Mama Muminków

by 13.3.14 4 komentarze
Zaczęłam ponownie korzystać z bibliotek. Jest to wypadkowa braku miejsca na półkach, chęci czytania książek bez konieczności ich posiadania oraz głębokiego postanowienia oszczędzania. Są oczywiście pewne wady takiego postępowania: na nowości muszę trochę poczekać, czasami danej pozycji w ogóle nie ma, albo jest w innej, dalekiej filii, czyli de facto jest dla mnie niedostępna (sfrustrowana brakiem wypożyczania między filiami pisałam o tym na FB). Ale raczej jestem zadowolona. Powoli nadrabiam pozycje, które od dawna były na liście "do przeczytania", ale jakoś nie było okazji, by się za nie zabrać.


Jedną z takich książek jest biografia Tove Jansson z 2007 roku pióra Boel Westin, wydana po polsku w 2012 przez Wydawnictwo Marginesy. Wydana, dodam, bardzo ładnie i starannie. Czarno-białe zdjęcie Tove z figurkami Muminków zdobi twardą okładkę z białymi, żółtymi i turkusowymi napisami. Gruby papier daje mylne wrażenie obszernej lektury, z książką można uporać się w dwa-trzy wieczory.

A jak z treścią? Bardzo lubię twórczość Tove Jansson, zarówno tę dla dzieci, jak i dla dorosłych, ale biografia pokazuje też jej oblicze jako malarki, co dla mnie osobiście było fascynującym odkryciem. Z wypiekami na twarzy czytałam, jak Tove uczyła się malować freski, witraże czy projektować scenografię teatralną. Jej mottem życiowym było "Praca i miłość" i do obu podchodziła z niesłabnącą pasją, nawet w podeszłym wieku.

"Rodzina"
Zachwycona byłam pierwszą połową książki, opisem dzieciństwa, młodości i trudności w czasie wojny, podczas której Tove uciekała w wyobrażoną Dolinę Muminków. Część recenzentów zwraca uwagę na chaotyczność opisu lat 40-tych, ale ja byłam zaintrygowana: relacjami Tove z ojcem i matką oraz artystyczną bohemą w Helsinkach. Niestety im dalej w tekst, tym jest gorzej, zwłaszcza, gdy Jansson zaczyna publikować książki o Muminkach. Biografia ustępuje analizie twórczości pisarskiej Tove przez pryzmat jej życia i vice versa. Przyznam, że ciekawie było dowiedzieć się, że postacie babki i Sophie w "Lecie" oparte są na bratanicy i matce Tove, ale dla czytelników niebędących literaturoznawcami ta część może okazać się trudna. Boel Westin jest przede wszystkim profesorem akademickim, a nie biografką i to widać; mimo tego, że życiowa partnerka Tove, Tuulikki Pietilä, udostępniła jej właściwie wszystko, co się zachowało, czyli obfitą, prowadzoną przez całe życie korespondencję, brudnopisy, pamiętniki, notatki, a nawet amatorskie filmy, Westin jakby prześlizguje sie po prywatnym życiu malarki/pisarki, nawet ważne wydarzenia (poznanie Tooti, śmierć Faffana czy Ham - odpowiednio ojca i matki) odnotowując z kronikarskiego obowiązku, lecz dogłębnie analizując ich odbicie w pisarstwie Tove.

Mój ulubiony autoportret Tove
Z książki wyłania się obraz kobiety silnej i zdecydowanej, pełnej pasji. Mam wrażenie, że Westin z sympatii dla Pietili (z którą od lat się przyjaźniła) czy może nawet samej Jansson po pewnych sprawach się prześlizguje, inne zaś wygładza (np. konflikty w wydawnictwami czy niezadowolenie z pierwszego japońskiego serialu). Mocno koncentruje się na symbolach: samotnych wyspach, katastrofach czy latarniach morskich, zwracając uwagę na ich obecność w pisarstwie Tove.

Czy warto? Tak, ale jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o życiu Tove Jansson, warto sięgnąć również po jej książki. Okazuje się, że całkiem sporo z nich zostało wydanych w Polsce, np. mocno autobiograficzna "Córka rzeźbiarza" (w tej chwili biały kruk, od dwóch dni usiłuję tę książkę gdzieś znaleźć i zakupić). Bo sama biografia Westin pozostawia niestety uczucie niedosytu.

P.S. Można też wybrać się do Tampere. :D

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.