Teen Wolf 3x13 "Anchors"

by 7.1.14 34 komentarze
Jeśli jesteście tu nowi, a istnieje pewna szansa, że owszem, bo w ostatnich dwóch miesiącach przybyło mi sporo Obserwatorów, to należy wam się słowo lub nawet dwa ostrzeżenia. Od czasu do czasu mi odbija i na blogu nie pojawia się prawie nic oprócz "Teen Wolfa". Są to głównie cotygodniowe omówienia (ha ha, takie poważne słowo, omówienia, zwykle to zbiór luźnych uwag przeplatanych częstym "Squee!") nowych odcinków, plus jakieś płynące z fanowskiego serduszka szalone teorie lub zachwyt grą Dylana O'Briena. No wiecie, zwykłe rzeczy, tylko w ogromnych ilościach.

Dlaczego uprzedzam o tym teraz? Bo "Teen Wolf" właśnie wczoraj wrócił na drugą połowę trzeciego sezonu i to wrócił z przytupem. Fangirl's Guide to the Galaxy do końca marca stanie się blogiem monotematycznym - czujcie się ostrzeżeni.

Nnnghhhh

Co, pozwolę sobie jako wielka i wierna fanka powiedzieć na głos, po pierwszej połowie, alpha packu i wykańczaniu coraz to większej ilości postaci w sezonie 3A nie było takie oczywiste. Fandom na tumblrze miał mnóstwo uwag do Jeffa Davisa i wygląda na to, że przynajmniej ich część została usłyszana, a może nawet wysłuchana, bo odcinek ogląda się bardziej niż przyjemnie. Widz trzymany jest w napięciu przez wydarzenia na ekranie, trochę przerażony, ale przede wszystkim chce od razu wiedzieć więcej.

SPOILERY SPOILERYSPOILERYSPOILERYSPOILERYSPOILERYSPOILERYSPOILERY

Na pierwszy plan wysuwają się dwa wątki. Po pierwsze więc, szaleństwo Allison, Scotta i Stilesa, spowodowane ich śmiercią w końcówce 3A i powrotem do życia. Okazuje się, że nie tylko zmienili swoimi działaniami Beacon Hills w Supernatural Beacon (o co zakład, że nowy nauczyciel historii i jego córka nie do końca są ludźmi?), ale też dali dostęp do swoich umysłów demonom, co w efekcie spowoduje ich śmierć, chyba, że coś z tym prędko zrobią. Allison jest prześladowana przez swoją martwą ciotkę i, no cóż, już nie wygra złotego metalu w łucznictwie na olimpiadzie; Scott nie panuje nad swoimi wilkołaczymi odruchami (co może, acz nie musi być związane z jego przemianą w alfę i utratą kotwicy); najgorzej moim zdaniem wyszedł na tym ratowaniu świata Stiles, który myli sen z rzeczywistością, ma koszmary, z których nie potrafi się wybudzić, a w dodatku traci zdolność czytania.

Nie dość, że pierwsze pięć minut odcinka jest naprawdę przerażające, to w dodatku mało odporny widz (like moi) dostaje Stilesa w piżamce (czemuż, ach czemuż nie sypia on tylko w spodenkach, ja się pytam???).

Kira < 3
Z tym wątkiem głównym łączy się kilka pobocznych: Lydia, ciesząca się, że tym razem to nie ona jest szalona, Scott tłuczący Isaaca, bo ten ugania się za Allison, podczas gdy sam jest zainteresowany Kirą (mała dygresja: Kira jest śliczna i dziwna i nawet nie mogę być na nią zła, że jest nową postacią, bo ją uwielbiam) i Melisa tłumacząca synowi, że jeszcze się kiedyś zakocha.

Drugi ważny wątek to szeryf, który wykopał z archiwum stare, nierozwiązane sprawy i szuka w nich nadnaturalnych zdarzeń, które pomogły by mu je wyjaśnić. Sensu osobiście w tych działaniach nie widzę, nie wyobrażam sobie, że mogłoby mu pomóc w jakikolwiek sposób złapanie wilkołaka-mordercy, pracę i tak straci. A, właśnie agent McCall pomieszka sobie jeszcze chwilę w Beacon Hills, co z fabularnego punktu widzenia uważam za pomysł rewelacyjny, nie tylko z uwagi na wątek szeryfa Stilinskiego, ale też Scotta, który za ojcem nie przepada.

Więc jest interesująco, a robi się jeszcze ciekawiej, gdy Scott wpada do pokoju Stilesa i zaprasza go na wyprawę w poszukiwaniu ciała. Nocą. W lesie. Bo to zawsze się dobrze kończy. Stiles zostanie wiewiórołakiem, zobaczycie. Dzień mi zrobił Stiles żartujący o tym, że nieznany wilkołak może się okazać być trojaczkami, morfującymi w jednego Cerbera. A potem Scott biega po lesie, ale z jakiegoś powodu nie na czworakach i znajduje omegę, ale w postaci wilka i tu zrobiłam (trzy minuty przed końcem odcinka, niezły wynik) pierwsze WTF? No bo dlaczego omega z niebieskimi oczętami potrafi aż tak bardzo zmienić swoją postać? Tego nie potrafił przecież nawet Peter Hale, a on urodził się wilkołakiem; potrafiła to za to Talia, ale ona była alfą nad alfami.

Z drugiej strony Cora zmieniła się w Petera w jakiś sposób, więc może po prostu nie należy się zbytnio zastanawiać nad specyfiką rodziny Hale'ów i przyjmować ich z całym dobrodziejstwem inwentarza. BTW, Ian Bohen bez koszulki jest mrauu, prawie mi wynagrodził Stilesa w koszulce (uwierzcie mi, OGLĄDAM TEN SERIAL DLA FABUŁY!!!), a Derek oczywiście znowu cierpi. Nihil novi, taki miły akcent na koniec odcinka. Wrócimy do tematu w przyszłym tygodniu, prawda?*

*trudno powiedzieć, czy to groźba, czy obietnica :D

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.