Karnawał blogowy, maj 2013

by 31.5.13 13 komentarze
Kiedy czytacie te słowa, ja jestem w drodze do Lwowa - fajnie, prawda? Możecie mi zazdrościć. :D Albo martwić się o mój bezpieczny powrót, szybkie przekroczenie granicy i ładna pogodę. :D

A tak bardziej serio, myślałam, że w tym miesiącu karnawału blogowego nie będzie, ale 15 maja odkryłam dwa fajne wpisy i uznałam, że warto stworzyć notkę choćby i tylko dla nich. Życie poza siecią mnie ostatnio pochłania coraz bardziej - a wygląda na to, że będzie jeszcze gorzej. Lubię fazę maniakalną, ale czasami nie zostawia mi ona czasu na złapanie oddechu. Mam w planach kilka notek (o "Gatsbym", "Dreddzie" - DVD w Saturnie było za 19.90, "Hannibalu"), poza tym wraca "Teen Wolf", więc postaram się "spamować" po każdym odcinku - ale czy te plany uda mi się zrealizować? Się zobaczy.


1. Recepcja dzieła. O krytyce tattwy: tattwa ma dar pisania błyskotliwie o rzeczach wydawałoby się oczywistych, a jej argumentacja jest przejrzysta i łatwoprzyswajalna. Polecam.

2. Tears in space don't fall Adamant Wanderer: sama chciałam napisać o Chrisie Hadfieldzie, bo udało mu się stworzyć rzecz niebywałą: cover "Space Oddity" (mojej ukochanej piosenki) ciekawszy od oryginału Bowiego. Ale też jego zdjęcia z przestrzeni kosmicznej (np. samolotu nad Tatrami) czy rozmowa z Shatnerem są absolutnym majstersztykiem wykorzystania mediów społecznościowych do promowania nauki. Podąża on torem wyznaczonym przez Carla Sagana i wraz z Billem Nye'm i Neilem deGrasse Tysonem pokazuje, jak cool może być fizyka. W każdym bądź razie Ula linkuje do kilku filmików Hadfielda, warto je zobaczyć, jeśli jeszcze nie mieliście okazji się z nimi zapoznać.

3. No, Our Solar System is NOT a “Vortex” Phila Plaita: jak już jesteśmy przy nauce, bardzo ciekawy wpis opowiadający o tym, jak to strasznie popularny na tumblrze GIF jest w istocie nieprawdziwy.


4. The Great Gatsby George'a R.R. Martina, recenzja filmu Baza Luhrmanna. Sama go już widziałam, i czytałam sporo recenzji, ale startuję dokładnie z tego samego miejsca co GRRM - wielkiej fanki oryginalnej powieści. Właśnie ją sobie odświeżam i może nawet popełnię jakiś wpis na ten temat, bo film bardzo mi się podobał. Plus pierwszy raz w życiu ktoś mi groził w kinie.

P.S. Serio, szybkie przekroczenie granicy, to ważna sprawa.

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.