Jak zagrać w "Hobbicie" - poradnik praktyczny (ha ha)

by 6.1.14 25 komentarze
Tu powinna być notka, choćby najkrótsza, o drugim odcinku trzeciej serii "Sherlocka", ale wybaczcie, nie będzie jej, bo ciągle się zastanawiam, czy to ten serial, czy to ja? Chciałabym dzielić ten fanowski zachwyt z Ninedin czy nawet popaść w zbytni sentymentalizm, zgadzając się z tym postem na tumblrze (SPOILERY, nie czytajcie, jeśli nie widzieliście "The Sign of Three"); zamiast tego siedzę i analizuję, rozmyślając trochę o obejrzanych wczoraj po raz -enty dwóch częściach "Transformersów" i po raz drugi dodatkach do "Hobbita 1" (Beryl wizytowała, a nie widziała ani filmów Baya, ani dodatków, więc sami rozumiecie.)

źródło

Uzmysłowiłam sobie, że większość ludzi, których w przemyśle rozrywkowym lubię/fanię to geekowie. Guillermo del Toro dziecięciem będąc namiętnie oglądał w kinie kaiju movies, często bez napisów. Michael Bay fetyszyzuje amerykańskich żołnierzy. Moffat/Gatiss to przecież trolle-fanboye, że nie wspomnę o Peterze Jacksonie. A David Tennant czy Peter Capaldi? Obaj wychowali się oglądając "Doctora Who". Wszyscy z nich ciężko pracowali, by móc dziś robić to, co kochają.



Zaczęłam się więc zastanawiać: co ja bym chciała robić? Odpowiedź, mniej więcej od 12 grudnia niezmienna (czyli już prawie miesiąc, jak na mnie to prawie wieczność, era fanowskiego życia) brzmi: chciałabym zagrać w "Hobbicie". Na własny użytek stworzyłam więc listoporadnik, którego zadaniem było zebrać (i w ciemności związać, ekhem...) wszystkie sposoby dostania się na plan filmu i zagrania w nim choćby jako stażysta. Niestety, Jackson nie oferuje, jak np. dzieje się o w przypadku "Teen Wolfa" (który dzisiaj wraca, I'm so excited!), konkursu, gdzie mała rólka jest nagrodą główną, więc niestety ten sposób odpada. Ale jest kilka innych, o czym szerzej poniżej. Przy czym, good luck (ha ha).



JAK ZAGRAĆ W "HOBBICIE" - PORADNIK PRAKTYCZNY

McKenzie jeszcze bez imienia
1. Bardzo pomaga mieszkanie w Nowej Zelandii lub Australii. Ewentualnie w Wielkiej Brytanii. Czyli większość z nas już na starcie jest geograficznie upośledzona pod tym względem, nie posługujemy się, jak prawie wszyscy w Śródziemiu, queen's British i mieszkamy na złej półkuli globu.

2. Trzeba dobrze wyglądać. Serio, serio, jak się dobrze wygląda, to spece od castingu zadzwonią nawet do agentów Kanadyjek (Evangeline Lilly), a nawet (GASP!) Amerykanina (Lee Pace), oczywiście oferując starannie wyselekcjonowane role zarozumiałych elfów. O Nowozelandczykach można bowiem powiedzieć sporo, ale nie to, że są dumni i zarozumiali.

3. Trzeba być kaskaderem z Nowej Zelandii. W tej chwili wszyscy trudniący się tą profesja kiwi przeżywają okres prosperity, bo pracę mają zagwarantowaną na trzy lata. Właściwie sadzę, że podobnie zacznie się wieść ich kolegom z najbliższego kontynentu, bo przecież trzeba sfilmować Bitwę Pięciu Armii, a nie wszystko da się zrobić za pomocą efektów komputerowych. (Jednak nie we wszystkich trudnych scenach mogą wystąpić kaskaderzy, choć kwestia: "Myślałem, że oni to zrobią" pada z usta aktorów nadzwyczaj często, zwłaszcza, gdy trzeba biegać).

