O wilkołactwie, bo człowieka ciągnie do lasu (na małe tête-à-tête)

by 16.1.13 35 komentarze
Słowo "lykaon" pochodzi z języka greckiego, od imienia zarozumiałego króla mitycznej Arkadii, który podał bogom potrawkę z ludzkiego mięsa - za karę został zamieniony w wilka. W mitologii greckiej istnieje jeszcze jedno podanie, o młodych mężczyznach zmienionych w wilki za rzeź na owcach. Czego owi młodzieńcy nie wiedzieli - a był to fakt dość istotny - owce były w rzeczywistości mieszkańcami wyspy, zamienionymi w wełnistych roślinożerców dla ochrony (...logika mitu...)*.

Właściwie każda mitologia na świecie zawiera wilki, lub ich geograficzny odpowiednik, jako zagrożenie. Najdalej poszli chyba Wikingowie z Fenrirem, jednym z dzieci Lokiego, który według opowieści spowodował zmierzch bogów, ale ciekawe, jeśli rozpatrujemy wilkołactwo, są również podania o berserkach, wojownikach zmieniających się w szale bitewnym w niedźwiedzie. W Ameryce Południowej funkcjonują zaś podania o ludziach, którzy przyjmują postać jaguarów, by zemścić się za doznane krzywdy.

Podobnie wilkołactwo funkcjonuje w słowiańskich i germańskich podaniach ludowych: to albo kara za grzechy, albo możliwość wyrządzania zła. Co ciekawe, udało mi się znaleźć tylko jedną legendę o kobiecie-wilkołaczycy, wiedźmie, która obiegając odpowiednie drzewa w lesie zmieniała partie swojego ciała w wilcze. Zwyczajowo lykanotropia pozostawała domeną mężczyzn, co nie było pozbawione symbolicznego znaczenia (o czym później).

* "Immortals", film oceniany słabo, dosyć ładnie jednak pokazuje, jak Grecy postrzegali bogów i jakim ograniczeniom olimpijczycy w związku z tym podlegali. 

2.
Zarówno animowany film Genndy'ego Tartakovsky'ego "Hotel Transylvania" (opowiadający nawet dosyć ciekawą historię nadopiekuńczego ojca w bardzo sztampowy sposób), jak i zdecydowanie nieskierowana do dzieci książka "Ostatni wilkołak" Glena Duncana zgadzają się w jednym punkcie: wilkołaki charakteryzuje niepohamowane libido. W przeciwieństwie jednak do wymuskanych, eleganckich i lekko ambiwalentnych seksualnie wampirów, kojarzących się raczej ze zmysłowo wyuzdanymi fetyszami w zaciszu buduaru, lykantropi to uosobienie zwierzęcości. A raczej: zwierzęcego magnetyzmu. Gdy Ysabeau Wilce postanowiła wprowadzić rywala o względy Flory Segundy dla wymuskanego i dbającego o wygląd Udona, zdecydowała się, zresztą bardzo rozsądnie, na niedźwiedziołaka. Podobnie w "Zmierzchu" o względy Belli Swan walczą błyszczący w słońcu wampir i mocno osadzony w naturze zmiennokształtny.

3. 
Znalezione na tumblrze.
No dobrze, ale co z kobietami? O ile rewolucja seksualna sprawiła, że postać wampa-wampirzycy, ubranej w czerwień uwodzicielki w wysokich szpilkach od Louboutina i w czarnej koronkowej bieliźnie stała się zdecydowanie bardziej popularna niż za czasów Brama Stokera, to wilkołactwo jako metafora seksualności pozostało domeną mężczyzn.  Żeby daleko nie szukać, w bardzo lubianym przeze mnie serialu "Teen Wolf" jest w tej chwili pięciu wilkołaczych facetów i tylko jedna dziewczyna - w dodatku do tej chwili jej transformację z postaci człowieczej pokazują li i jedynie zmieniony kolor oczu i kły (EDIT: ze zdjęć z kręcenia trzeciego sezonu można wnioskować, że uległo to zmianie), podczas gdy męscy aktorzy dostają całkiem spore silikonowe maski i kępki włosia na szpiczastych uszach (w zamian tracą koszulki, zakładam, że obowiązuje tu taka sama zasada równowartej wymiany jak w alchemii ^^'). Wygląda więc na to, że zwierzęcy magnetyzm nie jest w wypadku kobiet cechą pożądaną. Ma to głęboki, seksistowski sens - choć ubrany w elegancki garnitur gentleman ma swój kobiecy odpowiednik, to już spocony hydraulik go nie posiada**, a oba typy są popularnym materiałem napędzającym fantazje seksualne kobiet, jeśli wierzyć poradnikom Nancy Friday. W dodatku przyznanie się do bycia podnieconym przez wilkołaczycę może spowodować zaliczenie delikwenta do grona furrysów - a rozumiem, że stoją oni dosyć nisko w hierarchii popkulturowej braci.***

