Notka o tapetach

Kwiatki.
I o podłogach, oraz o jednej biblioteczce (kuchnię ominęłam, ale możecie zobaczyć film i fronty szafek, ach, te fronty szafek!). Jak widać, jest w niej wszystko oprócz sensu. Mówiłam przecież, że ja nie należę ostatnio (może nigdy nie należałam) do tej samej klasy blogerów, którzy dają odpór pannie Małochleb albo piszą cudownie o musicalach. Nie, mnie zajmuje projektowanie wnętrz (poczekajcie tylko, aż zrobię tę notkę o salonach w "The Big Bang Theory", ha!)

Zwiędłe kwiatki. I kamizelka.
Anyway, odwiedził nas ostatnio znajomy, w ramach zawiązywania konwersacji okazało się, że nigdy nie widział Lucky Number Slevin, it's a shame i w'ogle, więc mu puściliśmy, nas było dwoje, on jeden, nawet jak ignorujemy demokrację i jej zasługi (nas dwoje, on jeden) na rzecz uprzejmej gościnności, to nadal jesteśmy silniejsi od jednego gościa i nie zawahamy się użyć naszej przewagi, bo to bardzo fajny film z samymi bardzo dobrymi rolami, odpowiednio pokręconym scenariuszem i zapamiętywalnymi ujęciami, poza tym Josh Hartnett, którego bardzo lubię, nie fangirluję, ale zawsze z przyjemnością oglądam na ekranie. Oglądamy sobie spokojnie, ja coraz bardziej podejrzliwie, i w końcu zrobiłam facepalma jak się patrzy. No bo niby wiedziałam, że ten sam reżyser odpowiada za wiekszość odcinków "Sherlocka", ale co innego mieć tę wiedzę gdzieś w głowie, a co innego mieć jej potwierdzenie czarno na białym na ekranie.

Podłoga, wpuszczona w nią okrągła kanapa oraz ściany!
Oprócz tego, że nie czarno na białym, wręcz przeciwnie, rozmawiamy o psychodeli. Znaczy się ja rozmawiam, wy się pewnie zastanawiacie, czym zdrowa na umyśle. Wygląda bowiem na to, że McGuigan, Paul, postanowił zostać być zapamiętany jako ten reżyser, który w filmach ma na ścianach dziwne tapety. No serio, sporo już zostało powiedziane na temat tapet w "Sherlocku" (dziękujemy, Wear Sherlock!), ja osobiście zdołałam sobie wyrobić niezły fetysz na punkcie tapet (choć może to tylko kwestia brytyjskich aktorów na ich tle - chociaż nadal żałuję, że nie poszłam zwiedzać domu Williama Morrisa, gdy miałam okazję, więc raczej nie, przecież nie mam pewności, że w którymś z pokoi Benedict Cumberbatch opiera się niedbale o ścianę), ale dopiero powtórny seans "Lucky Number Slevin" mi uzmysłowił, jak wielką rolę te tapety w filmografii McGuigana odgrywają.

Luksfery (za Hartnettem)
(Nie widziałam "Wicker Park", właściwie dlaczego nie widziałam "Wicker Park", tam podobno jest nagi Josh Hartnett! Znaczy się, nie żeby nie było półnagiego Hartnetta w "Lucky Number Slevin", oczywiście, że jest, jak się ma takie ciało, to należy je pokazywać na ekranie jak najczęściej, takie jest moje zdanie. Ekhem, ale my tu o tapetach rozmawiamy, więc nie wiem, czy w "Wicker Park" też są dziwne tapety, ale zakładam, że są. Czułabym się mocno rozczarowana, gdyby ich nie było, cała moja teoria ległaby w gruzach.)

Kto układa książki na półkach w ten sposób, no kto?
Jeśli przeszło wam przez myśl, że za wybór tapet nie odpowiada przecież reżyser, tylko kierownik artystyczny albo dekorator ujęć, a przecież przy "Lucky Number Slevin" i przy "Sherlocku" pracowali inni ludzie, no Rusty, bredzisz jak potłuczona, to pozwólcie, że jak zła królowa z tej lepszej ekranizacji "Śnieżki" powiem tylko "Agree to disagree". No bo może i jest to prawda, ale któż inny jak nie reżyser, ten kierownik nad kierownikami, mówi innym kierownikom pracującym przy produkcji, jakiego efektu wizualnego dokładnie oczekuje i w jaki (mniej więcej, bo przecież to nie jego kompetencje, ktoś inny za to bierze kasę) sposób chciałby to osiągnąć. W przypadku McGuigana wyobrażam sobie, że mówi coś w rodzaju: "PSYCHODELA! Psychodela rodem z lat 70-tych! Te brzydkie amerykańskie motele niech będą dla cię inspiracją! I niech się tło gryzie z kostiumami!!!", po czym dodaje "BUAHAHAHAHA!!!", a set designer zaczyna cichutko szlochać w rękaw, bo to kłóci się z jego latami wyrabianym francuskim gustem.

Plansza do gry.
W przypadku "Sherlocka" było chyba jeszcze łatwiej, wystarczyło powiedzieć: "Pani Hudson na pewno jest przywiązana do designu z lat swojej młodości, ja widzę salon na Baker Street 221B wypełniony po brzegi przedmiotami z połowy zeszłego wieku, dajcie mi ciemne tapety, politurowane barki z przesuwanymi szklanymi drzwiami, BAUHAUS, BAUHAUS, powiadam, BUAHAHAHA!", a Moffat z Gatissem zacierają rączki i uśmiechają się zadowoleniem. Mógł się też wykazać przy domu Irene Adler ("Coś kojarzącego się z upper class, ale nie tak nabździubdzianego, delikatne wzory, jasne kolory, ma być elegancko i zimno, jak w hotelu w Belgravii. Co proszę, mówicie, że odcinek ma tytuł "Skandal w Belgravii"? No popatrz, jak to się dobrze składa!")