Peruki nie stwierdzono.
4. Trzeba mieć specyficzną budowę ciała. Jeśli więc jesteś niski lub bardzo wysoki (i oczywiście mieszkasz w Nowej Zelandii, grrr), to właściwie angaż masz pewny. Dwumetrowy policjant imieniem Paul gra Gandalfa, a pewna gospodyni domowa zostawiła męża w domu, by wychowywał dzieci, a sama zastępuje Aidana Turnera we wszystkich scenach, gdzie Kili musi być niski. Świetnie też mają się wszyscy ci, którzy mieszkają blisko Hobbitonu Matamata i wyglądają jak hobbici, są zatrudniani od ręki.

5. Trzeba było wystąpić we "Władcy pierścieni". Wrócili, choć nie musieli, Hugo Weaving, Christopher Lee, Cate Blanchett, Elijah Wood, Orlando Bloom i Ian Holm, a nawet Bret McKenzie, który wreszcie zasłużył sobie na imię dla postaci. No dobrze, zapracował sobie na imię, a potem i tak mu tę trudną i bardzo wymagającą scenę wycięto z kinowej wersji filmu.

6. Trzeba pracować przy kręceniu "Hobbita". Tim Wong głównie przygotowuje i szkoli kaskaderów, ale gra też Radagasta w scenach z sunącymi prędko saniami. Terry Notary to choreograf, ale zdarzyło mu się zagrać orka z kwestią mówioną. William Kircher, Peter Hambleton i Mark Hadlow oprócz bycia krasnoludami zagrali też trolle, podwójną rolę dla siebie zgarnął też Benedict Cumberbatch (ale on przekupił Petera Jacksona herbatą). Moim ulubionym przykładem jest zdobywca Oscara (za scenografię) Dan Hennah, który jest prawdopodobnie jedyną osobą grającą w "Hobbicie" bez peruki lub doczepianych włosów (za to doprawiono mu nos, gdy zagrał starego Tuka).

Stephen Colbert
7. Jeżeli powyższe sposoby nie wypalą, pozostają rozwiązania nietypowe. Można prowadzić popularny program rozrywkowy i na każdym kroku deklarować bycie fanem Tolkiena. Tak robił Stephen Colbert i proszę, dochrapał się małej roli jako człowiek w Esgaroth.

8. Pomaga nepotyzm. We "Władcy pierścieni" i w "Hobbbicie" wystąpiła Katie Jackson (jako, odpowiednio, cztero- i czternastolatka), dla której wcielenie się w rolę hobbita jest czasami jedyną okazją do zobaczenia się z ojcem. Córki Jamesa Nesbitta (Bofur) zagrały córki Barda, mimo że w książce Bard miał tylko syna. O dzieciach ludzi pracujących na planie nie warto wspominać, rodzice mają to wpisane  umowach o pracę.

9. Teraz sposób bardzo nieortodoksyjny. Pomaga bycie podopiecznym fundacji "Mam marzenie". Martin Freeman opowiada w dodatkach o sparaliżowanej kobiecie, która porozumiewała się ze światem za pomocą mrugania i która zagrała hobbita w scenie targu w Shire. Wspominam o tym z kronikarskiego obowiązku, a nie dlatego, że zachęcam do bycia chronicznie chorym.

Ojciec z córką
10. Jeśli jednak wszystko to zawiedzie (a pewnie tak będzie, nie żebym tutaj odstawiała Błotosmętka, to po prostu realne spojrzenie na sytuację), zawsze można te trzy filmy o Bilbo Bagginsie i wesołej gromadce krasnoludów wyreżyserować i samemu się w każdym w małym cameo (choć nie watykańskim) obsadzić. Niestety tę fuchę już obsadził niejaki Peter Jackson. (Co ciekawe, działa to również w drugą stronę, można w filmie zagrać, a potem zostać jego reżyserem, jak Andy Serkis).



Ola Cholewa

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.