Dobył Deukalion światło z ponurej pomroki

by 14.6.13 25 komentarze
Jedną z rzeczy związanych z trzecim sezonem "Teen Wolfa", która stanowiła dla mnie tajemnicę był Deucalion. Właściwie cała alpaka jest dziwnym tworem i chyba najbardziej irytuje mnie fakt, że nijak się to ma do właściwej, opartej na strukturach wilczej watahy wilkołaczej mitologii, ale Jeff Davis ma w tej kwestii decydujący głos (choć zaczynam podejrzewać, że byłoby miło, gdyby ktoś jego pomysły weryfikował przez sfilmowaniem - vide przemiana Aidana i Ethana w mega alphę), no ale powiedzmy że rozumiem fabularny zamysł na Ennisa (mięśnie), Kali (token woman), braci Mroczków (serial jest dla nastolatków) - natomiast Deucalion jest niewiadomą. Jak bowiem ślepy wilkołak jest w stanie przewodzić innym? Istnieją co najmniej dwie teorie wyjaśniające jego kalectwo: tumblrowa zakładająca, że Deucalion był przyjacielem Chrisa Argenta i po ugryzieniu Chris miał go zlikwidować na polecenie Gerarda (a tylko oślepił) i cydowa, która mówi, że szef alpaki stracił wzrok w wyniku przemiany. Obie mi się podobają, pierwsza trochę bardziej z uwagi na TEH DRAMA, ale druga też ma swoje zalety. Żadna jednak nie wyjaśnia, dlaczego Deucalion nosi tak pretensjonalne imię.

Chyba że jest to przyjęte przez niego po przemianie miano.

Pozwólcie, że wyjaśnię.

Znam dwie bardzo dobre analizy (1, 2),  które cudownie wyjaśniają wewnętrzną symbolikę "Teen Wolfa" związaną z pięcioma żywiołami (wszyscy wychowaliśmy się na "Kapitanie Planecie", prawda? tylko zamiast serca w klasycznej interpretacji jest eter - co w sumie wychodzi na to samo, siłę życia). W skrócie: sezon pierwszy podporządkowany był ogniowi: pożar, w którym zginęła cała (cała? nie! jedna dwie trzy dwie nieugięte osoby wciąż stawiają opór łowcom wilkołaków - BP, NMSP) rodzina Hale'ów, został spowodowany przez piromankę Kate, która była głównym villainem, Peter spłonął od rzuconego koktajlu Mołotowa, różnego rodzaju kominki, ogniska czy koksowniki przewijają się właściwie w każdym odcinku. W sezonie drugim główną rolą odgrywa woda: Jackson wynurzający się z jeziora, Lydia w scenach prysznicowych, deszcz, słynna sterekowa scena w basenie, topiący się Matt, you name it. Sezon trzeci to sezon ziemi (dziewczyny odgadły to przed pierwszym odcinkiem, gratulacje, ja uwierzyłam w tę teorię dopiero po zobaczeniu openingu - swoją drogą, gdyby sezon pierwszy miał napisy początkowe, ciekawe, jak one by wyglądały), wyraźnie zaznaczony przez wystające z ziemi ręce Hale'ów czy drzewo. Oraz przez Deucaliona właśnie, bo chyba trudno by było znaleźć "tego złego" bardziej związanego z tym żywiołem niż on - i odzwierciedleniem tego jest alpaka.

Jak bowiem ślepy wilkołak może przewodzić grupie alph? To proste: jeśli jest od nich sprytniejszy. Jeśli przyjrzeć się uważnie postaciom Ennisa, Ethana i Aidana, widać wyraźnie, że ich główną, wspólną cechą jest siła - czyli coś, co zwykle utożsamiane jest z elementem ziemi; spójrzcie choćby na Bena Grimma z "Fantastic Four", sztandarowy przykład. Nie chcę generalizować, ale założę się, że żaden z nich nie jest ani zwinny, ani szybki, ale trudno ich będzie pokonać z uwagi na wytrzymałość na ciosy. Trochę nie pasuje w tym kontekście szczuplutka Kali, ale i to Jeff Davis obszedł: wilkołaczyca chodzi boso po ziemi (!), stukając złowieszczo pazurami. I jedynie Deucalion wymyka się schematowi - ale tylko na pozór.

Gdy szukałam w tym tygodniu ładnego cytatu z "Metamorfoz" Owidiusza do tytułu notki o "My Fair Lady", nieoczekiwanie dla samej siebie trafiłam na Deucaliona. Nie jestem ekspertem od mitologii i choć rzymską (grecką?) wersję historii o potopie oczywiście znałam, tak imiona małżonków, którzy zaludnili w bardzo nieortodoksyjny sposób ziemię popadły w mojej głowie w zapomnienie. W skrócie: wkurzony zachowaniem Lykaona (!) Zeus zatapia ziemię, wielką powódź przeżywa dwoje małżonków, Deucalion i Pyrra; Deucalion zwraca się do Temidy o pomoc, ta nakazuje mu zakryć twarz (czyli de facto się oślepić) i ruszyć na spacer po polu, rozrzucając kości swojej matki. Pyrra protestuje przeciwko profanacji zwłok, ale mądry (!) Deucalion dostrzega symbolizm: matka to Gaja, więc kości to kamienie (kości ziemi) - i faktycznie, z rzucanych przez niego głazów powstają mężczyźni, a z tych przez jego żonę kobiety. Dla universum "Teen Wolfa" ma to o tyle znaczenie, że wszystko się ładnie splata, a Jeff Davies już dawno przyznał się do inspiracji grecką mitologią (choć chyba wspominał głównie o Perseuszu).

Trochę mi co prawda w związku z tym mitem nie pasuje moralna orientacja alpaki, ale zakładam, że jeśli teoria tumblrowa jest prawdziwa, to alphy nie tyle chcą wkopać Derekowi, co raczej odegrać się na Argentach. Zresztą nie wybiegajmy zbytnio do przodu, sezon trzeci miał dopiero dwa odcinki, jeszcze wszystko może się zdarzyć. I dlatego właśnie tak lubię ten głupiutki serial produkcji MTV.

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.