** Wyjątek: Megan Fox w "Transformersach".
*** Nurtuje mnie pytanie: czy jeśli jakiejś dziewczynie podoba się np. Donatello z "TMNT", to czy jest ona furrystką? Bo technicznie rzecz biorąc jest to gad, w dodatku bez futra.****
**** Podobno niektóre dinozaury miały futra. Na pewno miały pióra.

4.
Wilkołactwo i jego faktyczne ograniczenie do mężczyzn ma jeszcze jedno wyjaśnienie: w podaniach ludowych i przekazywanych ustnie baśniach postać wilka czy wilkołaka funkcjonuje jako metafora dojrzewania płciowego chłopców. Pod wpływem hormonów (których istnienie odkryto dopiero w 1902 roku) aktywizuje się popęd płciowy. Jest to zjawisko początkowo niezrozumiałe, tajemnicze, którego pochodzenie mogło zostać przypisane zjawiskom nadnaturalnym. Żeby daleko nie szukać, współczesna norweska pisarka Torill Thorstad Hauger w książce dla młodzieży pt. "Iselin i wilkołak" głównym bohaterem uczyniła czternastoletniego Robina, jedynaka z dobrego domu, który po śmierci ukochanej babci zaczyna wierzyć, że zmienia się w wilkołaka; ale wszystkie obserwowane przez niego zmiany, chropawy głos, nagłe "wystrzelenie w górę", napady złości i agresji, nadwyżki energii i bezsenność, bunt przeciwko rodzicom, to tak naprawdę objawy dojrzewania.

Dla dojrzewających dziewczyn zaś wariacje "Czerwonego kapturka" były przestrogą przed nieznanymi, acz kuszącymi mężczyznami, reprezentowanymi przez postać wilka. Seksualny wymiar baśni sygnalizowany jest przez czerwony kolor płaszczyka, kolor krwi. W oryginalnej, niewygładzonej wersji wilk ginie w okrutny sposób zabity przez znanego zarówno głównej bohaterce, jak i jej babci leśniczego, dając tym samym innym potencjalnym predatorom jasny sygnał "Wara od naszych kobiet!" Konflikt rozgrywa się pomiędzy osobnikami płci męskiej - kobiety są tylko ofiarami.

5.
Trzeba było dopiero kulturowej, feministycznej wrażliwości Angeli Carter, by spojrzeć na "Czerwonego kapturka" i wilka z innej perspektywy. Wraz z równouprawnieniem w sferze politycznej nastąpiło równouprawnienie w sypialni. Baśń jako przestroga straciła rację bytu, więc i Carter w swoim postmodernistycznym retellingu pt. "Towarzystwo wilków" sprawia, że to wilk-mężczyzna pada ofiarą uroku dopiero dojrzewającej, a już świadomej swojej władzy nad płcią przeciwną dziewczynki. To, co zwiastowała Alicja, przyjęło ostatecznie formę Lolity - i teraz to mężczyźni muszą się mieć na baczności. Nic więc dziwnego, że wilkołak jako symbol seksualny został we współczesnej kulturze relegowany na margines dyskursu.

EDIT: Straciłyśmy Obserwatora po tym wpisie, czyżbym przegięła? To wina Nancy Friday, prawda? ^^'

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.