Dlaczego warto przyjechać na Polcon w Bielsku?

by 13.6.14 17 komentarze
Odkąd jeżdżę na Polcony, a robię to właściwie bez przerwy od 2001 roku, moją ulubioną cechą naszego narodowego konwentu dla fanów fantastyki jest jego mobilność. Co roku organizowany przez inną ekipę w innym miejscu, zawsze ma inny klimat: od dużych imprez w stolicy (2007, 2014), przez festiwale popkultury (Poznań, 2011) i imprezy w ośrodkach wczasowych nad jeziorem (Błażejewko, 2005) po prawdziwie europejski zlot (Cieszyn, 2010). To sprawia, że człowiek nie ma szans się nim znudzić.

A wieczorami można się z lokalnymi fanami powłóczyć po coraz to nowych miastach.

W tym roku Polcon organizuje mocna ekipa z Bielska-Białej, która do tej pory organizowała Grojkon. Jest to fantastyczny konwent, mający ciekawy program literacko-kulturalny i growy. Sporo dzieje się na świeżym powietrzu, można przekąsić coś średniowiecznego w kuchni polowej Rudego Goblina, jako jedni z pierwszych udostępniali też Artemisa. Jestem pewna, że i Polcon wyjdzie im (nam właściwie) znakomicie. Zresztą: przyjedźcie, to sami zobaczycie.

A po godzinach warto zapoznać się z tym, co ma do zaoferowania Bielsko.

(W tekście znajduje się mnóstwo odnośników, zachęcam do klikania).

Rynek starówki
Nie jestem zbyt obiektywna, jeśli chodzi o opisywanie zalet Bielska. Od dzieciństwa jeździliśmy w te okolice na weekendy i wakacje (rodzina w górach, grzech nie skorzystać, tylko godzina drogi samochodem) i znam je i cenię jako świetne miejsce na kilkudniowy wypad zarówno dla tych, którzy wolą zwiedzać muzea, jak i dla tych, którzy preferują aktywny wypoczynek. Dla zakupoholików też coś się znajdzie.

Bielsko-Biała jest położonym malowniczo u podnóża Beskidów miastem, powstałym z połączenia dwóch miejscowości w połowie XX wieku, co odzwierciedla nazwa. Ciekawostką jest to, że jedna z tych miejscowości była śląska, a druga małopolska; jeśli wie się, na co patrzeć, widać to w architekturze budynków; był to też prawdziwy tygiel religijny. Zobaczcie zresztą, jak pięknie to miasto wygląda na zdjęciach człowieka utalentowanego. Co tam Kraków, Bielsko to miejsce magiczne!

Przez długi czas tak jednak nie było. Piękna starówka, gdzie można znaleźć nawet renesansowe kamieniczki, popadła w ruinę i dopiero od kilku lat trwa jej intensywna renowacja. Kamienice zostały wystawione na sprzedaż - nowi właściciele zobowiązani są je wyremontować pod nadzorem konserwatora zabytków. Miasto zaś zadbało o nowoczesne instalacje i ogólny wygląd rynku i wąskich uliczek. Prace ciągle trwają, ale efekty już są cudowne. Jeszcze do niedawna strach było po starówce spacerować, a teraz latem odbywają się tam koncerty, można kupić świetne lody (choć nie te najbardziej kultowe, te są w Delicjach na placu Chrobrego) czy używane książki. Choć Bielsko ma przydomek "Małego Wiednia", to moim zdaniem akurat okolice starego miasta przypominają praską Malą Stranę. W zamku książąt Sułkowskich znajduje się muzeum, a Maja Lulek donosi, że również knajpa, w której można się napić regionalnych piw. Warto też rzucić okien na ciekawą bryłę katedry św. Mikołaja.

Katedra św. Mikołaja
Jeśli zaś macie chwilką czasu na spacer albo postanowicie przyjechać do Bielska pociągiem, to pamiętajcie, by w gmachu dworca kolejowego zadrzeć głowę do góry. Gwarantuję, że nie będziecie rozczarowani. By do niego dojść, należy przejść przez tzw. Dolne Przedmieście, dzielnicę, gdzie faktycznie dominują wielkie gmachy, które mogą przywodzić na myśl Wiedeń. Ta część Bielska jeszcze czeka na swoją szansę. Większości budynków przydałoby się porządne czyszczenie fasad. W oddaleniu od ul. 3 Maja można znaleźć dosyć niespodziewane perełki: wille włókienników (w Bielsku jest też muzeum włókiennictwa, to zarówno kiedyś, jak i dziś bardzo uprzemysłowione miasto, a w starych fabrykach można znaleźć fajne kluby muzyczne), kuriozalną restauracyjkę czy odnowiony hotel President. Tu też, zaraz obok gmachu poczty, znajduje się prześliczny Teatr Polski, który kwitnie pod rządami związanego też z chorzowską Rozrywką Roberta Talarczyka.

