środa, 1 października 2014

Coś tu nie gra, czyli ósmy sezon "Doctora Who"

Dobra, chyba czas wziąć się z bykiem za rogi i powiedzieć wprost, choć może to oznaczać ponowne włożenie kija w mrowisko (ale w innym fandomie): oglądanie bieżącego sezonu "Doctora Who" nie sprawia mi przyjemności. Nie czekam na kolejne odcinki, często odkładam ich oglądanie w czasie, a ich obejrzenie nie powoduje u mnie żadnych emocji. Ba, za najlepszy do tej pory uważam bardzo sztuczny i zmanierowany, wręcz teatralny w kreacji bohaterów "Robot of Sherwood".

Oglądaliście Grahama Nortona z Capaldim? Tak tylko pytam...
Co mi nie gra? Pod wcięciem postaram się to wyjaśnić w punktach.

piątek, 26 września 2014

Nas nie dogoniat, czyli dlaczego DC nie ma szans z Marvelem

Dziś jeden z tych wpisów, na które pomysły przychodzą mi o drugiej w nocy (tak, tak, niektórzy wtedy śpią, a niektórzy są jak Batman i czuwają). Czyli może nie za mądry, bardzo oczywisty, ale i tak go napiszę, a potem pójdę piec muffinki. Albo myśleć nad prelekcją na Serialkon*.


Wpis będzie krótki, bo paluszki mi marzną (bim bom), czyli w sam raz na piątek.

niedziela, 21 września 2014

O konwentach na zgniłym Zachodzie (i w Polsce)

W połowie sierpnia około 70 fanów fantastyki z Polski uczestniczyło w Worldconie w Londynie. Worldcon to światowy konwent miłośników fantastyki, organizowany od 1939 roku. Ma on pewne tradycje: co roku odbywa się w innym miejscu (najczęściej w Stanach, ale w ostatnich latach ten trend się zmienia), jest organizowany przez fanów dla fanów, wręczane są na nim nagrody Hugo. Polacy wrócili zachwyceni konwentem i gotowi implementować na rodzimym gruncie podpatrzone rozwiązania: wstążeczki przy identyfikatorach, pomagające zidentyfikować funkcje uczestników (Ślaski Klub Fantastyki miał je na Polconach w 2001 i 2010 roku) czy Kaffeklatsche, czyli rozmowy z pisarzami w kameralnym gronie przy kawie.

Szkoda tylko, że nikt nawet się nie zająknął o jednym z najważniejszych założeń Worldconu: że oprócz gości honorowych (w skrócie GoHs) każdy płaci pełną cenę za wejściówkę, niezależnie od tego czy jest Connie Willis, czy fanem po raz pierwszy na konwencie.