To najlepszy Comic-Con, na jakim nie byłam

by 22.7.13 13 komentarze
Bo ja ogólnie nie chcę pojechać na SDCC, tłumy ludzi, zła organizacja, wysokie ceny i tym podobne problemy (pierwszego świata) sprawiają, że wolę te cztery dni spędzić przed ekranem komputera, śledząc interesujące mnie informacje bezstresowo. W tym roku w dodatku miałam miłe towarzystwo i zaangażowałam się bardziej niż zwykle, ze zdecydowanie mniejszym poziomem frustracji, mimo iż tegoroczny SDCC był jakby idealnie skrojony pod moje zainteresowania, jeśli chodzi o panele i ogólną zawartość. Pewnie gdybym miała dostęp do TARDIS, to wybrałabym się na SDCC 2013, ale bez spinania się.

W każdym bądź razie pomyślałam sobie, że byłoby miło zrobić listę rzeczy, które najbardziej przyciągnęły moją uwagę w trakcie tego weekendu. Lista jest subiektywna, ale zachęcam do zostawiania komentarzy pod wpisem, bom ciekawa bardzo, co wam się najbardziej podobało. :D

1. Keahu Kahuanui, czyli Danny z obsady "Teen Wolfa", zaczął SDCC z przytupem już w czwartek, jadąc na konwent pociągiem, acz z gołym torsem (wiemy o tym z tweetów Wila Wheatona i jego żony) - bo kończył szycie kostiumu. Tak, tak, aktor pojawił się na Comic-Conie jako zwykły fan, w dodatku przebrany w strój swojego własnego pomysłu i wykonania (szył skórę!). Jednak to nie wszystko. W piątek, podczas panelu "Teen Wolfa" stanął jako pierwszy w kolejce do zadawania pytań z widowni, chcąc się dowiedzieć, dlaczego nie ma go wśród panelistów. To się nazywa wejście smoka!

2. Karen Gillan usiłowała go przebić, ujawniając swój nowy look (me gusta). Obsadzona jako kosmiczny pirat Nebula w nadchodzącym filmie Marvela "Guardians of the Galaxy" (wszyscy cieszą się gwiazdorską obsadą, a ja siedzę w swoim kącie mrucząc "Edgar Wright, Edgar Wright") zdecydowała się zgolić swoje wspaniałe rude włosy. Ujawniła to podczas panelu, rzucając w tłum peruką. Wszyscy teraz czekamy, aż trzeci z hipsterskiej trójcy, Arthur Darvill, ogoli się na łyso.

3. Matt Smith przyznał podczas panelu w NerdHQ, że chyba popełnił błąd i zbyt pochopnie zrezygnował z roli Doktora. Wzruszony był reakcjami fanów, których spotkał podczas konwentu. Co prawda już dzień wcześniej musiał się tłumaczyć ze swojej decyzji, ale widowni na dużej sali - tu pytanie padło z ust mamy małej dziewczynki. Moffat, troll extraordinaire, oczywiście pospieszył z wyjaśnieniem, że już ma napisane 22 strony scenariusza odcinka, w którym Jedenastka umiera.

4. Jak już przy tym jestem, moim tegorocznym odkryciem jest NerdHQ. Panele organizacji Zacha Leviego można oglądać w sieci, a udało im się w tym roku nie tylko sprowadzić alternatywę fandomową (typu panel o "The Maze Runner" czy "Orphan Black"), ale również gwiazdy pokroju "Sherlock BBC", Jossa Whedona czy "Doctor Who". W dodatku zadbali też o to, żeby maksymalnie wykorzystać przenosiny do Petco Park i zorganizowali pokaz filmu "Serenity" na wielkim stadionowym ekranie, który swoją obecnością zaszczycił Nathan Fillion.

5. Jason Momoa był na SDCC promując swój nowy film o wielce obiecującym tytule "Wolves", ale nie przeszkodziło mu to wedrzeć się na scenę panelu "Game of Thrones", pocałować Emilię Clarke i szybko zbiec z okrzykiem "Nie jestem martfy!"* na ustach. Clarke nie pozostała dłużna i rzuciła za nim "My sun and stars". Lubię, gdy aktorzy cieszą się swoimi rolami.

