Wyzwanie czytelnicze - Planeta wygnania

by 25.11.16 0 komentarze

Niewiele brakowało, a to notka nigdy by nie powstała. Blog zawdzięcza ją jedynie mojemu poczuciu obowiązku.

Druga powieść Le Guin wymęczyła mnie jak mało co. Historia plemion Rolery i Jacoba, które nawzajem odmawiały sobie miana człowieka, po prostu mnie od siebie czytelniczo odpychała. W końcu zawzięłam się i przeczytałam większą część powieści w pociągu do Poznania i straszliwie zaskoczył mnie jej koniec - ale nie w sensie fabularnym, że niby wszyscy giną, a na ich trupy pada śnieg, o nie, to by było fajne. Nie, koniec zaskoczył mnie, bo był zupełnie antyklimatyczny: konflikt zbrojny zakończył się, a teraz nadeszła zima. (Mam wrażenie, że GRRM "Planetą wygnania" poczuł się zainspirowany.)

A przecież ciekawy jest watek dwóch (trzech?) ras ludzi żyjących na jednej planecie. Ciekawe jest pytanie o to, co właściwie czyni człowieka człowiekiem - Le Guin zdaje się sugerować, że sporym czynnikiem w naszej percepcji "Innych" jest kultura, w której się wychowaliśmy, ale i ten wątek rozważań post-kolonialnych zostaje zepchnięty na margines, by dać pola właściwie nie wiadomo czemu.

A ja nadal mam poczucie, że wątki zostały tylko zarysowane. Gdzie jest mój opis konfliktu pomiędzy Rolery a Seiko? Gdzie jest relacja Jacoba Agata i Umaksumana i podział władzy między nimi? Gdzie jest chociażby przez moment ten dowódca hordy barbarzyńców, ten Genghis Khan z innej planety? Gdzie moje łzy po śmierci Pilotsona i Jonkendy'ego?

Cała powieść wygląda mi na szkic, zarys zaledwie. Wątki są wspomniane, ale nie wykształcone w pełni. Chciałabym, z całego serca pragnę, by ta powieść była lepsza - ale nie jest. Mam w związku z tym do niej podejście studenckie: przeczytać, napisać, zapomnieć.

Co niniejszym czynię.

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.