Do kina chodzę rzadko, zwłaszcza ostatnio, ale gdy tylko zaczynają się wakacje, ja zmieniam się w kinomaniaka. Dlaczego? Bo moim ulubionym gatunkiem jest film przygodowy.

It's been 84... no, wait... 10 years. LAND AHEAD!

W tym roku wakacje (i jesień) zapowiadają się wyjątkowo smakowicie. Pod wcięciem znajdziecie listę filmów, na które najbardziej czekam, ze zwiastunami i polskimi datami premier (do zapisania w kalendarzach :D).


Pod hasłem "Jakie czasy, taka księżniczka" porozmawiajmy dziś o tym, jak młode dziewczęta prezentowały się w filmach Disneya od roku 1937. Jako podkład muzyczny posłuży nam video Evynne Hollens, w którym znakomicie prezentuje ona swoje możliwości wokalne. Proszę zapiąć pasy i ruszamy.
Peer pressure, pozwolę sobie powiedzieć, jest rzeczą straszną. W tym wypadku zaczęło się od Beryl i jej piosenki (znalezionej na tumblrze):

"no one’s droll like gaston
no one’s swole like gaston
no one fits his assigned gender role like gaston
I’m especially fond of the paaaatriaaarchy
My what a guy that gastooon"

co wywołało u mnie reakcję obronną. Widzicie, ja lubię Gastona (lubię też Urszulę, let's get this off the table). A potem przyszła Ninedin i kazała mi napisać notkę.


Wyobraźcie sobie serial o Brytyjce, z północnego Londynu, częściowo autobiograficzny, stuprocentowo komediowy, gdzie czwartej ściany brak, w pierwszym odcinku bohaterka przechodzi makeover i wygląda jak drag queen, bowiem jest niestandardowo atrakcyjna. "Wszyscy widzieliśmy Mirandę" - krzyczycie!


No dobrze, ale czy widzieliście "Chewing Gum"?

Jeśli zapytałabym was o największe zjawiska w popkulturze książkowej ostatnich pięciu lat, no, powiedzmy, że dekady, jakie tytuły byście wymienili?


Pewnie "Grę o tron", "Igrzyska śmierci", może "Marsjanina". Czyli agresywna dystopia dla nastolatków, pseudohistoryczny sztafaż i dworskie intrygi oraz kolonizacja przestrzeni kosmicznej. Gdyby połączyć te trzy elementy, pewnie powstałby bestseller idealny.