Teen Wolf 3x04 Unleashed

by 25.6.13 20 komentarze
 SPOILERY TAK OKROPNE JAK WILKOŁACZY PEDICURE

Team human
Och Derek, once a creeper, always a creeper! W ten sposób serca swojej pani nie wygrasz (chociaż ironicznie uniesione brewki i umięśnione ramionka mogą pomóc, mrauu). I przepraszam, ale Derek mówiący "I think you're gonna be okay" jest jedną z najzabawniejszych kwestii we wszystkich trzech sezonach "Teen Wolfa" - i jednocześnie najbardziej tragiczną, bo co ten biedny Hale wie o byciu OK? No nic nie wie, przecież on od prawie zawsze cierpi. Poza tym, srsly, panna Jennifer Blake uzmysławia mi, że doktor Alana Bloom nie jest w sumie taką złą postacią, bo co prawda jej gust "mężczyznowy" pozostawia sporo do życzenia, ale przynajmniej kobieta zdaje sobie z tego sprawę. A panna Blake nie, uśmiecha się zachęcająco. Chociaż z drugiej strony Derek wydaje się być, oprócz tego, że jest potworem czającym się w piwnicy (pardon, w kotłowni), całkiem oczytany (wiemy, że kuzyn Miguel czytuje słowniki...)

Przeczytałabym fanfik AU, w którym Deaton jest alfonsem prostytuującym wilkołaki, źle to o mnie świadczy, zdaję sobie z tego sprawę. Ale hej, żartujący Scott (i zaraz potem żartujący Danny - czy tylko ja miałam wrażenie, że on jednak nie do końca żartował? hmmm) rozproszyli mnie na tyle, ze dopiero wchodzący w gustownym sweterku Isaac i trener Finstock sprawili, że zdałam sobie sprawę, że jest to obowiązkowa scena w męskiej szatni. Yay, męska szatnia, tam dzieją się wszystkie ekscytujące rzeczy, np. Isaac i Danny ściągają koszulki. Wiecie, kto jeszcze mógłby ściągnąć koszulkę? Stiles. Wielokrotnie, w wielu różnych pozycjach.

Poza tym, biseksualizm Stilesa is now canon.

Wiecie co, mam wrażenie, że "Teen Wolf" zbliża się coraz bardziej do "Doctora Who" - there's an awful lot of running. W zeszłym odcinku wszystkie wilkołaki niebędące alfami (i Derek) biegały całą noc po lesie, teraz do treningu cardio zmusza je trener. Chciałabym, żeby scena ataku na Isaaca miała sens - ale co za łamagi atakują kolegę z klasy w miejscu, gdzie mogą ich zobaczyć inni?

Team werewolf hunter
Całe szczęście, że pomysł zostaje porzucony w połowie, bo znajduje się właściciel bardzo niefortunnie nazwanego psa (który to pies też ma małe problemy w orientacji w swoim własnym świecie, Scott jeszcze nie jest alphą). Jak zwykle pierwszy na miejscu zbrodni jest Stiles, który usiłuje wykonywać pracę swojego ojca. Isaac co prawda chciałby wkopać w morderstwo braci Mroczków (lubię go, chowa urazy i usiłuje się zemścić, żądny krwi mały wilkołaczek), ale ja akurat uważam, że Stiles ma rację i alpaka nie jest winna morderstwa dziewic.

OK, Cora, coś mi nie pasuje w tej postaci. A raczej, coś mi się nie zgadza w kwestii śmierci pozostałych Hale'ów. Wydawało mi się, że kanon mówi, że Laura i Derek wyjechali po śledztwie w sprawie podpalenia domu, w związku z tym powinni wiedzieć, że Cora przeżyła. Z drugiej strony Cora mówi wyraźnie, że "wróciła" ("came back"), co może oznaczać powrót zza grobu (tylko że w tym wypadku trudno by jej było usłyszeć plotki o powrocie Dereka, o czym też wspomina), więc zakładam, że chodzi o powrót do Beacon Hills, gdzie złapała ją alpaka. W takim układzie chciałabym wiedzieć, gdzie Cora była do tej pory i dlaczego Derek o tym nie wiedział. I czy wiedział o tym Peter.

Walki w lofcie Dereka nie będę komentować (choć bawi mnie to, że większość poważnych rozmów w tym odcinku zostaje w taki lub inny sposób przerwana w połowie - skoro bohaterowie postanowili jednak dzielić się informacjami, narrativum musi uciekać się do innych sposobów wpędzania ich w kłopoty), bo widziałam ją wcześniej w sneak peaku i była okropna - nic się tej kwestii niestety nie zmieniło. Poza tym biedny Derek, zakrwawił podłogę.

Czy tylko mnie, porzucając na chwilę serialowe realia, martwi figura Bianci Lawson? 

Allison śpi na lekcji - w sumie nie dziwota (dziwi za to fakt, że szkolny psycholog uczy francuskiego), biegała całą noc za wilkami, a przecież jest człowiekiem. Mały detal, a cieszy. Szkoda, że ta wewnętrzna logika "Teen Wolfa" objawia się w takich drobnych detalach, a nie naprawde ważnych kwestiach.

Harris wrócił, yay, nie znoszę skurczysyna!

Bracia Mroczkowie są dziiiwniii, powiem wam szczerze, tak tłuc brata, a brat się cieszy jak głupi. Poza tym scena trochę pozbawiona sensu, bo choć rozumiem, że chcieli wrobić Isaaca w oczach praworządnego i sprawiedliwego jak Salomon Scotta, to A) czy wilkołaki nie mają instant healing skills B) czy wilkołaki nie sa chodzącymi wykrywaczami kłamstw? Also, czy Scott jest terytorialny wobec samic? W sensie, dlaczego heteroseksualny Mroczek umawiający się z Lydią miałby mu przeszkadzać? Bo Lydia podoba się Stilesowi? Jakoś nie miał problemów nie stanąć po stronie Stilesa (który ma zawsze rację, pamiętajcie o tym) w dyskusji z Isaac'iem.

FBI, widzę spory potencjał dla crossoverów, bo w Beacon Hills wyraźnie grasuje seryjny morderca. :D

OK, Boyd, wypowiada ze trzy zdania, a i tak ma lepsze backstory niż Cora. Serio, nie umiem uwierzyć w Corę. Ba, jeszcze lepszy jest pod tym względem Isaac. Widzę, że ten odcinek ma przede wszystkim zagęścić trochę tajemnicę, dać widzom więcej tropów, pokazać, że Stiles wymiata team human też ma coś do powiedzenia w Beacon Hills by night.

Braci Mroczkowie teraz już wkopią Scottowi et al., nie mają wyboru. Wcześniej Dickalion* Deucalion (rany, on nadal mówi, cały odcinek mówi, a ja ciągle nie wiem, o czym!) mógł im wydać rozkaz, ale teraz sprawa nabrała osobistego wydźwięku. Don't touch Lola.

Czy tylko ja mam wrażenie, że jedyną postacią, której działania w tym odcinku miały sens i były przemyślane oraz konsekwentne jest Stiles? 

Deucalion nadal ględzi...

Poza tym maca twarz Dereka i oznajmia, że wygląda zupełnie jak matka (znaczy ma twarzowy zarost? I need more information!!!) - czyli Deucalion znał Talię Hale, podobnie zresztą Kali. The plot thickens tylko po to, żeby znowu spaść na dno. Serio, Deucalion przychodzi z własnymi efektami pogodowymi? Bo że ma przerost ego, to widać od razu (I AM THE DESTROYER OF WORLDS WOLVES**! - z Marvela się urwał czy co?). Z rzeczy innych oczywistych, Ennis zginie jako pierwszy z alpaki. 

Deucalion wychodzi w zwolnionym tempie, nadal nie mówiąc, po co właściwie przylazł - bo chyba nie po to, by wypróbować akustykę w lofcie Dereka na swoich różowych okularach.

Wiecie, kto jeszcze ma nieźle rozwiniętą historię za pomocą kilku zdań? Deaton. Mogę marudzić na historię Lydii (spróbujcie mi zabronić!), ale Davis wyraźnie potrafi pisać ciekawe historie dla niektórych bohaterów.

Jeszcze jeden Isaac, a co, szalejmy!
Harris nie żyje, dopiero co wyraziłam moją sympatię dla niego i już umarł, buu. Ciekawe natomiast były jego last words, bo ostatnią osobą, której pomagał była Kate Argent. Jeśli Gerard o tym wiedział, to mógł Harrisa perswazją czy szantażem zmusić do współpracy. Chwilowo trudno mi zdecydować, czy "złym dębem" jest Gerard czy Harris. I dlaczego jemioła została wprowadzona w tak bardzo zły sposób jako wskazówka naprowadzająca na druidów? Poza tym wskazówek jest więcej, triskelion, znak banku, jeszcze chwila, a okaże się, że Beacon Hills jest celtyckim odpowiednikiem Sunnydale.

Mroczki znowu się striptizują w Godzillołaka. Przez chwilę, gdy Isaac podwijał rękawki sweterka, myślałam, że zaproponuje coś podobnego Scottowi. Trochę nie chwytam, co w szkole robił Deucalion, chyba że to Deucalion jest "darachiem" (brzmi bardzo podobnie do Dereka, hmmm, wiecie, jak Will/kill, Hannibal/cannibal).

Derek wywalił psa na złą pogodę. Więcej, Derek rzucił w Isaaca szklanką wiedząc, co robił jego ojciec. Albo ma regres umiejętności społecznych do poziomu pierwszego sezonu, albo (w co wolę wierzyć) zrobił to specjalnie. Nie sądzę jednak, że Isaac w to wierzy i chyba jednak zmieni alphę na betę.

OK, ten recap zawiera strasznie dużo Isaaca, za to ani jednej, tradycyjnej w czwartym odcinku dotychczasowych sezonów sceny sterekowej. Czuję się oszukana.

Za tydzień recapu nie będzie wcale, albo będzie o kilka dni spóźniony, albo za dwa tygodnie omówię dwa odcinki na raz. Jeszcze nie zdecydowałam, ale już ostrzegam.


* Ukradzione od pewnej tumblrowej użytkowniczki.

** Za drugim razem usłyszałam wyraźnie, że Deucalion jednak mówi "worlds", buahahaha!

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.