poniedziałek, 1 września 2014

Operacja, operacja, czyli "Into the Dalek"

Ja jak zwykle spóźniona z tym sezonem, sporo już na temat odcinka zostało powiedziane: że to remake "Daleka" z czasów Dziewiątego Doktora (raczej ekstrapolacja motywu, ale nomenklatura nie jest tu najważniejsza, wszyscy wiemy, o co chodzi), że Capaldi taki mroczny, Danny Pink taki fajny, że Doktor nie lubi żołnierzy, że motyw z dobrym Dalekiem taki oryginalny, że nawiązanie do "Star Treka" (jedno? czy więcej?) takie oczywiste, Missy taka tajemnicza, mnie (znaczy się Rusty) tak dużo. No więc co ja mam dodać?

Ano dwie rzeczy. Pierwsza to mój zachwyt tym, że pułkownika Blue grał ten sam aktor, co moją ulubioną postać ze "Spaced".

Druga niestety jest mniej przyjemna. Uwaga, będę krytykować Moffata.

OK, ja często krytykuję Moffata. Ale tym razem mu się należy. I to bardziej niż zwykle.

Po regeneracji Doktor musi na nowo ułożyć sobie relację z towarzyszami, rzecz to oczywista, i temu poświęcone są początkowe odcinki ósmej serii: ocenieniu, kim Clara jest dla Doktora? Widać, że on jej potrzebuje, ale do czego? No cóż, udziela jej sama Clara w "Into the Dalek", mówiąc "I'm his carer"*. Na czym polega jej rola? Na policzkowaniu Doktora, gdy ten przekroczy pewne granice. I na odpowiadaniu, czy jest dobrą osobą.

Clara nie zna odpowiedzi na to pytanie, ale twierdzi, że Doktor się stara, a to chyba najważniejsze.

Ja odpowiedziałabym raczej, parafrazując pewnego detektywa ze Scotland Yardu "Doctor  is a great man, and I think one day—if we're very very lucky—he might even be a good one." 

I przykro mi, ale w momencie, gdy zdałam sobie sprawę, że relacja Doktor/Clara jest kalką z relacji Sherlock/John z innego serialu pisanego przez Moffata, straciłam zainteresowanie tym sezonem. W tej chwili uratować go w moich oczach może tylko Missy. Ewentualnie Danny Pink jako Mary Morstan...

(Albo Cary Elwes w następnym odcinku, ale jakoś nie sadzę, by się osobiście pojawił.)

*Bezczelna kwestia, tak określana jest Joan Watson w "Elementary".

środa, 27 sierpnia 2014

Co czytałam na wakacjach

Od powrotu z wakacji odgrażam się, że napiszę parę słów o książkach, które w ciągu tygodnia zdołałam przeczytać i ciągle coś mi wypada. Ale dzisiaj już nie będzie wymówek, zabieram się do stukania w klawiaturę. Tylko sobie motywującą muzykę puszczę: