Bohater kradnący

by 17.8.12 29 komentarze
Udało mi się wyrwać w tym tygodniu do kina i zamiast pójść na "Batmana" (zobaczę go w weekend, może, taki jest plan w każdym bądź razie), wybraliśmy się na "Madagaskar 3", którego dwóch pierwszych części jestem ogromną wielbicielką (zwłaszcza drugiej, był taki czas, kiedy oglądałam ją praktycznie w kółko). Miałam w planach pisanie recenzji, ale właściwie nie ma z czego; to przyjemny film, trochę nie mający pomysłu na siebie (czego najlepszym dowodem pierwszy pokaz cyrku do piosenki "Fireworks" Katy Perry, który mnie po prostu znudził swoją obliczoną na 3D psychodelą), z papierowymi postaciami i trochę zleżałymi dowcipami - a może ja po prostu nie znoszę cyrku i odbiło się to na mojej ogólnej opinii. Dla mnie to najsłabsza część cyklu: miło się go ogląda i równie miło o nim zapomina, oprócz małego zdenerwowania z uwagi na fakt, że najwyraźniej teraz Francuzi też mogą służyć w Legii Cudzoziemskiej (mogą? nie mogą? nie chce mi się sprawdzać).

W związku z tym dziś o czymś trochę innym, ale pośrednio związanym z madagaskarskim cyklem.


W popkulturze funkcjonuje taki termin "breakout character" (przeze mnie dosyć luźno tłumaczony na potrzeby tego posta jako "bohater kradnący" - w domyśle show), a oznaczający postać zaplanowaną przez twórców jako drugoplanowa, która jednak wybija się (zwykle dzięki zainteresowaniu fanów, czasem dzięki urokowi odtwarzającego ją aktora/aktorki) ponad resztę bohaterów i staje się najbardziej rozpoznawalną częścią składową danego dzieła. Najłatwiej wyjaśnić to na przykładach, więc dzisiejszy wpis będzie w punktach. Gotowi?

1. Wszyscy dobrze wiemy, że Batman jest bardzo analno-retentywnym bohaterem, który najbardziej lubi podążać utartymi ścieżkami, a każdy odchył od obranej rutyny przyprawia go o potworne migreny (a przynajmniej ja zawsze odnosiłam takie wrażenie czytając komiksy). Nic więc dziwnego, że jednym z najbardziej interesujących przeciwników jest Joker, który ze swoją nieprzewidywalnością znajduje się na drugim końcu skali (i można nie lubić filmów Nolana, ale akurat tę całkowitą chaotyczność postaci oddał znakomicie). Mało kto wie jednak, że Joker nigdy nie był planowany jako główny adwersarz Człowieka-Nietoperza - miał umrzeć po swoim drugim występie. Jeden z redaktorów DC dostrzegł jednak potencjał postaci i poprosił o dorysowanie kadru, który sugerował, że Joker przeżył. Z czasem nasz villain stał się jedną z najbardziej rozpoznawanych postaci komiksowych i chyba nikt nie jest już w stanie wyobrazić sobie uniwersum DC bez kultowego "The Killing Joke".

2. Pozostając w sferze komiksu jeszcze przez dłuższą chwilę, pozwolę sobie zadać wam pytanie, drodzy czytelnicy: kto jest najbardziej rozpoznawaną postacią z "Fistaszków"? Snoopy oczywiście. Każdy tego psa bezbłędnie rozpoznaje. Ale Charles Schulz na początku rysował komiksy o Charliem Brownie, który w zamierzeniu miał trochę przypominać Calvina z "Calvina i Hobbesa", ale szybko okazało się, że jest melancholikiem, któremu właściwie nic się nie udaje w życiu. Snoopy natomiast ewoluował w drugą stronę: najpierw dostał dymki dialogowe, a potem mało zwierzęcą osobowość, w końcu ambicje powieściopisarskie.

3. Kolejne pytanie: kto kojarzy Thunderbirda (postać z Marvela, nie program pocztowy)? No właśnie. A okazuje się, że jest to postać, przez którą o mały włos nie został uśmiercony na amen Wolverine - uznano bowiem,  że mają zbyt podobne umiejętności i należałoby by się jednego z nich pozbyć. Padło na Logana, który wtedy już nie był przeciwnikiem Hulka, tylko pobocznym członkiem X-Menów. Jego popularność jednak wzrastała stopniowo i w końcu stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci z universum Marvela (głównie dzięki swej ujmującej osobowości).

4. Cedro napisał ostatnio bardzo ciekawą obronę Mary-Jane Watson, która została wprowadzona jako rywalka Gwen Stacy, ale szybko okazało się, że jest ciekawszą postacią, którą polubiło szerokie grono fanów - i teraz trudno wyobrazić sobie Spider-Mana bez jego rudowłosej dziewczyny z ambicjami aktorskimi.

5. Wszyscy się zgadzamy, że "Sandman" jest jedną z najlepszych serii komiksowych, jakie kiedykolwiek zostały stworzone, i wszyscy się zgadzamy, że tytułowy bohater może i jest postacią tragiczną, ale też ogromnym bucem. Na szczęście ma też starszą siostrę, Śmierć, która stara się go utrzymać w ryzach. Pojawiająca się pod postacią młodej, bladej dziewczyny z krzyżem ankh na szyi i specyficznym makijażem oczu postać szybko stała się ulubienicą czytelników i oprócz dwóch własnych serii komiksowych (i mangi, nie zapominajmy o mandze) pojawia się gościnnie w innych seriach DC.

