Skutek uboczny smutnych szczeniaczków

by 12.4.15 13 komentarze
Nie wiem jak wy, ale ja spędziłam ostatni tydzień ekscytując się aferą związaną z tegorocznymi nominacjami do Hugo. W zeszłą sobotę radowała mnie perspektywa shitstormu, który co roku wybucha, i nie omieszkałam się radością oczekiwania podzielić na FB, ale rezultat przeszedł moje najśmielsze oczekiwania; okazało się też, że Twitter przydaje się do czegoś innego niż pytanie Brytyjczyków o rozmiar (koszulki, take your mind out of the gutter), bo pozwalał mi na błyskawiczne czytanie komentarzy obu stron. Jeśli nie wiecie, o czym piszę, polecam lekturę tego wpisu, który owszem, jest strasznie długi, ale chyba najlepiej i najbardziej obiektywnie wyjaśnia cały problem - co wbrew pozorom nie jest proste. A jeśli chcielibyscie wziąć udział w debacie w bardziej aktywny sposób, to Mary Robinette Kowal rozdaje akredytacje wspierające na Worldcon, które dają prawo głosowania na nagrodę Hugo.

 Cała afera ma też ciekawy aspekt poznawczy. Ziuta na przykład dowiedział się, ku swojej rozpaczy, że Dan Simmons jest prawicowcem. Straszne, prawda? Dla mnie natomiast najciekawszą rzeczą do tej pory jest znaleziony wczoraj przez mojego męża w otchłani Internetu wpis o wynikach sprzedaży nominowanych do Hugo. Powiem wam szczerze, że niewiele rzeczy mnie zaskakuje, jeśli chodzi o rynek książek, ale tutaj szczęka mi opadła. Pozwólcie, że zacytuję liczby:
  • The Goblin Emperor by Katherine Addison (Tor), 1,800 copies.
  • The Dark Between the Stars by Kevin J. Anderson (Tor), 1,900 copies.
  • Skin Game by Jim Butcher (Roc), 94,000 copies.
  • Lines of Departure by Marko Kloos (Amazon's 47North imprint), 2,360 copies.
  • Ancillary Sword by Ann Leckie,  (Orbit US; Orbit UK), 8,000 copies.
(dane bezczelnie skopiowałam z notki Jasona Sanforda)

Widzicie to? Jim Butcher sprzedał 94 tysiące egzemplarzy. Sporo, prawda? Ale jest to 15 tom bardzo popularnej serii, na podstawie której powstał serial telewizyjny. Następna w kolejności jest Ann Leckie i jej "Ancillary Sword". Przypominam, że pierwszy tom trylogii wygrał w zeszłym roku absolutnie wszystko, co było do wygrania po obu stronach oceanu. Drugi sprzedał się w nakładzie 8 tysięcy egzemplarzy. Sporo, biorąc pod uwagę, że to debiut, sprzedał kopii Marko Kloos; najmniej Katherine Addison (której książkę coraz bardziej mam ochotę kupić).

Co mnie zaskakuje? Niska sprzedaż właściwie wszystkiego oprócz Butchera. A raczej: po nominowanych do Hugo spodziewałabym się lepszych wyników sprzedaży. Sanford twierdzi, że BookScan rejestruje ok. 60% sprzedanych egzemplarzy (nie uwzględnia ebooków) - co nadal nie daje imponujących wyników. Przypominam, że rozmawiamy o rynku amerykańskim, czyli sporym - a przynajmniej tak do tej pory sądziłam.

Możliwe jednak, że literatura SF  faktycznie jest niszowa i że Robert Ziębiński faktycznie miał trochę racji pisząc o dobrowolnej gettoizacji fandomu (miała być polemika, ale w związku z tym wycofuję się z niej rakiem).


Mam w domu pisarza. Wydał do tej pory 3 tomy military science fiction, w tym roku został nawet nominowany do nagrody Nowej Fantastyki. Spytany o wyniki sprzedaży mąż odparł, że każdy tom miał początkowy nakład ok. 4 tysięcy egzemplarzy ("Gambit" miał dodruk), przy czym kolejne tomy sprzedają się zdecydowanie lepiej w ebookach niż w paperbackach. Porównajcie to sobie z nominowanymi do Hugo.

Możecie oczywiście mi wypomnieć, że mój mąż pisze naprawdę niszowe książki dla zapaleńców tematu. Spoko, przygotowałam się na to i bezczelnie zapytałam Anetę Jadowską o jej wyniki sprzedaży. Będący na rynku od 2012 pierwszy tom, czyli "Złodziej dusz", sprzedał się do dzisiaj w mniej więcej 9 tysiącach egzemplarzy. Każdy pozostały tom w co najmniej 6 tysiącach.

Wniosek? Jak mi ktoś jeszcze raz wyjedzie z argumentem, że w Polsce fantastyka się słabo sprzedaje, to go wyśmieję. Nasz rynek jest A) mniejszy B) publikuje nie tylko rodzimych autorów, ale i ogromną ilość tłumaczeń, głównie z języka angielskiego. I mimo to autorzy mają porównywalne wyniki sprzedaży do nominowanych do najbardziej prestiżowej fanowskiej nagrody na świecie.

Pewnie, my nie mamy Butchera, Gaimana czy GRRMa. Ale też ich książki mają ekranizacje, mniej lub bardziej popularne, co na pewno wpływa na wyniki sprzedaży. Może Sapkowski czy Pilipiuk sprzedają podobne ilości książek, ale akurat ich nie mogę o to spytać. Ale też chyba nie muszę, bo liczby mówią za siebie.

(W'ogle to świat może nas gonić, bo czegoś takiego jak "Starość aksolotla" Dukaja za granicą nie widziano. Jesteśmy bardzo awangardowi i do przodu, ą ę.)

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.