O seksizmie w "Coupling"

by 3.7.12 18 komentarze
Powoli przedzieram się przez książki i płyty pożyczone od Ninedin, bo kiedyś trzeba będzie je oddać, a akurat mam więcej czasu z uwagi na wakacje (właściwie to nie, ale udawajmy, że tak jest), poza tym robię absolutnie wszystko, by nie pisać notki o ekranizacjach Śnieżki. Doszłam akurat do "Coupling", pierwszy sezon połknęłam na raz, jak bocian żabę, a przy drugim mnie wyhamowało. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego i dochodzę do wniosku, że to przez wszechobecny w serialu seksizm. Gdy jednak zaczęłam szukać konkretnych przykładów, miałam problem z ich wskazaniem. Z pomocą przyszła mi niezawodna Caitlin Moran, której "Jak być kobietą" właśnie czytam (i jedno powiem: rozdział o feminizmie powinien zostać wydany jako osobna broszurka i być rozdawany każdemu człowiekowi na przystankach autobusowych). Ale może po kolei.


"Coupling" to serial Stevena Moffata z 2000 roku, oparty na podobnej formule jak amerykańscy "Friends": sześcioro przyjaciół, trzy kobiety, trzech mężczyzn, duże miasto i problemy. Oprócz tego, że w "Przyjaciołach" dostawaliśmy przekrój przez absolutnie każdą sferę życia, a "Coupling" koncentruje się głównie na seksie. Doskonale to rozumiem: seks sprawia, że wszystko się lepiej sprzedaje, a formuła komediowa sprawia, że łatwiej poruszać pewne tematy, np. oglądanie pornografii, nawet jeśli czasami podkreślenie pewnych cech czy zachowań graniczy już z parodią. Przy czym to wyśmiewanie na pierwszy rzut oka dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn: obsesja Sally na punkcie urody czy głupota Patricka, ale jeśli się przyjrzeć bliżej, chyba jednak kobietom dostaje się bardziej. 

Przykład? W pierwszym odcinku Susan, główna bohaterka (dzieląca imię z Sue Vertue, producentką serialu - a główny bohater to Steve, od Stevena Moffata, normalnie marysuizm czystej wody) zostaje przez peer pressure zmuszona do pokazania w restauracji jednej ze swoich piersi pozostałym pięciorgu bohaterom i przez przypadek również kelnerowi - wszyscy chcą zobaczyć jej biust. Nie miałabym nic przeciwko tej scenie, gdyby nie fakt, że kilka odcinków później wszyscy obsesyjnie chcą sprawdzić, czy Patrick faktycznie został tak hojnie obdarzony przez naturę jak głosi fama, ale zamiast poprosić go o to, usiłują tajniacko podejrzeć rozmiar jego członka w toalecie. I tu pojawia się pytanie: dlaczego tak różnie potraktowano analogiczną sytuację? Dlaczego publiczne obnażenie się kobiety jest OK, a mężczyzny już nie?

Inny przykład: uprzedmiotowianie. W pewnym momencie Steve, Jeff i Patrick obgadują piękną dziewczynę w barze, koncentrując się na jej piersiach. Też nie miałabym nic przeciwko tej scenie (w końcu jedna z byłych dziewczyn Patricka zrobiła kiedyś odlew jego penisa i na jego podstawie wyprodukowała bardzo popularne dildo, oczywiście nic mu o tym nie mówiąc, fiksacja na punkcie konkretnego kawałka ciała jest całkowicie normalna), gdyby nie to, co następuje potem. Dostajemy bowiem analogiczną scenę, gdy na biust tej samej dziewczyny patrzą Susan, Sally i Jane i obgadują ją niemiłosiernie - bo najwyraźniej kobiety, nawet biseksualne, nie potrafią obiektywnie wypowiedzieć się na temat piersi nieznajomej. Potem jest jeszcze gorzej: dziewczyna okazuje się mieć przyjaciółkę z małym biustem, co samo w sobie nie jest złe, ale aktorkę ubrano w obrzydliwy, zupełnie nie pasujący do jej figury strój, po czym pośrednio zasugerowano, że jest brzydka, bo nie nosi dużego rozmiaru stanika. Czyli duży biust=ładna dziewczyna, mały biust=brzydka dziewczyna. Only not.

