Chavs

by 13.8.11 19 komentarze
Wspominałam już raz na tym blogu, że fascynuje mnie system klasowy w Wielkiej Brytanii. Można powiedzieć, że go fangirluję, w związku z tym dzisiaj będzie trochę bardziej poważnie o pewnym fenomenie społecznym ostatnich lat na Wyspach - ale obiecuję, że ma to sens w związku z przygotowywanym przeze mnie wpisem na temat absolutnie cudownego serialu.

Lauren Cooper i jej najsłynniejsze powiedzonko.

Chav, czyli słowo, które zrobiło zawrotną karierę w języku angielskim w ostatnich latach (w 2004 zostało nawet słowem roku), według jednej z teorii pochodzi tak naprawdę z języka romskiego, gdzie oznacza dziecko lub kłopotliwą młodzież. Określa tylko i wyłącznie białych ludzi z klasy robotniczej, zazwyczaj młodych, ubranych zgodnie ze specyficzną modą: mężczyźni ubrani są w bluzy z kapturami, czapki baseballówki i spodnie od dresów, na stopach mają białe adidasy (często firmy Nike) oraz noszą mnóstwo "złotej" biżuterii (tzw. "bling"). Dziewczyny ubrane są podobnie, a ich włosy ściągnięte są zazwyczaj na czubku głowy w bardzo ciasny kucyk; w uszach mają ogromne koła. Obie płcie mają specyficzny sposób wyrażania się: zjadają spółgłoski, a samogłoski wymawiają inaczej niż zostało to przyjęte. Często zachowują się agresywnie, nawet wobec siebie nawzajem. Słuchają hip-hopu i techno, a czas spędzają włócząc się w grupach po swoich council estates (na marginesie: polskie słowo "blokowiska" pasowałoby tutaj jak ulał, gdyby nie fakt, że brytyjskie council estates to coś zdecydowanie więcej; polecam lekturę bloga Love London Council Housing). Ich celem w życiu jest dobrze się bawić i mieć na to kasę; nie zależy im na wykształceniu, często rzucają szkołę i żyją z zasiłków społecznych, parają się drobnymi przestępstwami lub rozprowadzają narkotyki w klubach - co wypomniał im John Harris w potępiającym artykule na stronach Guardiana z 2007 roku.

Ich postrzeganie przez opinię społeczną jest dwojakie: albo się ich nienawidzi i prowadzi na nich nagonkę w mediach - w 2005 kontrowersyjna dziennikarka z klasy robotniczej Julie Burchill napisała nawet, że ataki na chavs są formą "społecznego rasizmu" i tak naprawdę mówią więcej o kompleksach atakujących niż ich ofiar, co zawiera w sobie ziarno prawdy, bowiem np. autorzy strony popularnej chavscum.co.uk nigdy nie ujawnili swoich twarzy ani nazwisk; albo stara się wybielić całe zjawisko w popkulturze - co prawda Vicky Pollard z "Little Britain" czy wspomniana już Lauren Cooper z "The Catherine Tate Show" są postaciami karykaturalnymi, ale trudno to samo powiedzieć o Rose Tyler z "Doctora Who" czy Kelly z serialu "Misfits" - obie dziewczyny pod swoją skorupą chav skrywają złote serca.

Chavs jako jedna z popkultur w szkole St Trinians z filmu pod tym samym tytułem (2007)

Trudno jednak zaprzeczyć, że chavs jako subkultura odcisnęli swoje piętno na brytyjskim społeczeństwie (tak jak kiedyś punkowcy). Wstyd się przyznać, ale ja sama, mimo kierunku swojego wykształcenia, ze słowem "chav" spotkałam się dopiero w 2007 roku przy okazji oglądania genialnego filmu "St Trinians" (może Cyd kiedyś o nim napisze notkę, ja z pewnością się tego nie podejmę...) - na studiach uczyli nas o "sloane rangers" i tym podobnych, olewając zupełnie najniższe warstwy społeczne. Media zaliczają do chavs takie znane osoby jak piłkarze Wayne Rooney i David Beckham (ale z jakiegoś powodu jego żona Victoria - ani pozostałe ex-Spice Girls - już chavs nie są), modelka Kate Moss czy piosenkarka Lady Sovereign - oraz całe mnóstwo "celebrytów" z reality shows typu "Big Brother" lub "Zamiana żon".






Skecz z Davidem Tennantem oraz Catherine Tate dla Comic Relief.

Udało im się również zdewaluować markę Burberry i zmusić firmę do używania ich trademarkowej kratki tylko na podszewkach produkowanych ubrań oraz całkowitego zaniechania produkcji czapek baseballowych. Powszechnie uważa się bowiem, że Burberry to marka przysposobiona przez subkulturę chavs - niektóre puby nie wpuszczają klientów, które mają na sobie ubrania w beżową kratkę, zakładając, że wywołają burdę. Osobiście bardzo mnie to dziwi, bo ja sklep Burberry omijam szerokim łukiem; wiele rzeczy zapewne by mi się tam spodobało (sądząc po genialnych reklamach np. perfum "The Beat" z supermodelką Agyness Deyn, którym uległam i nie żałuję), ale mnie na nie nie stać. Jak więc stać na nie bezrobotnych chavs? Stacey Cartwright, przedstawicielka Burberry, twierdzi, że chavs noszą głównie podróbki kupowane na bazarach.

Nie powstrzymało to jednak brytyjskiego magazyny "Max Power" poświęconego tuningowaniu samochodów przed polakierowaniem beżowego Vauxhalla Cavaliera w kratkę i przemianowaniu go na "Chavaliera". Samochód został potem podarowany zespołowi Goldie Lookin' Chain i wystąpił w ich teledysku.

Dziennikarka Jemima Lewis w swoim artykule dla Telegraph z 2004 roku zauważa, że chavs mogą być w przyszłości problemem: źle znoszą powszechną krytykę i wbrew pozorom, mimo braku zasobów finansowych, nie są słabi. Jako pewien aspekt kultury powszechnej rosną w siłę i coraz więcej młodych ludzi się z nimi identyfikuje. Więcej na ten temat znajdziecie w rewelacyjnym dokumencie autorstwa wspomnianej już Julie Burchill poniżej:


 W okolicach 31 minuty niespodziewanie pojawia się ulica z pierwszego epizodu "Life on Mars".

Lewis jest dzielnie wspomagana przez Johna Harrisa, który jest bardzo ostry w krytyce chavs i ich lekkomyślnym podejściu do życia, poleganiu na zasiłkach społecznych lub popełnianiu przestępstw. Posuwa się on nawet do wyrażenia opinii, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Czarnowidztwo? Możliwe, ale w świetle ostatnich zamieszek w Londynie trudno się z nim nie zgodzić. Rząd Wielkiej Brytanii stoi przed nie lada wyzwaniem - co zrobić z pokoleniem młodych ludzi, którzy nie mają żadnego wykształcenia, ale nie chcą podejmować pracy poniżej ich poczucia "godności" i jednocześnie nie czują się w żaden sposób związani z lokalną społecznością, a jedynie z bardzo silną subkulturą?

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.