Kopciuszek w Hollywood

by 2.3.13 30 komentarze
Dziś króciutko, zanim mi całkiem temat z głowy wypadnie lub zgubię kartki z notatkami.

Slogan wzięty jest z "Królewny Śnieżki"...
Jakiś czas temu noida napisała notkę o Pięknym i bestii, w której pytała całkiem nieretorycznie, gdzie są zwykłe, a nawet brzydkie dziewczyny w Hollywood i dlaczego nigdy one nie kończą z przystojniakami (brzmi to jak rola dla napisana pod Rebel Wilson...) - a sytuacja odwrotna ma miejsce nader często.* Trochę dyskutowałyśmy w komentarzach, noida mówiła o Mirandzie i Garym, ja o Karlu i Sarze z "Love Actually", ale to wszystko przykłady brytyjskie, a Amerykanie nadal realizują fantazję o ślicznej dziewczynie zakochującej się w oblechu, bo dostrzegła jego interesujące wnętrze.

Ale temat nie mógł się ode mnie odczepić. Przyszedł mi na myśl jeszcze przykład Belli Swan i Edwarda Cullena ze "Zmierzchu", który też mi się nie do końca podoba, bo przecież w końcu Bella wampirzy lepiej niż wszyscy pozostali razem wzięci (czyli typowy makeover w stylu Anne Hathaway), ale uzmysłowił mi on, że podchodziłyśmy do problemu ze złej strony. Bo przecież "Twatlight" to nie jest "Piękna i bestia", to typowy "Kopciuszek" - czyli całkiem inna bajka. :D Feminizm bowiem feminizmem, a wpojone nam przez baśnie schematy myślenia... No właśnie.

Jeden z moich ulubionych plakatów filmowych
Spójrzcie proszę: american dream to oczywiście "od pucybuta do milionera" (pamiętajmy jednak, że na jednego Billa Gatesa przypada setka komiwojażerów Arthura Millera), ale tak jakby dotyczy on tylko mężczyzn. Bo dla kobiet jest inna wersja tej baśni, czyli właśnie wszechobecny w amerykańskiej popkulturze "Kopciuszek" - pewnie pozostałość po purytanizmie. Jeśli kobieta chce osiągnąć sukces, to powinna być pracowita, skromna, posłuszna, tak na początek. Potem musi przejść obowiązkową przemianę (kąpiel i dobrze dobrana sukienka lub ciuchy od Huberta de Givenchy - "Sabrina", anyone? - potrafią zdziałać cuda, jak każe nam wierzyć amerykańska kinematografia) i już można się wżenić w klasę wyższą. Jak dla mnie jest to nie tyle przepis na sukces, co na żonę ze Stepford.

Co mnie tak naprawdę irytuje w tym wszystkim najbardziej? W "Pięknej i bestii" chodzi nie tyle o odczarowanie księcia, co spojrzenie poza jego wygląd, tak Kopciuszek musi przejść zmianę wyglądu - czyli dopasować się do księcia, bo inaczej nie ma szans zostać zauważona. Taki schemat myślenia utrwala w widzach klasyczna animacja Disneya. Wspomniana przeze mnie "Sabrina" idzie na szczęście o krok dalej, bo tytułowa bohaterka ostatecznie kończy z tym z braci, który dostrzegał ją już wtedy, gdy była tylko myszowatą córką szofera; jeszcze lepiej z tematem radzi sobie "Sekretarka" z Maggie Gyllenhaal i Jamesem Spaderem, gdzie do głosu dochodzą łóżkowe preferencje** i jest to głos zdecydowanie decydujący. Tylko że najpierw dziewczynki oglądają film animowany...

W ramach morału polecam obejrzeć "Madagaskar 2" - co prawda na czterech głównych bohaterów tylko jeden jest kobietą (hipopotamica Gloria), ale za to spławia ona absztyfikanta, który nie potrafi wyjść w związku poza fiksację jej wyglądem. Z drugiej strony ta zdecydowanie powabna samica wiąże się z Woodym Allenem, czyli wracamy do schematu, który tak irytował mnie w "Jej wysokości Afrodycie". Oh well.


* Przy okazji, przyszedł mi do głowy amerykański przykład, ale nie najlepszej jakości: Tessa Altman i Ryan Shay z "Suburgatory". Problemem jest oczywiście to, że akurat widzowie tego konkretnego serialu bardziej cenią intelekt niż idealnie wyrzeźbione ciało. Jest też przykład z bardzo złej książki Holly Black, ale wolę na niego spuścić zasłonę milczenia.

** Wszystkie baśnie mają podtekst erotyczny, trzeba go tylko dostrzec.

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.