Instant headache.
A jeśli nadal się opieracie moim błyskotliwym argumentom, to chciałabym tylko przypomnieć, że taki Wes Anderson wszystkie swoje filmy kręci w podobnej palecie kolorystycznej (nawet te animowane!), więc fiksacja McGuigana na punkcie designerskich tapet i innych powierzchni tła nie wydaje się być aż takim dziwactwem, prawda? Każdy reżyser powinien mieć jakiś znak rozpoznawczy. To sprawia, że jest rozpoznawalny. Mieć swój własny styl. Tylko może mniej przyprawiający o ból gałek ocznych, proszę...

Komentarze

  1. O. mój. Borze.

    Nie wiedziałam, że reżyser Lucky Number Slevin odpowiada też za większość Sherlocka. IT TOTALLY MAKES SENSE NOW. Te tapety. It explains EVERYTHING.

    Kłaniam się przed Twoim geniuszem, Rusty *składa pokłon* Czy przyjmujesz ofiary z dziewic, czy raczej małych szczeniaczków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? To ogromne, wzorzyste połacie na wszystkich powierzchniach płaskich nie mogły być dziełem przypadku. :D

      I na co mi dziewice? Czarnego byka chcę!

      Usuń
    2. Z ciekawości wrzuciłam w Google Images film "Push" który też Paul kręcił. Obczaj:
      http://tinyurl.com/d9zde4k
      http://tinyurl.com/dy4pfu3
      http://tinyurl.com/d6yj2tl
      http://tinyurl.com/cknbkod
      Ten facet ma jakąś obsesję!

      ...czyżby chciała się pobawić w Europę na byku? :D

      Usuń
    3. Notka jest genialna.
      Genialna.
      I rewelacyjna.

      Ja jestem, jak wiadomo, ślepa na detale ludzkiej urody , choć detale pomieszczeń etc etc zauważam jakoś trochę lepiej; a ta notka jest o takich rzeczach, które zauważyłam kątem oka i nigdy nie sprecyzowałam ani nie pomyślałam o nich dwa razy, póki o nich u ciebie nie przeczytałam (a jak czytałam, to sobie myślałam na zmianę: "no przecież!" i "no właśnie!").

      Aha, ale jakbyś chciała zostać Europą na byku, to Twój brat będzie musiał zabić smoka. Jak nie masz brata, to masz problem .

      Usuń
    4. Mam brata.

      Nie mam smoka.

      Też problem.

      Usuń
    5. @Mysza

      Kafelki z ostatniego linka powodują u mnie oczopląs. Facet chyba postanowił zostać zapamiętany za powierzchnie płaskie.

      Usuń
  2. Boże, jaki on musi mieć piękny dom. A jego żona, jeśli takową ma, jest chyba najszczęśliwszą kobietą pod słońcem - ma męża, który uwielbia tapety.
    Jakiś rok temu pod wpływem Sherlocka nawet zastanawiałam się nad powrotem do tapet na ścianach mojego domu. Przeszło mi jak zobaczyłam ile kosztuje wybrany przeze mnie wzór i jak przypomniałam sobie trudy naklejania tego na ścianie i usuwania. Jeśli jednak kiedyś będę na tyle zamożna żeby ktoś inny robił za mnie remont, to tapety wrócą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, ja do niedawna miałam kolekcję wzorów tapet na komórce, bo planowałam remont, a gust mam nieco podobny do McGuigana (duże, geometryczne lub kwiatowe wzory, tylko kolory bardziej intensywne) - ale owszem, ceny co poniektórych zwalały z nóg, zwłaszcza jak weźmiesz pod uwagę konieczność dopasowywania.

      Usuń
  3. Spojrzałam na swoje ściany i zaczęło mi czegoś brakować. Tapet.

    OdpowiedzUsuń
  4. Patrzac na zdjecia, to mam wrazenie, ze McGuigan prawdopodobnie bardzo lubi Suspirie Dario Argento, a takze inne filmy tego rezysera z mniej wiecej tego okresu. Przy czym Argento jest hm, bardziej totalny, bo tam tapety, sciany, podlogi i sufity tworza "jednolita psychodele".

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak po swojemu, zacznę od offtopu. Cudny film, jeden z niewielu, któremu kiedyś tam dałam 10/10. A zakręcone tapety + muzyka - ja takie klimaty kupuję.
    I ten, "Wicker Park" mówisz :>

    Ma to sens. To jak Depp + Bonham Cartet, i od razu wiadomo, czyj film :3

    Nie widziałam ani jednego odcinka "Sherlocka", shame on me, ale jeśli klimatem zahacza o "Lucky Number", może powinnam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No powinnaś, powinnaś. Trochę "Lucky Number Slevin" niektóre odcinki są zbliżone klimatem, bardzo sposobem kręcenia. Musisz pamiętać jednak, że sporo do powiedzenia mają scenarzyści, którzy są też producentami. Jest to bardzo dobry serial.

      I jaki offtop? :D

      Usuń
  6. Plansza do gry najlepsza. Kojarzy mi się z czymś nietypowym. Zresztą notka bardzo ciekawa, znów dowiaduję się o rzeczach na które nie zwracam uwagi.
    W ogóle uwielbiam jak jakiś reżyser/reżyserka ma w sobie coś charakterystycznego, co go/ją wyróżnia wśród innych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tylko OT i na marginesie, że w oglądanej dzisiaj pannie Marple (The Blue Geranium) główną rolę w rozwiązaniu zagadki zabójstwa zagrała tapeta.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza