Oda do ejtisów, czyli "Ready Player One"

by 16.5.14 25 komentarze
James Halliday, pochodzący z Ohio (jak większość astronautów, Ohio tak działa na ludzi, wszyscy chcą się stamtąd wyrwać; i z Iowa też) genialny programista i multimiliarder, zmarł nie pozostawiwszy spadkobierców. W testamencie zapisał swój ogromny, zbity na stworzeniu globalnej rzeczywistości wirtualnej wykorzystywanej do absolutnie wszystkiego, od biznesu począwszy, a na edukacji skończywszy, temu użytkownikowi swojej sieci, który jako pierwszy odnajdzie trzy klucze i przejdzie przez trzy bramy. Nagroda jest wielce pożądana w dystopijnym świecie, gdzie prawie całkowicie wyczerpano surowce naturalne - bezrobocie jest wysokie, a końca kryzysu nie widać. Jest jednak jeden haczyk: Halliday zmarł w roku 2045, ale przez całe życie fascynowała go jedna dekada: lata osiemdziesiąte XX wieku. Jako nastolatek oglądał namiętnie serial "Family Ties", grał w gry video i prowadził kolegom w piwnicy kampanie D&D. Przez pięć lat tysiące użytkowników bezskutecznie przeczesywało wirtualne planety w OASIS: te magiczne, technologiczne, mieszane, biznesowe, prywatne, te poświęcone filmom i przedwcześnie zdjętym z anteny serialom...

I nagle pierwszy klucz, miedziany, został odnaleziony - i to przez osobę, po której nikt się tego nie spodziewał...

Ernest Cline, nota bene również pochodzący z Ohio, znany scenarzysta ("Fanboys", anyone?), napisał bestseller "Ready Player One" chyba głównie dla siebie. Właściciel De Loreana (ZAZDRASZCZAM STRASZNIE; kiedyś sprawdzałam ceny i sprowadzenie auta nawet nie jest takie drogie, ale jego użytkowanie, z uwagi na ciężar samochodu, już owszem), uwielbia trylogię "Powrotów do przyszłości" i jest fanem chyba każdej skierowanej do geeków franczyzy. Fascynują go też stare gry komputerowe, w które "rąbie" na emulatorach. W świecie książki całe lata osiemdziesiąte XX wieku, pod wpływem testamentu ekscentrycznego Jamesa Donovana Hallidaya, przeżywają renesans: ludzie chodzą w wypranych w wybielaczu jeansach i noszą obciachowe fryzury a'la Limahl. Każdy, kto ma chętkę na fortunę programisty lub chce być modny, zna na pamięć kwestie z filmów Johna Hughesa i chętnie gra w Dungeons&Dragons.

Świat poznajemy z punktu widzenia osiemnastoletniego Wade'a Wattsa, który jak na bohatera typowej powieści YA, nie jest nikim nadzwyczajnym - a wręcz przeciwnie. Jego rodzice nie żyją (ojciec zostawił mu tylko komiksowe, aliteracyjne nazwisko, z nadzieją, że zostanie superbohaterem, jak Peter Parker - ale z takim imieniem to chyba bliżej mu do Deadpoola, prawda?), a ciotka jest niczym zła macocha z bajki braci Grimm - chuda, zła i wiecznie na haju. Wade nie ma kasy, nie jest też popularny, nawet w wirtulanym liceum, do którego dosyć chętnie uczęszcza, ale ma dwa talenty: świetnie gra w stare gry oraz jest nerdem do potęgi. Dość powiedzieć, że w ciągu 5 lat zapoznał się gruntownie z dorobkiem kulturowym całej dekady - niewielu doktorantów może o sobie powiedzieć to samo, prawda?

