Guma do ż(y)ucia

by 11.4.17 0 komentarze
Wyobraźcie sobie serial o Brytyjce, z północnego Londynu, częściowo autobiograficzny, stuprocentowo komediowy, gdzie czwartej ściany brak, w pierwszym odcinku bohaterka przechodzi makeover i wygląda jak drag queen, bowiem jest niestandardowo atrakcyjna. "Wszyscy widzieliśmy Mirandę" - krzyczycie!


No dobrze, ale czy widzieliście "Chewing Gum"?

Są rzeczy, które są pewne: moja miłość do chavs i do council flats estates nadal trzymają się mocno, jak Chińczyki. Wyobraźcie sobie więc moją radość, czy na Netflix odkryłam krótki (bo brytyjski) serial "Chewing Gum". Michaela Coel gra w nim Tracey Gordon, dwudziestoczteroletnią dziewicę z bardzo, ale to bardzo religijnej rodziny, która jest ciągle napalona. Wokół niej dziewczyny zachodzą w ciążę w wieku lat 16 (i nazywają dzieci Ebony, Mahogany oraz Dark Knight), a ona tkwi w beznadziejnym związku bez przyszłości. Pewnie, na ścianie jej pokoju wisi plakat z Jezusem, ale zaraz obok wisi drugi - z Beyonce. I oboje mają na Tracey tak samo wielki wpływ.

Coel sama wychowała się w Tower Hamlets we wschodnim Londynie, więc portretuje w serialu otoczenie, które zna z autopsji. Wyśmiewa je, ale nie jak "Little Britain", bez złośliwości. Council flats ją wychowały. Mają wady i mają zalety. Wszyscy są biedni, ale za to trzymają się razem. Zdarzają się rasiści, ale przez większość czasu jednoczy ich jedna klasa. Nie jest to obraz chavs z "Doktora Who" - raczej ten z "Misfits". Młodzi ludzie nie marzą o podróży na inne planety, ich pragnienia są bardziej przyziemne. Osiedle jest ich życiem, tu chodzą do szkoły, tu pracują, tu będą mieszkać aż do śmierci. I, jak zdaje się nas przekonywać Coel, nie jest to złe życie.

Tak jak Miranda Hart opowiadała nam o klasie wyższej, tak Coel opowiada o klasie niższej. O problemach z rodziną, ze znajomymi, ale przede wszystkim z seksem. Seks nie jest tabu, ale co najważniejsze, rozmawiają o nim przede wszystkim kobiety. I to w każdym wieku! Młode, stare, matki, dziewice i staruchy (ok, chyba się zagalopowałam). I każda z postaci ma swoje problemy, ma obszary intymności, pola całe nawet, w których czuje się niepewnie - ale w żadnym momencie nie jest to złośliwie wyśmiewane; raczej następuje re-afirmacja własnych lęków widzów. Masturbacja jest OK, sadomaso jest OK, seks analny jest OK, kolekcjonowanie dildo jest OK - jak długo jest zgoda obojga (i więcej) partnerów.

Michaela Coel zdobyła za swój serial nagrodę BAFTA w 2016 (wręczył ją Idris Elba) w pięknej sukience - którą uszyła jej mama. (Mama Coel świetnie dogadałaby się z mamą Petera Granta.) Nagrodę, dodam w pełni zasłużoną. Nie twierdzę, ze jest to serial rewolucyjny czy nowatorski, nie: ale jest świeży. Plus pierwszy sezon to tylko dwie godziny waszego czasu. Warto!


Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.