6. Najbardziej oczywistym przykładem bohatera kradnącego jest oczywiście kapitan Jack Sparrow - historia Elizabeth i Willa już się zakończyła, a on nadal występuje w filmach. Zaplanowany był jednak jako postać drugoplanowa, typowy comic relief, a Verbinski, patrząc na obraną przez Johnny'ego Deppa kreację postaci obawiał się nawet, że pogrąży on cały film swoimi przerysowanymi manieryzmami. Choć osiągnął sukces, Depp niestety został zdetronizowany jako idol swoich własnych dzieci przez Iron Mana...

7. ... o którym nie wspominam bez powodu, bo kolejny bohater pojawił się po raz pierwszy właśnie w filmie Jona Favreau z 2008 roku. Mowa to o agencie S.H.I.E.L.D. Philu Coulsonie. Na początku jest nieco nieśmiałym pracownikiem biurowym w źle dobranym garniturze, ale z czasem okazuje się, że jest bardzo niebezpieczny, zwłaszcza jeśli chodzi o podstępną kradzież sympatii fanów. Oprócz pojawiania się w filmach z Phase One zaliczył też występy w serialach animowanych.

8. Nie będąc sama fanką "Supernatural", trochę nie bardzo wiem, o czym piszę w tym paragrafie, bowiem całą swą wiedzę czerpię z tumblra. Choć pojawił się na początku czwartej serii jako postać drugoplanowa, planowana na sześć odcinków, szybko zdobył sympatię fanów i został promowany do postaci pierwszoplanowej. Mowa tu oczywiście o Castielu, zupełnie nieprzystosowanym do życia na Ziemi aniele w prochowcu. Co ciekawe, równie dużą popularnością jak Castiel cieszy się odtwórca jego roli, Misha Collins.

9. Teraz jedna z ciekawszych postaci, które nie były planowane jako pierwszoplanowe, a mnie trudno to sobie wyobrazić. Mowa tu o doktorze Sheldonie Cooperze z serialu komediowego "The Big Bang Theory". Podobno miał on opowiadać o perypetiach sercowych Leonarda Hofstadtera, a Sheldon miał być tylko upierdliwym współlokatorem. Na szczęście koncepcję zmieniono, bowiem gdyby nie Jim Parsons wybijający się ze swoim niewątpliwym talentem komediowym ponad resztę obsady, serial byłby zdecydowanie mniej zabawny.

10. Podobnie skonstruowaną postacią jest Abed Nadir z serialu "Community", który zaczęłam oglądać, ale zupełnie mnie nie wciągnął. Choć początkowo produkcja skupiała się na perypetiach Jeffa Wingera, szybko okazało się, że to Abed jest ulubieńcem fanów. Szczyt jego popularności przypadł oczywiście na "Inspectora Spacetime'a", czyli fikcyjny serial brytyjski, mocno inspirowany "Dcotorem Who", bo Abed jest geekiem (podobnie jak Sheldon) i pokazuje to na każdym kroku. Jest też jedynym nie-białym bohaterem na tej liście.

11. Lista jednak nie składa się tylko z ludzi i zwierząt, nie jestem bowiem gatunkistką. Jednym z najbardziej spektakularnych sukcesów w kategorii "stealing the show" może pochwalić się Spike z "Buffy", który po zakończeniu emisji przeszedł do spin-offu "Angel". Prawdopodobnie sporą rolę odegrał w tej materii jego sarkazm.

12. Choć porzuciłam oglądanie "How I Met Your Mother" w okolicach drugiego sezonu, jak fanka Neila Patricka Harrisa świadoma jestem tego, że postać uzależnionego od garniturów Barneya Stinsona szybko stała się ulubieńcem fanów - co trudne nie było, konkurencji w kategorii postaci męskich nie miał (może ma teraz, gdy występuje Kal Penn), bo inni bohaterowie są koszmarnie irytujący, co jest o tyle zabawne, że w zamierzeniu irytujący miał być właśnie Barney.

13. Poprzedni przykład dosyć wyraźnie pokazuje, że nawet w sytuacji, gdy mamy bohatera zbiorowego, relatywnie łatwo jest wybić się utalentowanemu aktorowi, który dostanie dobre linie dialogowe. Podobnym przykładem jest tutaj Stiles Stilinski z "Teen Wolfa" (nie sądziliście chyba, że uda mi się napisać posta bez nawiązania do "Teen Wolfa", prawda?), który jest ulubieńcem fanów i obsady i dostaje najlepsze onelinery (w czym przypomina trochę wspomnianego wcześniej Spike'a). Duża w tym zasługa Dylana O'Briena, dla którego rola Stiles jest debiutem ekranowym (no, prawie).

14. Na pewno natomiast rola Kurta Hummela w "Glee" była debiutem Chrisa Colfera. W czasach, gdy serial był jeszcze dobry, stworzono tę postać specjalnie dla niego. Z czasem Kurt zyskiwał coraz więcej czasu antenowego i wybił się na jedną z ulubionych postaci w tej imponująco wielkiej obsadzie jakże zmarnowanego serialu.

15. Zaczęłam od "Madagaskaru" i na "Madagaskarze" skończę (metaforycznie oczywiście, bo w podróż się nie wybieram). Prawda jest bowiem taka, że jak wszyscy widzowie oglądam te filmy głównie dla pingwinów. Polubiłam ich w pierwszej odsłonie serii, pokochałam w "Christmas Caper", oszalałam na punkcie serialu. Pingwiny znajdują w mojej Mozilla Personas, w moim awatarze użytkownika, na komplecie biżuterii wykonanym przez pewną znaną autorkę fantasy na zamówienie mojego teścia (który jest fanem króla Juliana, pfff) oraz na plakacie, który kupiłam pod pretekstem dekorowania pokoju syna, ale nikt się na to nie nabrał.

A czy wam przychodzą na myśl jakieś inne przykłady "bohatera kradnącego"?

Ola Cholewa

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.