Każdy chce być Lindsey Stirling

by 18.3.13 9 komentarze
W poniedziałek każdy potrzebuje trochę motywacji, prawda? A któż mógłby lepiej motywować niż Lindsey Stirling (proszę, oto odpowiedni demotywator), młoda amerykańska skrzypaczka, która osiągnęła sukces dzięki wytrwałości i kanałowi na YT (pytanie jest retoryczne, wiem, że taki Stephen Hawking mógłby motywować zdecydowanie lepiej, ale dla celów notki przyjmijmy, że jednak nie).

Śliczna, powiadam!
Lindsey jest taką nową Vanessą Mae, tylko jakby mniej mainstreamową (i mniej utalentowaną, nie jestem wybitną znawczynią, ale słyszę różnice w poziomie umiejętności), bo osiągnęła popularność bez kontraktu z wytwórnią płytową. W 2010 roku wzięła udział w  programie "America's Got Talent", ale odpadła w ćwierćfinale. Nie poddała się jednak, przemyślała krytyczne uwagi, uznała część za słuszną, a część za bzdury i z pomocą filmowca Devina Grahama zaczęła kręcić teledyski, umieszczane na kanale lindseystomp; mniej więcej w tym momencie usłyszałam o niej ja, gdy Beryl pokazała mi Lord of the Rings Medley (i chyba również ten zeldowy, prawda?), Lindsey jest bowiem geekiem pełną gębą (zobaczcie teledysk od jej oryginalnej kompozycji "Moon Trance", przecież inspiracja "Thrillerem" Michaela Jacksona jest widoczna na pierwszy rzut oka!). Coveruje również muzykę z Top 40, np. świetny "Grenade" Bruno Marsa (tutaj akurat wokalistą jest Alex Boye', aż mnie dreszcze przechodzą, tak bardzo emocjonalna jest ta wersja - człowiek się zaczyna zastanawiać, o ilu tak utalentowanych ludziach z różnych powodów nigdy nie usłyszy). W czasie udziału w "America's Got Talent" znana było jako Hip Hop Violinist, ale jest to moim skromnym zdaniem nieco ograniczający ją przydomek. Lindsey cały czas eksperymentuje z różnymi gatunkami muzycznymi, zaprasza (lub jest zapraszana) do współpracy różnych artystów i stara się nie dać zaszufladkować. W osiągnięciu sukcesu pomogła jej też pewnie sceniczna ekspresja i fakt, że dziewczyna jest po prostu prześliczna.

Dlaczego piszę o niej akurat dzisiaj? Bo przy okazji porannego sprawdzania stanu internetu wyskoczył na mnie teledysk coveru "Radioactive" zespołu Imagine Dragons (który znam oczywiście z tumblra), zrobiony w post-apokaliptycznym stylu z grupą Pentatonix (mogłam, ale wcale nie musiałam oglądać swego czasu Sing-Offa; człowiek robi różne dziwne rzeczy pod wpływem "Glee", nie możecie mnie na tej podstawie osądzać!) (na szczęście nic nie wiecie o mojej niezdrowej fascynacji muzycznymi produkcjami Disney Channel... ups...). Bardzo lubię oryginał, znam i cenię wykonawców, a jeśli przy okazji dostanę ghost town w USA w tle, to już w ogóle jestem szczęśliwa jak norka. I właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, bym się tym szczęściem mogła z wami, drodzy czytelnicy bloga, podzielić. :D



W tekście ukryłam całe mnóstwo linków do różnych piosenek, mam nadzieję, że znajdziecie je wszystkie i osłodzi wam to poniedziałek choć w niewielkim stopniu. A jeśli ktoś chciałby posłuchać Lindsey na żywo, to skrzypaczka akurat jest w trakcie trasy koncertowej po USA i Europie (daty i miejsca są tutaj) - co prawda do Polski nie zawita, ale będzie w Niemczech, Ukrainie i Austrii.

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.