Napisałam "świat", ale tak naprawdę są to dwa światy (a nawet więcej, jeśli spojrzymy głębiej... musimy spojrzeć głębiej...). RL (real life) to dystopia, jak w "Igrzyskach śmierci", bo to się sprzedaje, jeśli jest sensownie napisane (a nie jak w "Maze Runnerze"...) - brak surowców naturalnych spowodował masowy napływ ludzi z terenów wiejskich do miast, w efekcie powstało bezrobocie i głód. Ludzie otrzymują kupony na jedzenie słabej jakości od rządu. (BTW, akurat z tym pomysłem mam problem, bo moim skromnym zdaniem masowy exodus powinien iść w drugą stronę, na wieś, gdzie jedzenie jest produkowane i każdy mógłby uprawiać swój kawałek poletka...). Większość ludzi szuka ucieczki w wirtualnej rzeczywistości OASIS, która jest darmowa i ogólnodostępna na podstawowym poziomie, jeśli tylko ma się specjalny sprzęt (konsolę, okularki i rękawice) i która właściwie zastąpiła internet w formie, jaką znamy my. I w tym wirtualnym świecie, eksplorowanym przez Wade'a w poszukiwaniu kolejnych kluczy i bram ukrytych przez Hallidaya, przyjdzie nam spędzić większą część akcji: Wade ma tam przyjaciół i wrogów oraz właściwie całe swoje nastoletnie, geekowe życie.
"Pochłonąłem wszystkie „święte trylogie”, jak je określał Halliday - Gwiezdne wojny (pierwszą i kolejną trylogię, która tak naprawdę działa się wcześniej), Władcę pierścieni, Matrixa, Mad Maxa, Powrót do przyszłości i Indianę Jonesa (Halliday powiedział kiedyś, że woli udawać, że inne filmy z Indianą Jonesem, od Królestwa Kryształowej Czaszki, nie istnieją. I tu się z nim zgadzałem). Pożerałem też pełne filmografie każdego z jego ulubionych reżyserów: Camerona, Gilliama, Jacksona, Finchera, Kubricka, Lucasa, Spielberga, Tarantino. I oczywiście Kevina Smitha. Przez trzy miesiące ślęczałem nad wszystkimi młodzieżowymi filmami Johna Hughesa i uczyłem się na pamięć najważniejszych dialogów.
"Tylko potulnych poszturchują. Świat należy do zuchwałych."
Niech was nie zniechęci fakt, że pierwsze sześć czy siedem rozdziałów książki to przedstawienie świata. Nie jest on bardzo skomplikowany, a opisy to bardziej wspólny fapfest wszystkich geeków na całym świecie. Dość powiedzieć, że po raz pierwszy wykorzystałam funkcję notatek na swoim czytniku, głównie po to, by do podkreślonych fragmentów dopisać "Aaaaa!" - ostatni raz robiłam coś takiego ołówkiem na marginesach "Karaibskiej krucjaty" - bo ja po prostu uwielbiam intertekstualne nawiązania. Przy czym tutaj ta intertekstualność nie jest, jak to zazwyczaj bywa, subtelnym puszczaniem oczka do co bardziej wyrobionych czytelników, wręcz przeciwnie: Cline upchnął w sposób naturalny tyle odniesień do różnych dzieł popkultury, ile się dało, co mam sens z uwagi na strukturę świata przedstawionego w książce (ciągle się zastanawiam, jak bardzo redaktorzy klęli, usiłując uzyskać prawa do użycia pewnych nazw i trademarków w tekście...).
"Spółka GSS wykupiła też od konkurencji licencje na istniejące wcześniej wirtualne światy. Istniejące już symulacje z gier takich jak Everquest czy World of Warcraft zostały przeniesione do OASIS i do rosnącego katalogu tamtejszych planet dołączono kopie Norrath czy Azeroth. Tym samym śladem podążyły też wkrótce inne wirtualne światy. Wszechświat Firefly umieszczono w sektorze przylegającym do galaktyki Gwiezdnych wojen, a tuż obok szczegółowe odwzorowanie wszechświata ze Star Treka. Użytkownicy mogli teleportować się w tę i z powrotem między ulubionymi fikcyjnymi światami. Śródziemie. Wulkan. Pern. Arrakis. Magrathea. Świat Dysku, Świat Rzeki. Kraina Pierścienia. Świat na świecie."
Jeśli jednak miałabym do czegoś "Ready Player One" porównać, to padłoby na "Wśród obcych" Jo Walton, które jest takim odpowiednikiem dla tych fanów fantastyki, którzy jeżdżą na Worldcony i interesują się głównie ambitnymi książkami, na temat których można prowadzić długie dyskusje w kuluarach. "Ready Player One" jest napisane dla geeków, którzy siedzą w ciemnych pokojach przed komputerami, oglądają całe seriale w dwie doby, zapamiętują bez wysiłku trivia, mają wykupiony abonament w WoWie i zawierają przyjaźnie głównie online. (Ja osobiście czuję się jak ta żaba, bo należę do obu grup i obie książki zrobiły na mnie niesamowite wrażenie...)
"Po lewej stronie pasa stał mój pokiereszowany w bitwach myśliwiec X-Wing. Po prawej zaparkowałem deloreana. A na pasie pysznił się pojazd, którego używałem najczęściej - „Vonnegut”. Max odpalił już silniki. Dochodził z nich cichy, stały ryk wypełniający cały hangar. „Vonnegut” był mocno podrasowanym transportowcem klasy Firefly, zbudowanym na wzór „Serenity” z klasycznego serialu telewizyjnego Firefly. Kiedy do mnie trafił, nazywał się „Kaylee”, ale natychmiast go przechrzciłem, nadając mu imię na cześć mego ulubionego XX-wiecznego pisarza. Nową nazwę wymalowałem na burcie poobijanego szarego kadłuba."
 Czy polecam? No ba!

 ***
Na fejsbuniu bawiłam się w tworzenie soundtracku do książki i tak sobie pomyślałam, że może i tutaj go umieszczę - a nuż się komuś przyda do tworzenia odpowiedniego nastroju w trakcie lektury.

Soundtrack:

Rush - Discovery
Rush - 2112
Tank! Cowboy Bebop
Pac-Man Fever
Bryan Adams - Kids Wanna Roc
DEF LEPPARD - Pour Some Sugar On Me
Peter Gabriel - In Your Eyes
Falco - Vienna Calling
John Waite - Change
The Plimsouls - A Million Miles Away
Wham! - Wake Me Up Before You Go Go
Blondie - Atomic
L.A. Style - James Brown Is Dead
Cyndi Lauper - Time After Time
Billy Idol - Rebel Yell
Duran Duran - Union of the Snake
New Order - Blue Monday
Knight Rider Theme
Do You Want To Date My Avatar?
The Beepers - Video Fever
Richard Strauss - Also Sprach Zarathustra / 2001 Space Odyssey opening theme
Conan The Barbarian(Suite) - Basil Poledouri
Rush - Subdivisions
Monty Python i święty Graal - piosenka końcowa

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.