Zbyt wiele pierścionków, jeden liść

by 7.4.13 22 komentarze
SPOILERY

Problem z "Ring of Akhaten" mam właściwie tylko jeden: cały wątek Merry, pasożytniczego słońca (dziadek? coraz bardziej jestem pewna, że Clara ma coś wspólnego z Susan), pożerania dusz (historii), wiele ras wyznających tę samą religię, to wszystko mi się nie podobało. Miałam flashbacks do "42", "Fire of Pompeii" (chyba chodziło o kolor peleryn), "The End of the World" i zaskakująco, do "Firefly'a" (targ był mniej chiński, a bardziej arabski) i ogólnie rzecz biorąc się wynudziłam. Miło oczywiście zobaczyć, na co dokładnie idzie budżet serialu, bo przecież te maski musiały pochłonąć małą fortunę. Zrobiłam facepalma, gdy wszyscy zaczęli walczyć śpiewem, rozwiązanie rodem z "Sailor Moon", ktoś sobie przypomniał, że teoretycznie "Doctor Who" jest skierowany do dziecięcej widowni, i nikt ze zgromadzonego tłumu nie uciekał w panice, trudno mi w to uwierzyć. Wiem, że z okazji pięćdziesięciolecia "DW" upchnięto w drugiej części siódmego sezonu mnóstwo nawiązań do klasycznego "DW", popieram to całym sercem, ale czy nie można tego zrobić w mniej nudny sposób?


Ale bardzo podobał mi się wątek z rodzicami Clary. Więcej powiem, strasznie podoba mi się prowadzenie dochodzenia za pomocą TARDIS i podróżowania w czasie, zwłaszcza że Clara Oswald faktycznie jest jedną wielką tajemnicą, poza tym Matt Smith grał przecudownie, ja osobiście byłam zachwycona (ale ja zawsze jestem nim zachwycona, to mój ukochany Doktor). Tym bardziej wyobraźcie sobie moje zdumienie, gdy okazało się, że Matt Smith nie pokazał jeszcze wszystkiego i w tym samym odcinku podbił poprzeczkę niemożebnie wysoko, gdy Doktor pozwolił dziadkowi pożreć swoje wspomnienia (było się czym posilać). Właśnie za to uwielbiam Jedenastkę, w jednej chwili zmienia się z niezgrabnego żyrafiątka w najbardziej niebezpieczną istotę we wszechświecie i Matt Smith to potrafi oddać. Jest jednocześnie bardzo młody i bardzo stary i to dla mnie właśnie jest kwintesencją Doktora. Ostatnio tak blisko rozpłakania się podczas oglądania "DW" byłam wtedy, gdy Donna zapomniała, a my ciągle pamiętaliśmy - i Matt Smith zdołał mnie doprowadzić do tego samego stanu jednym zbyt długim monologiem (przyznam szczerze, że nawet go nie słuchałam po pierwszych dwóch zdaniach, tylko patrzyłam).

No dobra, w przyszłym tygodniu wracają Ice Warriors, i czy mi mignął w zwiastunie Tobias Menzies? Imdb.com nic na ten temat nie wie, ale przysięgłabym, że widziałam Brutuska na tej łodzi podwodnej. Podoba mi się też tytuł, "Cold War", piękna gra słów.

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.