ani nic innego, co obiecywał blurb (mówiłam, kłamie ordynarnie). Ale autorka jest młoda, może się jeszcze wyrobi (jej wiek poznałam w trakcie krótkiego researchu, którego wolałabym nie wykonywać, patrząc z perspektywy czasu, bo teraz nie mogę przestać myśleć o głównej bohaterce jako o Mary Sue).

„Playgirl” Piotra Rogoży znalazło się w zbiorze chyba po to, by książka nie była zbyt cienka. Brak mu pomysłu i polotu, co znajduję o tyle interesującym, że o twórczości tego autora czytałam bardzo pochlebne opinie.

Łukasz Orbitowski nie zawiódł i napisał bardzo horrorowatą i pornograficzną opowieść, którą nie tylko dobrze się czytało, ale również rozumiało się bohaterów (tych, których dało się zrozumieć). Jak zwykle u tego autora jest też sporo brudnego życia. „Skóry” są kolejnym mocnym elementem zbioru.

„Fade to: black” Szczepana Twardocha jest opowiadaniem przyzwoitym, ma niezły pomysł, ale nie ma w nim ani pożądania, ani żadnej innej iskry. Osobiście nie lubię stylu autora, uważam też, że redaktor mógłby wyciąć scenę z matką, bo zaburza kompozycję. Na szczęście opowiadanie jest na tyle krótkie, że nie bardzo żałuję czasu poświęconego na jego przeczytanie.

Żałuję za to lektury "Małej May" Marcina Przybyłka. Rozumiem, że opowiadanie jest osadzone w jego universum, ale pojawiający się w tekście techno-żargon tylko mnie irytował. Zdecydowanie gorsze jednak było to, że "spod tekstu" bardzo mocno prześwitywało psychologiczne wykształcenie Przybyłka; czytało się to bardziej jak zapis wykładu o przypadku klinicznym, albo sfabularyzowany rozdział "Kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa" niż sztampową, nie boję się użyć tego słowa, historię everymana z przyszłości. Zarzucić można by również autorowi mizoginizm, gdy nie "sprytnie" wpleciony w tekst disklejmer. Zastanawiam się jednak, jakby sobie poradził z zarzutem, że Mała May to tak naprawdę wielka fantazja o prostytutce - tylko nieopłacanej, co niebyłą czyni kwestię prawdziwości afektu.

Bardzo ciekawe są "Życia podwójne" Jarosława Urbaniuka, chyba jedyne oprócz "Koźląt gazeli" opowiadanie, w którym pożądanie się czuje. W latach trzydziestych ubiegłego wieku, tuż przed wojną, młody matematyk nawiązuje romans z piękną pułkownikową; jest klimat, są realia, jest tajemnica (OK, tajemnica akurat najsłabiej wypada), czyta się to bardzo dobrze, nawet mimo drobnych przeoczeń redakcyjnych.

Szkoda tylko, że to dobre wrażenie jest chwilowe, bo zaciera je Jakub Żulczyk ze swoim "Och, Rafał". Wreszcie jest, ecce czysta pornografia, chciałoby się zakrzyknąć, niestety jest to pornografia rodem z polskiego filmu fabularnego (czyli trudno powiedzieć, czy bardziej chce się śmiać, czy wymiotować). Widać podczas lektury, że jest to efekt zamierzony i bardzo dobrze zrealizowany, ale niestety nie mogę się do tego opowiadania przekonać.

Czy polecam? Nie sądzę, bo troszeczkę nie jestem w stanie wskazać targetu tej antologii. Ani nie jest ona skierowana do fanów fantastyki, ani do erotomanów, nie kupią jej też pewnie osoby zachwycone postacią Christian Greya, chyba że nabiorą się na okładkę.

P.S. Kusi mnie zmiana wyglądu bloga na bardziej minimalistyczną, tylko dwa panele, białe tło. Co wy na to?


Tytuł: Pożądanie
Autor: antologia
Wydawnictwo: Powergraph
Rok wydania: 2013

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.