6. Albo gdy w ogóle się cieszą. Poniższe zdjęcie obsady "X-Men: Days of Future Past" jest chyba moim ulubionym zdjęciem z całego Comic-Conu.


7. A konkurencja była spora, bo na SDCC rozpanoszyły się wianki. Zaczęła obsada "Teen Wolfa" w swoim Green Roomie (zdjęcia wyciekły do sieci momentalnie), ale szybko przebiła ją obsada "Hannibala". Hugh Dancy i Bryan Fuller spędzili główny panel dyskusyjny oraz rozmowę w NerdHQ z dekoracjami na głowie. Tumblr się cieszy, bo wreszcie nie musi męczyć z photoshopowaniem wianków na głowie Willa Grahama. Ale na tym cudowność związana z "Hannibalem" się nie kończy, bowiem Fuller i Dancy po prostu wychodzili z siebie, by dogodzić fanom, cytując ich ulubione kwestie serialowe i fandomowe. Potem zaś oficjalnie umieścili cały panel dyskusyjny w sieci - niektórzy Brytyjczycy mogliby się od nich uczyć... 

8. Dla niektórych to było ukoronowanie SDCC: Tom Hiddleston ucharakteryzowany na Lokiego przedstawił materiał promocyjny do "Thor 2: Dark World". Kazał klękać, nazwał kogoś "mewling quim", zapytał, gdzie teraz są Avengersi i ogólnie rzecz biorąc rządził i wymiatał, skutecznie tuszując fakt, że na SDCC nie było ani Ecclestona, ani Hemswortha. Na szczęście Marvel miał sporo rzeczy do promowania, chociaż obawiam się, że pokazanie samego logo do sequela avengersowego to przesada.

9. Z drugiej strony straszliwie ekscytuję się faktem, że DC Comics pokazało to logo, które sugeruje, że mają w planach film, w którym będą Batman i Superman. Niektórzy już szerzą petycję, by Batmana zagrał Karl Urban. :D

10. Fani mogli też zobaczyć nowy trailer do "Catching Fire". Mnie osobiście zachwyciła scena przedstawienia Katniss na scenie przez Caesara Flickermana, bo wyszło lepiej niż w książce (w poprzedniej części suknia Katniss wypadła dokładnie na odwrót w stosunku do swojego książkowego oryginału). Zobaczyliśmy też wreszcie kawałek areny, najwyższy czas, choć wygląda na to, że ten fragment filmu będzie dosyć krótki.

11. Matt Smith i Simon Pegg (a podobno również Hugh Jackman) postanowili się przez chwilę poczuć jak zwykli fani na SDCC i ukrywszy swoje mordy kochane pod maskami chodzili po terenie konwentu, ignorowani przez tłum. Ha ha, bardzo śmieszne, nie drażnijcie fanów, bo mogą ugryźć.



***
Lepszy niż wujek Sam, a też ma armię.

No, to tyle ode mnie. Mniej więcej, bo chciałabym wspomnieć również o pewnej nieprzyjemnej sprawie. Producenci "Sherlocka BBC" pokazali na panelu fragment odcinka trzeciej serii, na tyle niewyraźny, że w sieci pojawiło się tylko nagranie audio. Mimo to Sue Vertue poprosiła za pomocą Twittera o zdjęcie go z sieci. Właściwie rozumiem jej prośbę, kwestia praw autorskich itp. itd., ale nie podoba mi się ton jej wypowiedzi oraz izolacjonistyczna wobec pokrzywdzonych geograficznie (znaczy się nieobecnych na SDCC) polityka dystrybucji informacji. Niestety nie był to jednorazowy numer, podobnie postąpił jej mąż, Steven Moffat, ze zwiastunem do jubileuszowego odcinka "Doctora Who", przy czym tu jeszcze dochodzi kwestia obiecywania oficjalnego umieszczenia filmiku w sieci, a potem wycofania się z tej obietnicy. Myślę, że oboje państwo powinni wziąć kilka lekcji odpowiedniego traktowania fanów u Bryana Fullera.


*tłumaczenie moje, inspirowane

Ola Cholewa

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.