Zdaję sobie sprawę z tego, że ja mogę w tym widzieć seksistowskie zachowania, a inni nie, ale podam jeszcze trzeci, chyba najbardziej subtelny przykład. On najlepiej pokazuje, o co mi chodzi, gdy mam na myśli seksizm, rozumiany jako nieświadome wtłaczanie ludzi danej płci w stereotypy dotyczące tej płci. Otóż za każdym razem, gdy bohaterowie znajdują się w barze, kobiety piją wino, a mężczyźni piwo. Bez wyjątku, jakby odwrotna sytuacja nie mieściła się w głowie scenarzysty.

Caitlin Moran nazywa ten rodzaj seksizmu skodyfikowanym: na pierwszy rzut oka trudno się zorientować, że mamy do czynienia z seksistowskim zachowaniem. Jako przykład w swojej książce podaje sytuację Hannah, której szef zwalniając ją z pracy powiedział: "Nie martw się, kochanie, przynajmniej wciąż masz boskie nogi". Na pierwszy rzut oka pocieszający komplement, prawda? Po zastanowieniu się uprzedmiotowienie i sugestia, że do pracy się nie nadaje, ale za to dobrze wygląda. A gdyby zamiast Hannah zwalniany był Tom i szef powiedziałby: "Nie martw się, chłopie, przynajmniej wciąż masz jędrny tyłek", czy sytuacja nadal byłaby OK na pierwszy rzut oka? Chyba większość z nas odpowie, że nie.

Mam przy tym wrażenie, że większość zarzutów o utajony seksizm, które kierowane są pod adresem Stevena Moffata, jest jednak zasadna. Jest on przez niego stosowany nieświadomie (przynajmniej mam taką nadzieję), ale to nie znaczy, że widzowie powinni go akceptować czy przymykać na niego oko. Inna sprawa, że jego rodzina i przyjaciele biernie to akceptują. Przykład? 7 stycznia tego roku Moffat został poproszony o wygłoszenie mowy na dorocznym uroczystym obiedzie The Sherlock Holmes Society of London. Na samym początku wskazał na towarzyszące mu osoby, mówiąc: "To jest Sue Vertue, moja żona, i Mark Gatiss, moja druga żona." Długo nie mogłam pojąć, co mi w tym zdaniu nie pasuje, aż mnie olśniło: dlaczego Gatiss miałby być żoną? Z racji płci powinien być przecież mężem. Każda kobieta pozostająca w związku małżeńskim jest żoną, a każdy mężczyzna mężem, niezależnie od tego, jakiej płci jest ich partner. Tak samo jak mężczyzna nie może być matką, a kobieta ojcem, jest to kwestia czysto nomenklaturowa. Dowcip by na śmieszności nie stracił. Jednocześnie jednak Moffat nieświadomie wyraża pogląd, że on nie mógłby mieć męża (za to mógłby mieć dwie żony).

Straciłam przez to serce do oglądania "Coupling", które w gruncie rzeczy jest przyzwoitym serialem komediowym, w sam raz do oglądania w parne letnie dni, z sympatycznymi postaciami i zabawnymi gagami (nawet jeśli wydanie DVD nie zawiera absolutnie żadnych napisów w jakimkolwiek języku - FAIL).


Tytuł: Coupling (2000)
Scenariusz: Steven Moffat
Reżyseria: Martin Dennis
Występują: Jack Davenport, Gina Bellman, Sarah Alexander, Kate Isitt, Ben Miles, Richard Coyle

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.