Nie mój cyrk, czyli sezon 4 Sherlocka

by 20.1.17 0 komentarze
W punktach, bo na tym etapie ten serial na nic więcej nie zasługuje.



1. Norbury, panowie Moffat, i Gatiss, Norbury po tysiąckroć.

2. Jak już lodówkujecie kobietę, to A) niech ona nie wraca jako duch z telewizora B) niech faktycznie służy to rozwojowi bohatera.

3. Gdzie jest mój odcinek skupiający się na Johnie? To najciekawszy bohater tego serialu i te drobne wskazówki, że staje się równy Sherlockowi, jeśli chodzi o dedukcję, są wspaniałe - a potem nic z nich nie wynika.

4. Jak to dobrze, że rodzeństwo Newtona się z nim bawiło w dzieciństwie, nie, i w efekcie zamiast mordować ludzi napisał tylko dwa tomy Principiae?

5. Euros/Eurus, tak fantastycznie zagrana (zresztą słabej kreacji aktorskiej w tym sezonie nie uświadczysz, kudos za poziom aktorów, którzy mimo okropnych scenariuszy wyciągniętych z cylindra postanowili dać z siebie wszystko), tak koszmarnie napisana. I ta rodzina Holmesów, która wie, że jej córka zabiła pięciolatka, ale dopiero puszczenie domu z dymem daje im impuls do działania.

6. Culverton Smith, ach! To był miły odcinek, z jedną w gruncie rzeczy zagadką, z fantastycznymi dedukcjami i z demitologizacją seryjnych morderców. Mniej więcej aż do momentu, gdy otwierają się ukryte drzwi w ścianie.

7. O tym, jak okropnie serial potraktował nieheteronormatywnych bohaterów, napisał Gryzipiór.

8. Kocham fanfiki, nawet te do własnej twórczości, ale jak uwielbiałam grę z kanonem w "Study in Pink" czy "Scandal in Belgravia", tak trzech Garridebów czy Mulsgrave Ritual przyprawiały mnie tylko o ból zębów.

9. "The Final Problem" kojarzył mi się tylko i wyłącznie z moim nowych hobby, czyli escape roomami.

10. 

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.