Blogowe podsumowanie roku 2016, czyli me me me!

by 31.12.16 0 komentarze
It's all about me!

Ekhem.

Więc z plusów:



Sporo blogów w tym roku przestało być aktywnych, więc sami rozumiecie, że jest to zdecydowany plus.

W 2016 napisałam 32 notki (łącznie z tą), co średnio daje, 2,66 wpisu na miesiąc - osobiście uważam, że nie jest to zły wynik. Pewnie mogłoby być lepiej: co roku obiecuję sobie, że będę pisać częściej i dłuższe teksty, ale strasznie nie lubię lać wody, nigdy nie lubiłam; poza tym pomiędzy wchłanianiem popkultury, pracą a rodziną niewiele mi czasu pozostaje na stukanie w klawisze. 
Inna sprawa, że moje postrzeganie blogosfery zmienia się wraz z upływem czasu, co sprawia, że nie mam zupełnie ochoty pisać pińcsetnej notki o tym, jak fajny jest "Rogue One", bo nic ponad to, co inni wypisali, pewnie z większym entuzjazmem, nie spłodzę. Mam swój obszar zainteresowań i na nim się skupiam. Jestem #indieblog (only not).

Wracając do tematu: zmieniłam wygląd bloga na bardziej tumblrowy #dealwithit. Minimalizm, nawet w takiej rozpustnej formie jak u mnie do niedawna, nie bardzo mi odpowiadał, a nowa skórka zachwyciła mnie od pierwszego momentu and it is here to stay. Chciałabym do końca roku 2017 osiągnąć taki poziom wiedzy i umiejętności, by móc samodzielnie stworzyć theme, jaki chcę, zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Nowa skórka to również rozwój social media, I guess? W tym roku zaczął funkcjonować fanpejdż na FB, co do którego nadal nie jestem przekonana, co widać, bo traktuję go po macoszemu. Podpięłam do bloga Instagram (osobisty), chwilowo nie podpięłam Twittera (tak, posiadam Twittera!), bo służy mi głównie jako narzędzie cyberstalkingu. Za jakieś pięć lat prawdopodobnie zacznę nagrywać podcasty, vlogi i ogarniać snapchata...


To może teraz listy, hm? 

Jeśli chodzi o ilość odsłon, ranking notek prezentuje się następująco:

1. Janusze fantastyki - czyli rant na temat popisowo spieprzonej fantastycznej inicjatywy serwisu Allegro.

2. Galaktyczna blogosofera - czyli rant dyskusja z raportem na temat kulturowej blogosfery.

3. To nie Gra o tron, a drugi sezon Galavanta - notka o nawiązaniach muzycznych/musicalowych w nieodżałowanym "Galavancie".

4. Manic pixie dream human - Fanfik Natalii Osińskiej - dosyć nieoczekiwana pozycja na liście, zachwyt nad polską książką dla młodzieży (idźcie i czytajcie!)

5. Od Tony'ego Starka wara? - rant o Riri Williams.

Z czego dosyć wyraźnie wynika, że czytelnicy najbardziej lubią, jak się zdenerwuję i wsiadam do metaforycznego walca. Dzięki, drodzy czytelnicy!

Napisałam też kilka notek po angielsku: 

A. #MTMTE50 or 50 reason why I love MTMTE - o moich ulubionych wielkich robotach.

B. Bodily harm in MTMTE #49 - o krzywdzeniu moich ulubionych wielkich robotów.

C. Bromance through the ages - zapis mojej Serialconowej prelekcji.

D. The rain in Spain falls mainly on the plain - dyskusja z tekstem Foz Meadows o "Uprooted" Naomi Novik w kontekście rape culture.

Chciałam też stworzyć listę moich osobiście ulubionych własnych tekstów, ale w międzyczasie doszłam do wniosku, że to zbyt egocentryczne. Dość powiedzieć, że choć ostatnio nie operuję słowem tak dobrze, jak bym sobie tego życzyła, lubię swój wypracowany przez lata styl pisania bloga i zamierzam się go mniej więcej trzymać.

Co do planów na rok 2017, to ich nie mam. A nie mam ich, bo nigdy z nich nic nie wychodzi. Nie mogę obiecać, że będę pisać więcej/szerzej/częściej. Fajnie by było dalej skupiać wokół bloga społeczność, bo poznaję dzięki temu fajnych ludzi, ale FGttG nie jest ani maszynką do zarabiania mamony, ani narzędziem autopromocji. Jest pudełkiem w Hyde Parku, jednym z wielu, i taki pozostanie.

Chyba że coś mi strzeli nagle do łba...

Rusty Angel

Fangirl

Ola. Fangirl. Matka smokom. Żona pisarzowi. Lubi czytać, pisać i uczyć się nowych rzeczy. Uwielbia wielkie roboty.