Drugi wszechświat Ann Leckie

Wszyscy znamy cykl Imperial Radch, prawda? Pierwszy tom, "Ancillary Justice", zdobył chyba wszystkie nagrody branżowe i szturmem wspiął się na listę moich ukochanym powieści wszech czasów. W październiku tego roku wyszła kolejna powieść, "Provenance", osadzona w tym samym universum, acz zdecydowanie w innym kawałku, która sprawiła, iż zaczęłam pragnąć space opery of manners (wiecie, fantasy of manners, ale w kosmosie). I wtedy przyszła Nina i zapytała, czy czytałam opowiadania Leckie.


Najpierw był oburz - co, ja nie czytałam opowiadań Leckie? Oczywiście, że czytałam. Ale Nina cierpliwie dopytała, czy czytałam coś poza cyklem Radch - i tu odpowiedź była negatywna. Okazało się również, że popełniłam straszliwy błąd. Bo widzicie, Leckie ma drugi cykl, opowiadań osadzonych we wspólnym świecie i powiem wam, że nieśmiało skłaniam się ku myśli, że jest to lepsze niż przygody Breq i spółki...

Otóż jest to fantasy o świecie, w którym bogowie żyją obok ludzi. Bogowie raczej w rzymskim rozumieniu tego słowa, pomniejsze bóstwa plączą się pod nogami szukając wyznawców i ofiar. Im więcej ofiar (krwawych) i modlitw, tym silniejsze bóstwo. Ludzi (całe społeczności nawet) zawierają z nimi umowy jak z baśni, obwarowane zakazami. Jest jeszcze jedna zasada: bogowie nie mogą skłamać. Jeśli powiedzą nieprawdę, muszą mieć dostatecznie dużo mocy, by kłamstwo stało się prawdą - inaczej zginą.

W ten świat Leckie wrzuca społeczności różnorakie: państewko na wyspie, rybaków na bagnach, leśne plemiona i bogatych mieszkańców pustyni, i każda z tych grup ma swoje zwyczaje, częściowo podyktowane ich umowami z bogiem/bogami. Przy czym zdarza się, że żadna ze stron nie jest zadowolona z wynegocjowanych warunków.

Nie wiem jak wy, ale ja osobiście czekam na cały zbiór opowiadań. Chwilowo jednak możecie poczytać pojedyncze opowiadania:






Jeśli o którymś zapomniałam, dodajcie link w komentarzu. Miłej lektury!