Małe dziewczynki

by 25.8.13 59 komentarze
Kiedy w styczniu opublikowałam planowany od dawien dawna wpis o wilkołactwie, wiedziałam już, że na jego marginesie powstanie inny, o jednym z moich ulubionych toposów, czyli małych dziewczynkach jako głównych bohaterkach. Niestety, co pewnie niektórzy czytelnicy bloga zdążyli już odkryć, czas od pomysłu do jego wykonania potrafi być u mnie bardzo długi. Do notki powróciłam, zdawszy sobie sprawę, że z wakacji przywiozłam "The Girl Who Circumnavigated Fairyland In the Ship of Her Making" Cathrynne M. Valente i "Matildę" Roalda Dahla - no więc jeśli te książki nie wskazują wyraźnego trendu w doborze moich lektur, to nie wiem, co mogłoby to zrobić.

Żeby zaś zbędnie nie przedłużać, oto lista moich ulubionych książkowych bohaterek w wieku nastoletnim  i niższym (tak, wiem, listy są nudne i odtwórcze, suck it).

1. Emma Graham z serii "Hotel Paradise" Marthy Grimes; wyjątkowo nie fantastyka ani nie baśnie, tylko coś w rodzaju bardzo udanego połączenia powieści obyczajowej i kryminału, z Emmą jako detektywem-amatorem. Pod wszystkim względami jest ona typową bohaterką, pisaną chyba już od czasów Kopciuszka: ciekawska, inteligentna, samodzielna, czująca się wyrzutkiem we własnej rodzinie, wykorzystywana i niedoceniana. Cenię te książki przede wszystkim za klimat, za świat, który odchodzi do lamusa, choć zakończenie pierwszej z nich złamało mi serce. Kolejne części wydają się być nieco wtórne, ale i tak jest to jedna z idealnych lektur na koniec lata.


2. Tiffany Aching z serii Terry'ego Pratchetta; confession time - w pewnym momencie Świat Dysku zaczął mnie nudzić. Ile w końcu można czytać o wewnętrznym konflikcie rozgrywającym się w duszy Samuela Vimesa? I wtedy pojawiła się Tiffany, w serii książek po prostu pode mnie skrojonych. Młodociana bohaterka, literatura YA, humor, czarownice, i Nac Mac Feeglowie! Nie miałam najmniejszych szans wobec tej cudowności. Żal mi serce ściska, że więcej powieści o Tiffany (która w "W północ się odzieję" jest już młodą kobietą) nie ma i nie będzie.

3. Flavia de Luce z serii kryminałów Alana Bradleya; może i książek nie należy oceniać po okładce, ale na pewno dobry projekt i ciekawa ilustracja sprawi, że wśród mnogości tytułów książka zostanie dostrzeżona. Tak właśnie było ze mną i Flavią - gdyby nie okładka, nigdy byśmy się nie spotkały, a mnie ominęłoby cudowne czytelnicze doświadczenie. Flavia jest oczywiście pół-sierotą, ma dwie wredne siostry oraz smykałkę do chemii. Moim zdaniem jest bardzo podobna w kreacji do Emmy Graham, ale nie jest to wada, wręcz przeciwnie, większość dziewczynek na tej liście podpada pod pewien schemat kreacji postaci.

4. Flora Segunda z książek Ysabeau S. Wilce; za tę miłość muszę podziękować Ninedin, która pożyczyła mi pierwsze dwa tomy, gdy wahałam się nad zakupem (o ja głupia...), za co jestem jej serdecznie wdzięczna. Wilce napisała fantastyczną trylogię YA, osadzoną w świecie mocno inspirowanym Kalifornią (gdyby Kalifornia była kiedykolwiek pod aztecką okupacją), która przeszła właściwie bez echa; może jest to kwestia okładek, które nieco rozmijają się z poważnym tonem zawartości. Żałuję strasznie, że nikt nie chce "Flory Segundy" wydać w naszym kraju, bo to naprawdę oryginalna proza.

5. Gerda z "Królowej śniegu" - można nie lubić Andersena (ja nie lubię), ale trzeba przyznać, że facet umiał pisać. Można nie lubić Gerdy (ja akurat uwielbiam), ale trudno nie docenić jej cichego uporu i wytrzymałości. Trochę mi żal, że Anna z "Frozen" wydaje się być postacią, która o literacki oryginał nawet się nie otarła.

6. Czerwony Kapturek - rzadko się zdarza w baśniach dziewczynka, która bierze sprawy we własne ręce (przychodzą mi na myśl Gerda i siostra z baśni o książętach zamienionych w łabędzie - a i tu inicjatywa w działaniu nie jest główną cechą bohaterki) i taka też była Czerwony Kapturek, dopóki nie zabrała się za nią Angela Carter ("Towarzystwo wilków"). Zwróciła uwagę na silny podtekst erotyczny baśni - OK, nie ona pierwsza - i przetworzyła historię w sposób cudowny.

7. Seria Mau Genlicher z "Światła" M. Johna Harrisona; z prozą Harrisona łączy mnie trochę taki love/hate reltionship, ale za Serię Mau wielbić go będę, bo jak często zdarza się, by dziewczynka widząc piękny statek kosmiczny chciała nim zostać? Odpowiedź brzmi: nigdy. A Seria Mau ten sen sama sobie spełnia - co nie do końca jej na dobre wychodzi, ale to już całkiem inna historia. Z którą warto się zapoznać.

8. Dorotka z serii książek L. Franka Bauma o krainie Oz; Diana Wynne Jones napisała kiedyś, że jeśli chce, by książka była czytana przez obie płcie, musi głównym bohaterem uczynić chłopca. Najwyraźniej Baum o tym nie wiedział, a może po prostu uczynił Dorotkę główną bohaterką z uwagi na swoje feministyczne zapatrywania (serio, zwykle autorzy są mi obojętni, ani mnie grzeją, ani ziębią, ale Baum był fantastycznym człowiekiem i chciałabym go poznać, gdybym miała okazję). Dość powiedzieć, że niewiele jest bohaterek, które tak bardzo nie dają sobie w kaszę dmuchać jak Dorotka.

9. Marianne Pinhoe z "The Pinhoe Egg" Diany Wynne Jones; najwyraźniej nawet wielka DWJ nie do końca stosowała się do własnych zasad i czasami pisała książki o dziewczynkach. Moim zdaniem powinna to robić częściej, bo Marianne, czy Charmain Baker pojawiły się w jej twórczości dopiero pod koniec życia, a mogły wyznaczyć nowy trend (pomijam "Time of the Ghost" z uwagi na bardzo mocny motyw autobiograficzny) - a książki o nich są jednymi z najlepszych w całym dorobku autorki.

Typowa lista powinna mieć dziesięć pozycji, prawda? Ale ja nie umiem zdecydować, kogo chciałabym widzieć na ostatnim miejscu. Lubię np. kreację Lyry Złotoustej z książek Pullmana (których szczerze nie znoszę), Sarę, małą księżniczkę, Mary Lennox, Małgosię z "Jasia i Małgosi" i naprawdę trudno mi się zdecydować na jedną bohaterkę. Może też być tak, że usiłuję zachować to miejsce dla Niny, bohaterki najnowszej powieści "Diabelski krąg" Anny Kańtoch dla młodych czytelników, która ma mieć premierę w samym środku jesieni (czytałam fragment i jest na co czekać).

A wy lubicie topos małej dziewczynki? Może kogoś ważnego na liście waszym zdaniem pominęłam?

EDIT: We're all fired, zapomnieliśmy o Hermionie...

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.