Fantastyka a krytyka świata współczesnego

by 19.8.13 6 komentarze
Byłam wczoraj w kinie na "Elizjum" Neilla Blomkampa i dostałam dwa filmy w cenie jednego. Napisałam wieczorem na fejsbunie króciutką uwagę: SPOILERY ODTĄD SIĘ ZACZYNAJĄ "Obejrzałam "Elizjum" i mam nieodparte wrażenie, że Cameron zbyt długo czekał ze sfilmowaniem "Battle Angel Ality" i Blomkamp mu ukradł zamysł. Po czym nakręcił film o Occupy Wallstreet. Ale to nadal bardzo dobre SF", za którą zostałam zjechana, bo nie zrozumiałam filmu. Wręcz przeciwnie, zrozumiałam, ale wolałabym jednak dostać jeden film zamiast dwóch.


Bo to jest właśnie mój problem z filmami science fiction Blomkampa (i z Batmanami Nolana). Ja chcę zobaczyć na ekranie ciekawą historię o tchórzu, który zamienia się w obcego albo o człowieku, który ma 5 dni na dotarcie na stację orbitalną, bo inaczej umrze, a ciągle mam wrażenie, że obok mnie siedzi reżyser i szepcze mi do ucha: "Ale widzisz, że to jest metafora apartheidu, dostatecznie wyraźnie to nakręciłem, prawda?" albo "Bo widzisz, w tym filmie tak naprawdę chodzi o redystrybucję bogactwa i zniwelowanie różnic społecznych, no widzisz, WIDZISZ TO???" I super, jest to w fajnej esefowej otoczce, która garściami czerpie z tradycyjnych powieści i opowiadań złotego wieku SF, ale gdzieś ta moja przyjemność z oglądania się rozmywa.

Jodie Foster w roli metafory polityków
Jestem fanką kina przede wszystkim przygodowego i to jest mój główny powód chodzenia do kina: chcę na seansie odpocząć od tego, czym bombardują mnie na co dzień media. To forma eskapizmu, ucieczki od świata. Niestety, wczoraj nie odpoczęłam. Może powinnam wspomnieć, że już nie podobał mi się pod tym względem "Dystrykt 9", ale poprzedni film Blomkampa przynajmniej nie poświęcał integralności postaci dla ideologii, co ma miejsce w "Elizjum". Główny bohater, grany przez Matta Damona, to egoista, ale pod koniec filmu staje się altruistą. Pani sekretarz obrony, lwica walcząca o młode, w pewnym momencie po prostu postanawia umrzeć. Spider, człowiek, który nic nie robi za darmo, oddaje zasoby potrzebującym. Prezydent, który ma za zadanie chronić stworzone status quo, opuszcza ręce, bo roboty przestały go słuchać. No normalnie macki opadają, tak przesłodzonego zakończenia nie było nawet w "Pacific Rim".

Cyberpunk is not dead
I tak, zdaję sobie z tego sprawę, że to nie jest historia Maxa-złodziejaszka, ale przypowieść (jestem fanką LeGuin, do kroćset), ale nie dało się tego subtelniej zrobić? Jak np. Del Toro w przywołanym już letnim blockbusterze, który przyniósł mi wiele radości? Bo na razie mam wrażenie, że w Blomkampie spierają się dwie siły: ta, która przy reżyserowaniu kieruje ręką Duncana Jonesa i ta, która kieruje ręką Christophera Nolana. I mariaż tych dwóch sił nie jest do końca udany.

Ale to moja opinia. Jeśli interesuje was krytyka społeczna w kinie SF albo jesteście w stanie przymknąć na nią oko, to jestem pewna, że na seansie "Elizjum" będziecie się świetnie bawić.



Elizjum (2013)
Reżyser: Neill Blomkamp
Scenariusz: Neill Blomkamp
Gwiazdy: Matt Damon, Jodie Foster, Sharlto Copley

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.