Gdybym jednak miała polecić jeden bielski teatr, to padłoby na lalkową Banialukę, w której kiedyś widziałam fantastyczną, bynajmniej nie skierowaną do dzieci "Królową śniegu". Banialuka współpracuje z ludźmi z teatru nie tylko z Polski i z każdym nowym spektaklem pokazuje, jak cudowna może być sceniczna współpraca aktora i kukiełki na scenie. Warto rzucić okiem na ich bogaty repertuar.

Co prawda Banialuka nie zawsze kieruje swoje spektakle do najmłodszych widzów, ale to nie znaczy, że Bielsko o nich zapomniało. Od 1947 w mieście działa Studio Filmów Rysunkowych. To tutaj narodzili się Bolek i Lolek oraz Reksio (w mieście można znaleźć, jeśli wie się, gdzie szukać, ich pomniki), tu zekranizowano książki Pagaczewskiego o profesorze Gąbce. Studio nadal działa i oprócz animacji poklatkowej zaczęło w ostatnich latach eksperymenty z animacją komputerową.

Bielskie Centrum Handlowe Sfera jest pewnym kuriozum: znajduje się w centrum miasta i od początku było ślicznie zaprojektowane. Serio, jego starszy budynek wewnątrz ma brukowane alejki, jest wyłożony częściowo deskami i bardzo miło robi się w nim zakupy. Okazało się jednak, że bielscy zakupoholicy mają spore ambicje wydawania pieniędzy i po kilku latach dobudowano drugi budynek (są one połączone zadaszonym przejściem), który wykorzystuje istniejące fasady budynków kamienicznych na zewnątrz i wewnątrz. Tutaj też znajduje się hotel Qubus, jeśli ktoś szukałby noclegów w centrum.

Bielska architektura
Niestety Sfera i inne centra handlowe na obrzeżach miasta sprawiły, że opustoszała główna ulica handlowa, czyli 11 listopada. Sklepy, znajdujące się tam od lat, bankrutowały, a w ich miejscu otwierane były kolejne oddziały bankowe. Władze miasta postanowiły temu zapobiec i przez kilka lat organizowały festyn, w trakcie którego starano się pokazać, jak wiele uroku miała w dawnych czasach ta ulica. Jeździły po niej dorożki, przechadzali się spacerowicze w strojach z epoki, występowały zespoły muzyczne. Może nie do końca udało się uratować jej potencjał handlowy, ale sprowadziły się na nią interesujące restauracje, które warto odwiedzić. Spacer wzdłuż niej pozwoli się wam poczuć trochę jak za czasów Franciszka Józefa.
Rozpisuję się tak bardzo na temat centrum miasta, bo to mój konik i uważam, że sporo rzeczy w samym Bielsku zasługuje na uwagę potencjalnych turystów, ale tak naprawdę ludzie przyjeżdżają tu głównie w poszukiwaniu aktywnego wypoczynku. Warto przyjechać na kilka dni i pospacerować po szlakach parku krajobrazowego. Beskid nie jest wymagający kondycyjnie, a zbocza są na tyle łagodne, że można też jeździć rowerem. Polecam wjechać na Szyndzielnię, bo widoki są tego warte. Zimą można poszusować na Dębowcu (choć lepsze stoki są w pobliskim Szczyrku); warto też zobaczyć sztuczne jezioro w Dolinie Wapienicy.

Można też wybrać się do Ustronia i Wisły czy pojechać do Cieszyna, Bielsko jest świetną bazą wypadową do wycieczek po okolicy.

Widok z Szyndzielni
To co, czujecie się zachęceni? Polcon 2014 odbędzie się w dniach 4-7 września w gościnnych budynkach Wyższej Szkoły Administracji, w samym centrum miasta. "Po godzinach" będziecie mogli zobaczyć na własne oczy opisywane przeze mnie miejsca, a gwarantuję, że nawet najlepsze zdjęcia nie oddają w pełni ich uroku. Widzimy się w Bielsku?

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.