Pamiętacie, jak w zeszłym roku zachwycałam się "Fanfikiem" Natalii Osińskiej? Dobra wiadomość jest taka, że wychodzi druga część (już 11 października!) 


Lepsza wiadomość jest taka, że narratorem jest Leon! #teamLeon

A najlepsza wiadomość jest taka, że już dziś możecie poczytać, jak robię squee (egzemplarz recenzencki!)

Byłam wczoraj w kinie na "Kingsman: Złoty krąg" i druga część jest tak dobra jak pierwsza. Nie wiem, jak Vaughn to robi, zaczyna od "Country Road" na dudach, dodaje komentarz na temat legalizacji narkotyków i pieski (w tym pieski-roboty), maniakalną Julianne Moore i mnóstwo Amerykanów. I to się ogląda znakomicie, szczerze polecam wybranie się do kina.


Nocą jednak, w trakcie kolejnego bezsennego epizodu, zaczęłam się zastanawiać na Julianne Mooore i zmarszczkami wokół jej ust. Widzicie, to się w Hollywood, na złotym ekranie rzadko zdarza: kobieta w średnim wieku, której skóra twarzy zdradza oznaki starzenia.
Na marginesie rozważań o wzajemnym niezrozumieniu Estravena i Genly'ego Ai w "Lewej ręce ciemności" wrócił do mnie inny temat problemów ze zrozumieniem innych kultur. Przypomnę, że szifgethor, porady, obraźliwe zachowanie, ignorancja (z jednej ze stron) były po prostu normalnymi zachowaniami drugiej ze stron; zrozumienie nadeszło po uproszczeniu kontekstu. Problem nadal jednak jest ważki i nie tylko na kartach powieści SF, ale w popkulturowym życiu codziennym.



Tak się złożyło w tym roku dosyć nieoczekiwanie, że przeczytałam połowę powieści nominowanych do Nagrody Fandomu Polskiego przed ogłoszeniem nominacji. Uznałam więc, że właściwie nic nie stoi na przeszkodzie, by doczytać pozostałe powieści. Nie pomogło mi to w decyzji, jak głosować: każda z powieści należy do innego gatunku literackiego, łączy je tylko forma. Poniżej znajdziecie moje opinie na ich temat - bardziej dla uporządkowania myśli niż czegokolwiek innego.


W kwietniu na blogu pojawił się wpis o filmach, na które w 2017 (głównie w lecie) czekam. Przyszła więc pora na podsumowanie; zwykle o tej porze roku pojawia się relacja z SDCC i pewnie coś wskoczy na fanpejdż - na przykład kwestia zakończenia, po sześciu sezonach, "Teen Wolfa" (ciągle jestem w czwartym sezonie, ekhem).


Dlaczego zdecydowałam się na zbiorczą notkę? No cóż, żaden z filmów nie był rewelacyjny. Moje wnioski i opinie, o które nikt nie prosił, znajdziecie pod wcięciem.